Mi się to tłumaczenie wydaje ciekawym rozwiązaniem, gdzie w miejsce odmiany dodaje się “u”, które kojarzy się z “unisex”. Język ciągle się zmienia, musi jakoś odzwierciedlać to, co się dzieję w rzeczywistości. Jest narzędziem i tak należy go rozpatrywać, to jak spełnia swoją funkcję, czy adekwatnie go używanmy to inny problem. Moja wiedza o osobach niebinarnych jest znikoma tak, jak pewnie większości, ale jesteśmy jako ludzie coraz bardziej otwarci i więcej się o nich dowiadujemy z badań, rozmów, a nie z własnych fantazji. Nie da się utrzymać języka, gdy rzeczywistość ciągle się zmienia. Zdaje sobie sprawę, że trollerka i szydzenie z naginaniem jest czymś powszechnym, ale trzymanie się kurczowo “bo kiedyś to było tak” to słaby argument.