Książki też czytam do końca. Inne pieśni Dukaja mnie zmęczyły kiedyś na tyle, że przerwałem po jakiś 80%. Ale po paru latach przeczytałem całość od początku do końca.
To ciekawe, ja w tę książkę wsiąkłem i nie mogłem się oderwać, uwielbiam.
Z zaskoczeniem odnotowuję wskazania na Funkyego Kovala, ja to czytałem razem ze Szninklem i Yansem za młodu i FK mnie fascynował. Powtórki jeszcze nie robiłem, ale mimo wszystko nie wyobrażam sobie, żeby kogoś tak to znudziło.
Podobnie jak 100 naboi, której nie uważam za serię wybitną, ale jednak dość interesującą. Choć rozumiem argument o umykaniu czegoś, sam wracałem kilka razy w trakcie lektury do wcześniejszych tomów, żeby się upewnić czy dobrze ogarniam kto jest kto i o co chodzi.
Tak samo Elektra Assasin, jak dla mnie to jedna z lepszych SH.
Generalnie jak dla mnie rezygnacja z dalszej lektury ma sens (choć tego nie lubię i nie praktykuję) bardziej w przypadku książek. Komiks można dociągnąć w ciągu kilkunastu minut, a tak jak napisał donT - żeby móc wydać osąd to wypadałoby zapoznać się z całością.
Shade, Człowiek przemiany - zbyt bardzo przypomina komiksy Morrisona.
No i właśnie na koniec praktycznie wszystkie komiksy Morrisona. Łatwiej będzie mi napisać jakie jego komiksy udało mi się doczytać do końca. Będzie to tylko Misterium (bo krótkie) i New X-Men. A próbowałem prawie wszystkiego co ukazało się u nas.
A którego Morrisona przypomina? Bo dla mnie Doom Patrol jest genialne, chyba jedyne SH które sobie zostawiam na półce. Ale JLA Amerykańska Liga Sprawiedliwości to straszna słabizna.