Brvk - bardzo mi miło. Z tych w miarę łatwo u nas dostępnych proponowałbym np. biografie Filipa II Geoffreya Parkera i niedoszłej połowicy wymienionego chwilę temu hiszpańskiego króla czyli Elżbiety tzw. wielkiej Stanisława Grzybowskiego. Skoro padła już jedna pozycja wrocławskiego Ossolineum to również ostatniego z wymienionych autorów warto sięgnąć po biografię jednego z głównych bohaterów "Nocy Świętego Bartłomieja" czyli Henryka Walezego i oczywiście jego następcy na tronie Francji w osobie Henryka Burbona (w tym przypadku popisał się Jan Baszkiewicz). Żałuję, że niestety jak do tej pory nie doczekaliśmy się polskich przekładów biografii Filipa III, a jeszcze bardziej jego następcy z numerkiem "IV". Zwłaszcza okres panowania tego drugiego to czas przejścia rewolucji protestanckiej do decydującej fazy i widać to zwłaszcza w częściowo udanej próbie rozbicia monarchii iberyjskiej na co najmniej cztery podmioty polityczne, w tym dwa bezpośrednio zależne od Londynu. Mimo że prace Petera Englunda trudno uznać za w pełni naukowe i nierzadko zawierają one irytujące uproszczenia (np. w kontekście dyletanckiej wręcz charakterystyki społecznej Rzeczypospolitej okresu potopu szwedzkiego) to jednak bywa on beztrosko szczery co do źródła finansowego zasilania monarchii szwedzkiej w okresie jej akywności na polu trwałego wyniszczenia domen Habsburgów i Rzeczypospolitej. Pod tym względem warto rozpoznać zwłaszcza "Lata wojen". Literatura dotycząca tego tematu jest naprawdę przeogromna, a najciekawsze teksty i tak znajdują się głównie z czasopismach takich jak m.in. "Kwartalnik Historyczny". Dlatego mógłbym tak naprawdę długo.
Pawle, albo udajesz albo faktycznie coś przegapiłeś. Dobrze przecież wiesz, że przejście części magnaterii (a na znacznie mniejszą skalę także średniej szlachty) na stronę Karola Gustawa odbyło się w konkretnej sytuacji politycznej (powstanie Chmielnickiego, Wielkie Księstwo w większości pod okupacją Moskwicinów) i z konkretnymi zobowiązaniami ze strony szwedzkiej. Gdy umowy nie dotrzymano zdecydowana większość odstępców spod sztandaru Jana Kazimierza jeszcze przed końcem 1655 r. (czyli zanim powrócił on ze Śląska Opolskiego) podeń wróciła.