Autor Wątek: Kryzys komiksiarza  (Przeczytany 31289 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Dacu

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #135 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 09:32:39 »
Dla mnie symptomem choroby jest trzymanie na półkach średnich/dobrych czy nawet bardzo dobrych komiksów. 7/10 czy 8/10 to dla mnie jest coś, co wylatuje z marszu. 9/10 to jest sprawa do rozważenia. Jest tak dużo rzeczy do przeczytania, że nie ma co do zasady sensu wracać do czegoś co nie jest 10/10, ewentualnie 9/10. A widzę, że wielu komiksiarzy ma nawyk zbieractwa.

Mam podobnie. Dlatego po 1,5 roku czytania komiksów ostały  się na półce tylko dwa komiksy. Wszystko przeczytane poszło w dobre ręce potrzebujących czytaczy. Jeszcze jakieś dwa czekają na ponowna lekturę, ale po niej też zostaną uwolnione dla komiksowej braci.

Zupełnie nie mam potrzeby (ani miejsca) na trzymanie przeczytanych pozycji. Wiem że do 90% i tak nie wrócę.Poza tym 80% to czytadła na raz. Podobnie mam z filmami i książkami.

Kupowanie na zapas wynika u mnie tylko potencjalnego braku dostępności danego tytułu. Niemniej, zainspirowanych tym wątkiem z tą „obawą” też mam zamiar podjąć walkę.W końcu jak nie ten tytuł to inny. Pozycji do przeczytania wciąż więcej niż przeczytanych. 

Trzymam wszystkie komiksy w folii. Dzięki temu wiem co jest nie przeczytane. Poza tym zdejmowanie folii to taki mój rytuał początku lektury (i zastrzyk dopaminy). Nie lubię niefoliowanych komiksów.

Offline Sędzia

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #136 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 10:07:48 »
Mam podobnie. Dlatego po 1,5 roku czytania komiksów ostały  się na półce tylko dwa komiksy.

A co zostało?

Offline Juby

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #137 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 10:59:44 »
Kupuję więcej niż czytam, ale cały czas ograniczam, wyrabia mi się gust i zmniejsza się pula komiksów tak zwanych obowiązkowych, o których wszędzie się mówi i trudno je ignorować.
W nosie mam tzw. pozycje "obowiązkowe". Z takim podejściem będziesz kupował praktycznie wszystko, nawet jesli gatunek to zupełnie nie twoja bajka. Znam klasyki, przy których w ogóle nie korci mnie aby je przeczytać, a także takie, które przeczytałem z innego źródła (biblioteka, półka brata) i nawet jeśli mi się bardzo podobały, nie odczuwam potrzeby stawiania ich na półce (bo nie wiem czy sięgnę po nie kolejny raz).

albo Dragon Ball FullColor w twardej oprawie mam tylko pierwszą serię, jak Goku jest dzieciakiem.
A dalej na miękko, czy w ogóle przestałeś kupować? Bo DB to chyba przypadek "całość, albo nic", inaczej nie widzę w tym sensu.

Bo komiksy są nie tylko do czytania, ale i do kolekcjonowania. Wszystko, co kupione, musi być przeczytane?
Yyyy... nie zgadzam się z tym tak bardzo, jak tylko się da. Komiksy są przede wszystkim do czytania i owszem, wszystko co kupuję i ma literki musi być przeczytane.

Trzymanie w folii ma choćby sens w tym, że jeśli będziesz chciał/nagle musiał sprzedać, to za zafoliowany dostaniesz więcej niż za odfoliowany, nawet jeśli nie czytany. Poza tym folia chroni od zarysowań.
Nigdy nie kupuję z myślą o późniejszej sprzedaży. Gdybym miał takie podejście, czułbym się handlarzem, a nie komiksiarzem/filmożercą. Również nie odfoliowuję zanim nie wezmę się za czytanie, ale czytam na bieżąco, więc nie ma u mnie komiksu, który stałby na półce w folii dłużej niż 2-3 miesiące.

Co do sposobów na zachowanie umiaru - dawno temu przyjąłem zasadę, że na hobby (czyli zakup filmów, komiksów, wyjścia do kina) nie będę wydawał więcej niż 10% miesięcznego wynagrodzenia. Nie zarabiam dużo (poniżej średniej krajowej) i przez większość roku mi się to udaje (wyjątki robię przy tytułach na które bardzo czekałem, lub jakichś super-okazjach). Pewnie szalałbym bardziej gdyby nie kredyt na mieszkanie, ale powstarzam sobie, że pozwolę sobie na więcej jak już go spłacę.

Offline Dacu

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #138 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 11:01:51 »
A co zostało?

Przypuszczałem że ktoś zapyta.

Na chwilę obecną ostały się:

- Astriksy - ten humor mnie po prostu bawi, komiksy są pięknie narysowane i to wspaniały pomnik europejskiej kultury. Jestem na tomie 13. Mam 25 tomów. Jak zbiorę i przeczytam całość to zdecyduje czy zostaną czy oddam je siostrzeńcom.

- Zygfryd - ten komiks mnie w jakiś sposób zaczarował poprzez połączenie historii i rysunków. Chciałbym jeszcze raz wrócić do tej historii za jakiś czas i ocenić czy wciąż mnie czaruje. Poza tym w pewien sposób jest to najbliższe co przeczytałem mojej wielkiej pasji jaką jest twórczość mistrza Tolkiena.

- Blacksad - absolutnie fenomenalnie narysowany komiks który powinien być wzorcem tego czym jest komiks. Co mam na myśli? Kiedy czytam jakiś komiks zadaje sobie pytanie. Czy dałoby radę tę historię opowiedzieć  w formie książki lub filmu? W większości przypadków odpowiedź brzmi „tak”, co więcej w wielu przypadkach postać filmu/książki byłaby lepszym medium. Natomiast Blacksad nie sprawdziłby się ani jako film/serial (ludzie z głowami zwierząt? Kuriozum) ani jako książka („Blacksad był to czarny kot z rękami jak człowiek”) przez co jest tak wyjątkowy.

Nie twierdzę że powyższe pozycje są jakieś najlepsze ale do mnie przemówiły. Przeczytałem kilka komiksów które uważam za znakomite (Chłopaki, Dni których nie znamy) ale wiem że nigdy bym do nich nie wrócił.

Może to kwestia tego że wiele klasyki jeszcze przede mną (Strażnicy, Incal, Thorgal, Tintin, Sandman, epiki Spidermana itp.) ale po 150 albumach zupełnie różnych komiksów dochodzę do smutnej konstatacji że komiksy choćby najwybitniejsze to jest jednak kultura popularna. Ograniczenia tego medium szczególnie w zakresie opowiadania historii sprawiają że to dobra rozrywka, ale (narazie) nic poza tym. 

Jako człowiek Batman mam kilka nietoperków które czekają na ponowną lekturę, głównie aby wyłapać smaczki, ale po niej na 100% wylecą (Rok pierwszy, Azyl Arkham). SH zawsze mogę kupić cyfrowe jeśli będę chciał wrócić.




Online Castiglione

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #139 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 11:32:01 »
Po prostu często ludzie trzymają *tylko dobre* komiksy na półkach. Zupełnie nie wiadomo po co, skoro można sprzedać, kupić inne i przeczytać w poszukiwaniu innych 10/10.
Coś może mi się podobać bardziej, coś mniej, nie zmienia to jednak faktu, że mi się podoba (poziom tego podobania różnicuje skala ocen) i chcę do tego wracać. Zupełnie nie czuję jakiegoś parcia na poszukiwanie "kolejnych 10/10". Oczywiście fajnie, jak się trafią, ale nie tylko przy nich dobrze się bawię.

Może to kwestia tego że wiele klasyki jeszcze przede mną (Strażnicy, Incal, Thorgal, Tintin, Sandman, epiki Spidermana itp.) ale po 150 albumach zupełnie różnych komiksów dochodzę do smutnej konstatacji że komiksy choćby najwybitniejsze to jest jednak kultura popularna. Ograniczenia tego medium szczególnie w zakresie opowiadania historii sprawiają że to dobra rozrywka, ale (narazie) nic poza tym.
Czegoś tu nie rozumiem. Wymieniasz praktycznie tylko tytuły z absolutnego mainstreamu i dziwisz się, że to kultura popularna. A jaka ma być?
« Ostatnia zmiana: Pt, 26 Styczeń 2024, 11:34:55 wysłana przez Castiglione »

Offline Sędzia

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #140 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 11:47:10 »
Coś może mi się podobać bardziej, coś mniej, nie zmienia to jednak faktu, że mi się podoba (poziom tego podobania różnicuje skala ocen) i chcę do tego wracać. Zupełnie nie czuję jakiegoś parcia na poszukiwanie "kolejnych 10/10". Oczywiście fajnie, jak się trafią, ale nie tylko przy nich dobrze się bawię.

To 10/10 to jest kwestia umowna, chodzi o sam fakt, że ludzie piszą na forum że czytało się ok, ale bez rewelacji, a mimo to trzymają makulaturę na półkach. Jak Ci się coś podoba i chcesz do tego wrócić, to dla mnie jest to tak samo ok, jakby to było 10/10.

Nigdy nie kupuję z myślą o późniejszej sprzedaży. Gdybym miał takie podejście, czułbym się handlarzem, a nie komiksiarzem/filmożercą. Również nie odfoliowuję zanim nie wezmę się za czytanie, ale czytam na bieżąco, więc nie ma u mnie komiksu, który stałby na półce w folii dłużej niż 2-3 miesiące.

Jedno drugiego nie wyklucza, pamiętam jak kiedyś kupowałem na Allegro jakieś komiksy od gościa, który (jak wyszło w korespondencji) kupował wszystko w dwóch egzemplarzach, jeden dla siebie, a drugi do pudła. Po paru latach wyjmował z pudła i sprzedawał.

A druga rzecz, że napisałem wyraźnie "jeśli będziesz chciał/nagle musiał sprzedać". Nie trzeba kupować z myślą o sprzedaży, ale można kupować z myślą, że może się przydarzyć potrzeba szybkiej sprzedaży. Np. kwestie zdrowotne. Albo po prostu nagle przestaniesz chcieć już czytać komiksy i będziesz chciał się pozbyć wszystkiego. Wtedy lepiej mieć nieprzeczytane w folii, bo więcej odzyskasz.


Offline Dacu

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #141 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 12:17:55 »
Coś może mi się podobać bardziej, coś mniej, nie zmienia to jednak faktu, że mi się podoba (poziom tego podobania różnicuje skala ocen) i chcę do tego wracać. Zupełnie nie czuję jakiegoś parcia na poszukiwanie "kolejnych 10/10". Oczywiście fajnie, jak się trafią, ale nie tylko przy nich dobrze się bawię.
Czegoś tu nie rozumiem. Wymieniasz praktycznie tylko tytuły z absolutnego mainstreamu i dziwisz się, że to kultura popularna. A jaka ma być?

Co do trzymania „10/10” ja to rozumiem jako trzymanie komiksów które z jakiegoś powodu uważam za wybitne (dla mnie nie bo ktoś tak powiedział, mam do nich sentyment, chcę je przeczytać więcej niż raz. Rozumiem też kolekcjonowanie jakiegoś gatunku, czy serii, czy twórczości danego autora. Natomiast podziwiam tych, którzy  trzymają wszystko  co kiedykolwiek nabyli. Podziwiam głównie za logistykę. 

Co do wymienionych komiksów to chodziło mi o kanon komiksowy.

Offline Juby

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #142 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 14:29:37 »
Jedno drugiego nie wyklucza, pamiętam jak kiedyś kupowałem na Allegro jakieś komiksy od gościa, który (jak wyszło w korespondencji) kupował wszystko w dwóch egzemplarzach, jeden dla siebie, a drugi do pudła. Po paru latach wyjmował z pudła i sprzedawał.
Dla mnie wyklucza, a twój opis pana z Allegro wskazuje na typowego Janusza (kupował dwa, aby później drugi egzemplarz sprzedać z zyskiem).

A druga rzecz, że napisałem wyraźnie "jeśli będziesz chciał/nagle musiał sprzedać". Nie trzeba kupować z myślą o sprzedaży, ale można kupować z myślą, że może się przydarzyć potrzeba szybkiej sprzedaży.
Z jaką myślą? Sorry, ale twoje przemyślenia to dla mnie totalna abstrakcja...

Np. kwestie zdrowotne.
Nie wyobrażam sobie sprzedawać czegokolwiek z powodów zdrowotnych. Nigdy. Gdybym miał "takie myśli", że kiedyś mogę np. poważnie zachorować/ mieć wypadek i potrzebować sprzedawać swoje rzeczy, bo tak bardzo będę potrzebował pieniędzy na leczenie, to nigdy niczego bym sobie nie kupował, tylko oszczędzał i oszczędzał, i w ogóle takie życie to paranoja, nawet do auta bym nie wsiadał, bo przecież wtedy uniknę ryzyka wypadku samochodowego, prawda?
Jeśli coś kupuję (filmy, komiksy, nawet ubrania) to wyłącznie z myślą "chcę to mieć, aby czytać/ oglądać/ nosić" i nie rozważam odsprzedaży. Przez całe życie sprzedałem komiksy tylko raz (czego w sumie żałuję).

Albo po prostu nagle przestaniesz chcieć już czytać komiksy i będziesz chciał się pozbyć wszystkiego.
Powtórzę, w takim wypadku byłbym handlarzem/sezonowcem, a nie komiksiarzem. A że mam się za osobę z pasją do komiksów = wiem, że nie przestanę ich czytać. Nawet jeśli przejdzie mi faza na komiksy (miałem już taką kilkuletnią przerwę) to w życiu nie przejdzie mi przez myśl, aby z tego powodu się czegokolwiek pozbywać, bo wiem że za 5-10-15 lat może mi ta faza wrócić i wtedy nadal będę je miał. Tak działa "dusza kolekcjonera".

Offline Sędzia

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #143 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 15:10:58 »
Dla mnie wyklucza, a twój opis pana z Allegro wskazuje na typowego Janusza (kupował dwa, aby później drugi egzemplarz sprzedać z zyskiem).

No to dla Ciebie wyklucza, a dla mnie nie. Nie wiem co jest dziwnego w tym, że ktoś sobie kupuje więcej egzemplarzy i sprzedaje z zyskiem, normalna inwestycja, tak samo jak kupowanie surowców czy walut. Sam bym tak robił, gdybym miał miejsce na trzymanie tego wszystkiego do wyprzedania się nakładu, ale nie mam.

Cytuj
Z jaką myślą? Sorry, ale twoje przemyślenia to dla mnie totalna abstrakcja...
Nie wyobrażam sobie sprzedawać czegokolwiek z powodów zdrowotnych. Nigdy. Gdybym miał "takie myśli", że kiedyś mogę np. poważnie zachorować/ mieć wypadek i potrzebować sprzedawać swoje rzeczy, bo tak bardzo będę potrzebował pieniędzy na leczenie, to nigdy niczego bym sobie nie kupował, tylko oszczędzał i oszczędzał, i w ogóle takie życie to paranoja, nawet do auta bym nie wsiadał, bo przecież wtedy uniknę ryzyka wypadku samochodowego, prawda?
Jeśli coś kupuję (filmy, komiksy, nawet ubrania) to wyłącznie z myślą "chcę to mieć, aby czytać/ oglądać/ nosić" i nie rozważam odsprzedaży. Przez całe życie sprzedałem komiksy tylko raz (czego w sumie żałuję).

Nic nie poradzę na to, że masz ubogą wyobraźnię. Jak ci się urodzi dziecko z SMA albo zostaniesz sparaliżowany lub doznasz udaru, to nagle możesz zmienić zdanie. Czego Ci nie życzę.

Co nie znaczy, że siedzę i ciągle myślę o takich rzeczach. Po prostu, wiem że "wypadki chodzą po kaczorach" i jak jeszcze nie użyłem, to po co mam odfoliowywać.

Cytuj
Powtórzę, w takim wypadku byłbym handlarzem/sezonowcem, a nie komiksiarzem. A że mam się za osobę z pasją do komiksów = wiem, że nie przestanę ich czytać. Nawet jeśli przejdzie mi faza na komiksy (miałem już taką kilkuletnią przerwę) to w życiu nie przejdzie mi przez myśl, aby z tego powodu się czegokolwiek pozbywać, bo wiem że za 5-10-15 lat może mi ta faza wrócić i wtedy nadal będę je miał. Tak działa "dusza kolekcjonera".

No to Ty tak masz, a dla mnie komiksy to trzecio albo i czwartorzędne hobby. A kolekcjonerstwo uważam za dość szkodliwy nawyk.

Offline NuoLab

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #144 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 15:50:53 »
Ja bym chętnie posprzedawał tak z kilkadziesiąt pozycji ale jak sobie pomyślę, że czekałoby mnie ogarnięcie jak to się robi w allegro czy olx to mi się odechciewa. Nie tłumaczcie mi że to jest bardzo proste, ja to wiem tylko jestem już w takim wieku, że nie chce mi się zabierać za poznawanie nowych umiejętności. Ostatnio migracja na nowy telefon zajęła mi około miesiąca, to znaczy samo przenoszenie danych i reinstalacja kont w aplikacjach około godziny ale psychicznie zabierałem się za to tygodniami.

Offline WolfSazen

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #145 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 16:31:06 »
Może to kwestia tego że wiele klasyki jeszcze przede mną (Strażnicy, Incal, Thorgal, Tintin, Sandman, epiki Spidermana itp.) ale po 150 albumach zupełnie różnych komiksów dochodzę do smutnej konstatacji że komiksy choćby najwybitniejsze to jest jednak kultura popularna. Ograniczenia tego medium szczególnie w zakresie opowiadania historii sprawiają że to dobra rozrywka, ale (narazie) nic poza tym. 


Dawno nie słyszałem czegoś z czym mógłbym się bardziej nie zgodzić. Jest dokładnie o 180 stopni inaczej niż twierdzisz. Cytując klasyka: "Komiks oferuje scenarzystom i rysownikom ogromny zasób narzędzi: wierność odwzorowań, kontrolę, szansę na bycie usłyszanym na całym świecie bez strachu przed wypaczeniem  treści... oferuje zasięg i wszechstronność, łącząc w sobie potencjał plastyczny filmu i malarstwa z intymnością słowa pisanego".

Online PabloWu

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #146 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 16:44:24 »
   Tak na upartego to jakbym chciał przewietrzyć półki żeby zostawić same sztosy to z 80 procent bym sprzedał, ale obawiam się że po pierwsze poczułbym pustkę a po drugie dopiero (odpukać!) kłopoty z gotówką mogłyby mnie do tego zmobilizować. Lubię moje regały i lubię przebywać w otoczeniu komiksów,  działają na mnie uspokajająco i czuję szczęście :)

Offline Gustavus_tG

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #147 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 17:18:51 »
Lubię moje regały i lubię przebywać w otoczeniu komiksów,  działają na mnie uspokajająco i czuję szczęście :)

O to, to. Mieć wielki, piękny regał, wypełniony ulubionymi pozycjami. Najpierw objąć cały wzrokiem. Potem ze szklaneczką czegoś białego, mocniejszego z lodem (kupione nie dawniej niż 3 miesiące wcześniej, procentów się nie kolekcjonuje tylko wypija od razu po zakupie, kolekcjonowanie butelek jest bez sensu, jak można szybko wypić i puste butelki w skupie sprzedać) podejść do półki, zlustrować wzrokiem, wyłowić jakiś tytuł, wyjąć, przekartkować, odłożyć na miejsce, kontemplować dalej  8)

Offline arczi_ancymon

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #148 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 17:38:37 »
Ja mam spory kryzys, bo się właśnie przeprowadzam i jest to ból przeogromny (noszenie pudeł znaczy). W takiej sytuacji człowiek zdaje sobie sprawę, że ta choroba psychiczna zaszła za daleko.

Online PabloWu

Odp: Kryzys komiksiarza
« Odpowiedź #149 dnia: Pt, 26 Styczeń 2024, 18:03:02 »
Ja mam spory kryzys, bo się właśnie przeprowadzam i jest to ból przeogromny (noszenie pudeł znaczy). W takiej sytuacji człowiek zdaje sobie sprawę, że ta choroba psychiczna zaszła za daleko.

Powodzenia przy przeprowadzce , poukładasz na półkach i Ci przejdzie  :) ale przyznam szczerze że nie ogarniam nazywania pasji chorobą. Chociaż to jest może ten moment że gdy ktoś uważa swoje hobby za chorobę to czas coś z tym zrobić  ? Bo brzmi to trochę jak narkoman czy alkoholik zdawający sobie sprawę że się wjebał po uszy. I teraz pytanie czy żyć do końca w błogiej fazie czy dzwonić po pomoc do jakiegoś doktora Strange'a ?
 :)