Zawsze można napisać własną książkę o współczesnym komiksie - droga wolna. Podejrzewam (a właściwie jestem pewien) że Kurc by wydał taką książkę z pocałowaniem ręki.
Małe wyjaśnienie dla "marudnych":
- ludzie się specjalizują w konkretnych epokach, więc trudno wymagać od piłkarza by równie dobrze grał w golfa
- komiksów w PRL wbrew wyobrażeniu była skończona (i wcale nie tak duża jak teraz) ilość. Jedynie co je wyróżniało były nakłady (chociaż nie do końca można w to wierzyć, skoro wypłacana premia (np. drukarzy) była uzależniona od nakładu, którego nikt nie kontrolował)
- większość najbardziej znanych tytułów/autorów jest doskonale opisana w licznych publikacjach. Jasne są i zapomniane perełki ale te skutecznie wyłuskuje i opisuje niezmordowany Adam Rusek (swoją drogą gdzieś mi rzuciła jego odpowiedź że ma gotowych kilka tytułów, tylko że od napisania do wydania jest długa (i wyboista) droga)
- dziadersi którzy wychowali się na komiksach w PRL mają teraz pieniądze i czas by to wszystko kupować/czytać/wspominać - młodsi jak widać po komentarzach mają na to wywalone, więc nie są targetem. A jak są, to trudnym i nieprzewidywalnym
- po PRL rocznie wychodziło komiksów więcej niż w PRL przez dekadę. Nie da się napisać o np. dekadzie bez stworzenia cegły i to i tak nie obejmującej wszystkich tytułów