Swiat Arkadiego tom 2 czyli kontynuacja Cazowego opus magnum, to zdecydowane, 100% wyjscie z tarcza. Szczerze mowiac po kapitalnej czesci pierwszej, mialem pewne, co prawda nieduze, ale jednak obawy czy kolejny tom utrzyma poziom. Wiadomo, ze im seria trwa dluzej, tym prawdopodobienstwo, ze autor gdzies sie potknie i pogubi, wzrasta. Niepotrzebnie. W tym wypadku monumentalnosc dziela trwa do ostatnich stron. Tom 2 to przede wszystkim wiecej, mocniej, z jeszcze wieksza glebia i rozmachem. Fragmentarycznosc, ktora momenatmi cechowal sie pierwszy integral, okazala sie pozorna, bo to nic innego jak bardzo dokladnie zaplanowane rozmieszczenie figur na planszy. Nie ma tu miejsca na przypadek. Wszystko ma swoj cel. Drugi tom domyka historię rozpoczętą w pierwszej części, prowadząc nas przez postapokaliptyczne srodowisko pełne mitologicznych, religijnych i popkulturowych odniesień. Główni bohaterowie kontynuują swoją podróż, odkrywając tajemnice świata i własnego pochodzenia. Wydarzenia, ktorych jestesmy swiadkami oraz poszczegolne watki lacza sie z zegarmistrzowska precyzja i choc finalu niektorych mozna sie domyslic, inne potrafia mocna zaskoczyc. Podroz bohaterow konczy potezna, epicka bitwa, ktorej rezultatu, a przede wszystkim tozsamosci ostatecznego przeciwnka, nie sposob przewidziec. Ukoronowaniem sagi jest kompleksowe i bardzo satysfakcjonujace wyjasnienie genezy uziemienia planety. O rysunkach nie ma co sie rozpisywac - sa niezwykle ekspresyjne, pełne detali z kapitalna kolorystyka. Poniewaz saga o Arkadim powstawala przez dobre lata, widzimy tu ewolucje stylu. Im dalej, tym jest on wyrazniejszy czyt. charakterystycznie "kanciasty", ale z mnostwem szczegolow. Mi osobiscie przypomina troche polaczenie Moebiusa z Andreasem, w swoich najlepszych wersjach. Oczywiscie to pewne uproszczenie, bo Caza jest jedyny i niepowtarzalny. Dokladnie taki jak ten komiks.
Dla mnie dyszka.