Autor Wątek: Kultura Gniewu  (Przeczytany 725413 razy)

0 użytkowników i 10 Gości przegląda ten wątek.

Offline holcman

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2940 dnia: Wt, 09 Styczeń 2024, 13:20:03 »
A Klezmerzy? Nie mogę się doczekać.  :P

II
:-)

Offline wujekmaciej

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2941 dnia: Wt, 09 Styczeń 2024, 14:42:06 »
A będzie jakiś nowy Clowes ? ;) ;) ;)

Offline holcman

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2942 dnia: Wt, 09 Styczeń 2024, 15:16:53 »
A będzie jakiś nowy Clowes ? ;) ;) ;)

Dopiero co był!

Offline wujekmaciej

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2943 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 09:52:33 »
Dopiero co był!

Jeden rocznie, to powinien być standard ;)

Offline tuco

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2944 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 12:07:58 »
Dopiero co był!
nie wiem, czy mi się jedynie zdaje (być może to tylko moje fantazje...), ale czy nie wspominał ktoś-kiedyś o nadchodzącej kulturalnie gniewnej edycji kompletnego Eigthballa?

Offline Leyek

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2945 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 17:57:16 »
Eightball to jednak dużo objętościowo dubli (Ghost World ok. 80 stron, Rękawica ok. 150 stron przy lekko ponad 500 stronach całości), choć i też dużo krótszego stuffu, którego inaczej się nie dostanie.

Ale stawiałbym, że szybciej dostaniemy ten zbiorek Caricature: https://www.fantagraphics.com/products/caricature lub Pussey'a: https://www.fantagraphics.com/products/pussey

Offline nekro

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2946 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 18:44:52 »
Dlaczego "Opowieści Grabarza" mają taki mały format 165x235 mm skoro w albumach był to format zbliżony do A4? Fajnie że wydanie zbiorcze, ale przecież to krok w tył. To pomyłka?

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2947 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 19:20:00 »
Drogi Panie Holcman

Czy postanowiliście już kompletnie olać zwykłego czytelnika? Czy liczą się dla was już wyłącznie „Kolekcjonerzy”?

Powiększone formaty, ograniczone nakłady, ograniczone dystrybucje? Czy naprawdę to wszystko powinno tak wyglądać?

A co z ludźmi, którzy nie chcą się gimnastykować przy czytaniu i walczyć z płachtami? Co z tymi, którzy chętnie by coś poczytali, coś sobie przypomnieli czy poznali coś nowego bo zobaczyli fajną czy znajomą okładkę, ale albo odstrasza ich cena tych wszystkich „błyskotek” albo zwyczajnie nie mają do nich dostępu?
Czy polityka zakłada, że istnieją tylko ci, których słychać?

Bo nas, czytelników, nie słychać. Nie siedzimy na forach czy facebookach, nie wyszukujemy „perełek”, nie chwalimy się zdobyczami. Zazwyczaj mamy życia i komiks jest dla nas tylko jedną z różnych form rozrywki w życiu. Nie rządzi nami. Nie musimy go mieć za wszelką cenę. Ale nie zmienia to faktu, że go lubimy i jednak chcielibyśmy go mieć. A jest nas naprawdę dużo. Dużo więcej, niż kolekcjonerów.

Spójrzmy na kilka przykładów. Ostatnie wydanie Wieloryba. Już jest niedostępne, chociaż to było już któreś z kolei wydanie i rynek mógłby się wydawać nasycony. Dlaczego? Bo pomimo wydania w formacie boiska cena była przystępna. Nie okładkowa, ta rzeczywista. Można było kupić za poniżej 50 zł. I nie było mowy o żadnych „ograniczonych nakładach” do zachęty. A co z np. Miętówkami? Coś jedynie odcinające kupony od sławy Tadeusza Baranowskiego za ponad dwa razy tyle? Niewiadomy zlepek, którego nawet nie ma jak przekartkować, żeby sprawdzić czym faktycznie jest? Ale mamy wielki format, mamy ograniczony nakład, same plusy, prawda? To dlaczego te nędzne 1000 egzemplarzy dalej się nie sprzedało? Kolekcjonerzy nie domagają czy jak?

Gwoli ścisłości, mówimy o cenach realnych, nie okładkowych. A realia są takie, że komiks kosztujący faktycznie niecałe 50 złotych i dostępny m.in. na Allegro można zamówić z darmową dostawą, czyli zero dodatkowych kosztów. Miętówki można zamówić z pierwszej ręki tylko u was bądź na Gildii. U was kosztuje 99,90. A darmową dostawę macie od 100 zł. Zgaduję, że jeśli zechcę po prostu zapłacić o te dziesięć groszy więcej, to darmowej dostawy nie dostanę, prawda? To nie do końca jest rozwiązanie godne pochwały. I tak mamy Wieloryba z 69,90 na okładce za niecałe pięć dych i Miętówki z 99,90 na okładce za prawie 120. I ja (czytelnik) Miętówek nie kupię. Byłbym skłonny zapłacić za nie maksymalnie 70 zł, czyli tyle, ile by kosztowały bez obecnego kombinowania. I to pomimo tego, że chyba nawet tyle nie są dla mnie warte. Magia tkwi jedynie w nazwisku Tadeusza Baranowskiego.

Wampiry. Obecny nakład jakoś nie chce zejść, w sieci wszędzie jest ich pełno. Sam kupiłem. I trochę żałuję, bo miałem naprawdę fajne poprzednie wydanie, którego czytanie nie było przygodą samą w sobie. Skusiły mnie nowe treści, fajniejsza okładka. Powiększony format od początku był dla mnie wadą. Czy jest szansa, że kolejne wznowienie będzie w zwykłym, niepowiększonym formacie? Czy raczej bardziej prawdopodobne jest, że będzie je trzeba czytać z balkonu?

No i teraz mamy Praktycznego Pana. I znów, powiększony format, ograniczony nakład, zawyżona cena. Ja tam jestem zadowolony ze swojego starego Ongrysowego, wciąż w idealnym stanie, chociaż był czytany nie raz (które tak na marginesie nadal można kupić za jedną trzecią waszej ceny okładkowej) i tego nie kupię. Ale tym razem niby wszystko w porządku, przecież na tym powinny polegać wersje kolekcjonerskie, blichtr i dodatki za zawyżoną cenę, ale nie kosztem wersji dla zwykłych śmiertelników. Tylko… za dychę mniej, niż Miętówki? Wszystkie parametry porównywalne. I Baranowski taniej, niż jego naśladowcy? Co wy widzicie w tych Miętówkach, że tak je cenicie?

I wydaje się, że Ongrys przyjął dokładnie tę samą politykę. Czekałem na Tytusopedię. Dowiedziałem się, jak będzie wyglądać. I już przestałem ją chcieć. Nie wiem, czy już wspomniałem, ale jestem zwykłym czytelnikiem. Nie interesuje mnie komiks jako ozdoba półki, nie chcę się nim chwalić, nie chcę odsprzedać go w przyszłości ze sporym zyskiem. I nie chcę za niego przepłacać. Chcę go czytać. Czytanie powiększonego formatu gdy komiks ma kilkadziesiąt czy niewiele ponad sto stron jest uciążliwe i niewygodne. Czytanie trzy razy grubszego o takim formacie musi być istną męczarnią. Nawet nie mam zamiaru próbować. I cena tu już nie gra roli, ja czegoś takiego po prostu nie chcę. Ale chciałbym mieć te treści. Niestety nie będę ich miał, bo… Cóż, kolekcjonerzy… Teraz Ongrys ma wydać Przygody Twistującego Słonia Twisti. Pewnie, mam ochotę. Pan Tadeusz jest jedynym żyjącym wielkim polskim twórcą komiksów (przynajmniej w moich oczach). Chcę go wspierać. Kupiłem nawet album z rysunkami, chociaż to zupełnie nie moja bajka. Dlaczego? Bo to nie była wersja kolekcjonerska o ograniczonym nakładzie i mój zakup się liczy. Ale wracając do Słonia, boję się, że walną od razu powiększony format, bo już chyba wspólnie zrobiliście z niego standard (przynajmniej dla komiksów Pana Baranowskiego). I wiem, że w takim formacie tego nie kupię. Od kilkunastu lat czekam też na wydanie Kudłaczków dla zwykłych śmiertelników. Ta sama obawa. Mam cichą nadzieję, że jednak wygra pazerność przedsiębiorczość i Ongrys będzie chciał najpierw nasycić rynek wersją dla „plebsu”.
 
Skąd się wzięła ta wasza obsesja z powiększonym formatem? Nie twierdzę, że nie możecie, że nie powinniście, ale rzućcie też jakąś kość z pańskiego stołu nam, zwykłym szarym czytelnikom. Weźcie pod uwagę nasze realia, możliwości, a przede wszystkim preferencje. Nie wydaje mi się, żebyście mieli na tym źle wyjść.

Jest Pan w stanie cokolwiek rozwiać moje obawy? Czy jedynie je Pan pogłębi?

Z wyrazami szacunku
Łukasz

Online misiokles

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2948 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 19:23:09 »
Hehe, dwa pod rząd posty, w którym w jednym narzeka się na pomniejszony format, w drugim - na powiększony :)

Offline Komediant

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2949 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:08:15 »
Po prostu czytelnicy🤷🏻‍♂️.

Offline Leyek

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2950 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:15:54 »
@misiokles, Komediant

Nie bawcie się w populistycznych "redaktorów" Onetu czy podobnego portalu :) Z obu wcześniejszych wypowiedzi wynika, że optymalnym formatem dla wypowiadających się byłoby A4.

Opowieści grabarza pomniejszone to faktycznie totalna pomyłka (jak wcześniej Jeż Jerzy czy Tymek i Mistrz), wobec tego nadrobię brakujące tomiki wcześniejszego wydania, a zbiorczego "mikrusa" oleję.

O powiększonym Baranowskim już kiedyś pisałem, dla mnie to skok na kasę, żeby kolejny raz sprzedać ten sam materiał (i mimo, że to piszę sam w większości te nowe wydania kupuję, choć też uważam format za przesadzony "w góre").
« Ostatnia zmiana: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:18:44 wysłana przez Leyek »

Offline turucorp

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2951 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:38:11 »
I Baranowski taniej, niż jego naśladowcy?
Tak z czystej ciekawości, jacy "naśladowcy"?  ::)
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Online misiokles

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2952 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:46:08 »
@misiokles, Komediant
Nie bawcie się w populistycznych "redaktorów" Onetu czy podobnego portalu :)

Nie zamierzam umniejszać ważności tematu. Ot, zdarzyła się zabawna koincydencja :)

Offline Pinto

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2953 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 20:50:16 »
Dlaczego "Opowieści Grabarza" mają taki mały format 165x235 mm skoro w albumach był to format zbliżony do A4? Fajnie że wydanie zbiorcze, ale przecież to krok w tył. To pomyłka?
Dzięki za info. Wylatuje z koszyka.

Offline holcman

Odp: Kultura Gniewu
« Odpowiedź #2954 dnia: Śr, 10 Styczeń 2024, 21:07:08 »
„krok w tył”
„totalna pomyłka”

Dżizas krajst!
A dla nas format, w którym autor sam wydaje OG jest trochę za duży, do jego kreski nam bardziej pasuje właśnie ten mniejszy. Nie wszystko co większe to lepsze, a mniejsze gorsze. Podobnie jak jakości komiksu nie podnosi twarda oprawa, my akurat niespecjalnie przepadamy, ale stosujemy.

No i co czytelnik to opinia. Jednemu pasuje to, drugiemu tamto, trzeci woli, żeby oba formaty były, itd.
Gdybyśmy chcieli słuchać tych wszystkich głosów, a na koniec wszystkim zrobić dobrze, to nie robilibyśmy nic. Więc robimy tak, jak uznamy za najlepsze z naszego punktu widzenia. Na koniec i tak będzie 1000 różnych opinii, ale przynajmniej my będziemy mieli czyste sumienia.