Nie jestem w tym temacie święty, bo trochę rzeczy nieprzeczytanych mi też leży na półkach, ale serio, 300-500 tomów? Dla mnie to czytania na 5 lat.
Miałem moment, że mocniej kupowałem, ale trochę ogarnąłem zakupy i zwykle na miesiąc nie wyjdzie mi więcej niż 5-6 nowych pozycji. Znam swoje możliwości czytelnicze i więcej nie ma potrzeby, jeśli chcę też nadrobić zaległości. Poza tym ograniczam się do polskich wydań, więc żeby dojść do takich liczb, musiałbym chyba kupować wszystko, jak leci.
Dla mnie idealnym momentem będzie, kiedy dojdę to jakichś 10-15 nieprzeczytanych, bo zawsze będzie tak, że któryś kolejny tom serii będzie czekać na swoją kolej, ale więcej dla mnie kompletnie nie ma sensu. Jeżeli czegoś nie przeczytałem przez dajmy na to rok, to znaczy, że jednak nie jest mi to potrzebne i nierzadko zdarza mi się pozbywać czegoś, co w przypływie impulsu kupiłem dawno temu i tylko leży i się kurzy. Nie ma co się oszukiwać, że może kiedyś się po to sięgnie i może akurat okaże się genialne, zresztą nie muszę też znać wszystkiego. Podobnie pozbywam się wszelkiej maści średniaków, do których nigdy nie będę mieć ochoty wracać, dla mnie kolekcja, jeżeli ma mieć sens, to powinna się składać z komiksów, które lubię i faktycznie chcę mieć.