Za mną Incognito: Edycja Poufna od Brubakera i Phillipsa, a więc pulpowo-noirowo-trykociarska historia Zacka Bombasta - byłego złola, który trafił do programu ochrony świadków i wiedzie nudne życie pod przykrywką, aż przeszłość daje o sobie znać. Czytając ten komiks, nie sposób uciec od fantastycznego Śpiocha, gdzie Brubaker opowiadał o szpiegu, który przeniknął do organizacji terrorystycznej. W Incognito mamy lekko odwróconą historię, w której pełno jest szalonych naukowców i z reguły zdegenerowanych ludzi o dziwnych mocach.
Edycja Poufna składa się z dwóch miniserii - głównej (sześć zeszytów) i Szemranych podszeptów (pięć zeszytów). Pierwsza z nich to przedstawienie świata, opowiedzenie historii Zacka - jak trafił do programu, co go do tego skłoniło i jakie okoliczności zaszły, że znowu biega w opasce na oczach, ale tym razem jako ten "dobry". Dowiaduje się o tym jego były pracodawca, o iście pulpowej nazwie "Czarna Śmierć" i wyznacza za jego głowę nagrodę. Nie jest to nic skomplikowanego i przełomowego, ale jak to u Brubakera - wyróżnia się świetnie napisanymi bohaterami, ich dramatami i małymi scenami, które zapadają w pamięci, jak zakończenie wątku Avy.
Szemrane interesy są kontynuacją wątków z głównej serii, rozwijają świat, wprowadzają Zacka w nową aferę i są lepszą historią niż podstawowa. Wiemy, jakie prawidła rządzą światem w Incognito, a to sprawia, że scenarzysta wprowadza kolejnych charakterystycznych bohaterów i rozwija Zacka w oparach noirowej, fatalistycznej historii. Niestety po jej zakończeniu jest spore uczucie niedosytu, bo akcja jest wartka, a po drodze jest tyle ciekawych wątków, które nie zostają pociągnięte, że to aż boli. A samo zakończenie jest otwarte, ale mało wskazuje na to, żeby Brubaker i Phillips wrócili do wykreowanego przez siebie świata.
Pewnie jeśli miałbym oceniać liczbowo to jakieś 6+/7 na 10. To po prostu dobra robota scenarzysty i rysownika, która zapewni dobrze spędzony czas w jesienny wieczór, ale nic więcej. Niedosyt - tak jednym słowem bym to podsumował. A szkoda, bo potencjał w tym świecie jest. I co lekko zabawne - chociaż Incognito powstało już po Śpiochu, to wydaje się pewną wprawką do przygód Holdena Carvera. Być może oceniłbym wyżej, gdybym był bardziej wychowany na pulpowych bohaterach z Ameryki, którzy królowali tam w pierwszej połowie XX wieku i do których odniesień jest jakoby sporo w tymże komiksie.
Na uwagę zasługuje świetne polskie wydanie, które poza dwiema historiami zawiera mnóstwo fantastycznych ilustracji Seana Phillipsa, ciekawy tekst o pulpowych bohaterach i sporo szkicy, a także ładnie prezentuje się na półce. W moim osobistym rankingu jest to jednak dotychczas najsłabsza propozycja od duetu Brukaber&Phillips, ale jestem dopiero po Scenach zbrodni, Śpiochu i pierwszych tomach Fatale oraz Reckless.