Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 760398 razy)

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3705 dnia: Śr, 28 Maj 2025, 11:58:04 »
Wielokrotnie pisalem, ze najlepsze komiksy z Nietoprzem to te, spoza glownego universum. Takie, gdzie autorzy nie sa niczym, ani przez nikogo ograniczani i moga jechac po bandzie jak im sie zywnie podoba. Dlatego tez lubie i od czasu do czasu zagladam do tytulow z linii Black Label, a wczoraj skonczylem najnowszy nabytek - Batman Full Moon. Bardzo ostrzylem sobie na niego zeby, bo podczas regularnych wizyt w lokalnym comic shopie widzialem i wielokrotnie przegladalem wychodzace na biezaco zeszyty. To co rzuca sie w oczy, to niesamowicie klimatyczne, brudne rysunki, przypominajace czesto prace Sorrentino. Druga rzecz - komiks jest niezwykle brutalny i serwuje nam urwane glowy, konczyny i mnostwo, mnostwo trupow oraz lejacej sie krwi. Nie jest to cos czego mozna spodziewac sie po typowym tytule z Batmanem, nawet z linii Elseworlds czy nawet Black Label! Strona wizualna tworzy zatem zajebisty background do opowiadanej historii, ktora niestety nie dotrzymuje jej kroku... Niby nie jest zle, czyta sie bez poczucia zazenowania, ale akcja gna na zlamanie karku, aby tylko wyrobic sie w 4 zeszytach skladajacy sie na calosc. Co prawda kazdy jest nieco grubszy bo zawiera 32 strony, ale to wciaz za malo aby narzucone tempo nieco zwolnic, podbudowac pewne watki, a calosc odpowiednio stonowac. To moj najwiekszy zarzut, bo dodajac jeszcze powiedzmy 2 zeszyty byloby miejsce na wszystko czego zabraklo lub zostalo niepotrzebne przyspieszone, a historia moglaby naprawde rozwinac skrzydla. Szkoda bo pomysl wyjsciowy jest calkiem ciekawy i zdecydowanie daloby sie wycisnac z niego sporo wiecej. A tak dostalismy szybkiego burgerka do szybkiej konsumpcji i jeszcze szybszego zapomnienia.   
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3706 dnia: Cz, 29 Maj 2025, 19:30:33 »
Daredevil 1-4 Waid - bardzo bardzo słabe. Jedyną zaletą tego runu jest to, że nie jest to Diggle, którego run to straszny gniot. Natomiast Waid kompletnie nie czuje klimatu Daredevila. Bardzo nie polecam.
Dlaczego nie czuje klimatu DD? Wg mnie czuje go bardzo dobrze.

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3707 dnia: Cz, 29 Maj 2025, 23:59:01 »
Dlaczego nie czuje klimatu DD? Wg mnie czuje go bardzo dobrze.

Dla mnie DD to Bendis i Brubaker, a wcześniej Miller. Waid zrobił natomiast komiks zupełnie w innym, lekkim, niestrawnym dla mnie klimacie.

Offline michał81

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3708 dnia: Pt, 30 Maj 2025, 05:35:13 »
Dla mnie DD to Bendis i Brubaker, a wcześniej Miller. Waid zrobił natomiast komiks zupełnie w innym, lekkim, niestrawnym dla mnie klimacie.
Wiesz, że DD to nie tylko Bendis, Brubaker i Miller? To także Stan Lee czy Roy Thomas i run Waida nawiązuje właśnie do takiego klimatu serii, bardziej lekkiego. Mimo że Waid nie nurza bohatera w mroku i brudzie, aby historia miała ciężki klimat noir to jednak i tak go na swój sposób męczy go psychicznie, co bardziej kontrastuje z tym jaka jest ta seria i jak wygląda. Twoje wcześniejsze stwierdzenie, że "nie czuje klimatu Daredevila" jest wg mnie mylące. On to robi na swój sposób, oddają w pewnym stopniu hołd twórcom tej postaci.
« Ostatnia zmiana: Pt, 30 Maj 2025, 05:55:40 wysłana przez michał81 »

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3709 dnia: Pt, 30 Maj 2025, 08:31:22 »
Wiesz, że DD to nie tylko Bendis, Brubaker i Miller? To także Stan Lee czy Roy Thomas i run Waida nawiązuje właśnie do takiego klimatu serii, bardziej lekkiego. Mimo że Waid nie nurza bohatera w mroku i brudzie, aby historia miała ciężki klimat noir to jednak i tak go na swój sposób męczy go psychicznie, co bardziej kontrastuje z tym jaka jest ta seria i jak wygląda. Twoje wcześniejsze stwierdzenie, że "nie czuje klimatu Daredevila" jest wg mnie mylące. On to robi na swój sposób, oddają w pewnym stopniu hołd twórcom tej postaci.

Wiem. Nie bez powodu napisałem "dla mnie".
I również nie bez powodu runy Bendisa, Brubakera i Millera są uznawane za najlepsze. Wydaje mi się, że to najlepsze runy powinny być wyznacznikiem, więc dla mnie klimat Daredevila to właśnie te trzy nazwiska. Gdyby cały DD miał wyglądać jak Waid to bym opuścił, bo szkoda czasu, nie interesuje mnie lekki DD, nawet jeśli to hołd dla twórców tej postaci.

Offline Takesh

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3710 dnia: Pt, 30 Maj 2025, 09:15:58 »
Zgadzam się, że runy Millera, Bendisa i Brubakera są najlepsze. Ale Waid też mi się spodobał. Bo, moim zdaniem, świetnie czuje Śmiałka i zrobił coś innego niż poprzednicy, ale nawiązując do pierwszych twórców, a przy tym pozostając oryginalnym. No i świetnie prace Marcosa. Zabawa kadrem, kreską, kolorem... Sposób ukazania radaru też jest ciekawy.

Dla mnie ważne jest, aby twórcy mogli pozostać oryginalni, pokazali swoje wersje, nawet zupełnie inne, mimo to nadal zachowując charakter postaci. W długich seriach, jakimi są sh, ważna jest ta świeżość. Bo jakby ciągle starali się wszyscy tworzyć tak samo, to stałoby się to nudne i przewidywalne.

Offline Tomczi

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3711 dnia: Pt, 30 Maj 2025, 12:40:16 »
 Przeczytałem SPA od Erika Svetofta, wydany przez Timof

Przyjemny komiks z gatunku surrealizmu podlanego artystycznie horrorem. Nie należy jednak zakładać na podstawie niektórych dostępnych z niego grafik że to horror ala Junji Ito od strony narracyjnej, bardziej są to klimaty Kafki i filmu Eraser Head Lyncha, chociaż kreska i "body horror" jak najbardziej mogą przywodzić na myśl Ito. Ogólnie bardzo fajny komiks dający frajdę, kilka razy się zaśmiałem, ale z drugiej strony jakoś szczególnie oryginalny/szokujący/ambitny nie był jak dla mnie. Pewne sceny imo za bardzo się powtarzały
Spoiler: PokażUkryj
np. te ujęcia czarnej mazi spływającej po ścianach
« Ostatnia zmiana: Pt, 30 Maj 2025, 12:50:38 wysłana przez Tomczi »
Tylko koszerne komiksy ;)
Fan weird fiction, hard sci-fi i surrealizmu po polsku i angielsku
"Chciałbym umić włoski coby więcej Dylana Doga poczytać"

Offline Raveonettes

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3712 dnia: Pt, 30 Maj 2025, 14:47:53 »
Pod drzewami, gdzie nikt nie widzi - wiecie co robią niedźwiadki w lesie, gdy nie biorą udziału w ustawkach:)? Ćwiartują swoje ofiary. Najnowsza pozycja od Shock Comics absolutnie mnie zauroczyła. Świetnie napisana historia, gdzie rysunki słodkich zwierzątek kontrastują z krwawymi scenami zbrodni. Zdecydowanie polecam. 8/10. 
« Ostatnia zmiana: Pt, 30 Maj 2025, 16:38:27 wysłana przez Raveonettes »

Offline PabloWu

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3713 dnia: So, 31 Maj 2025, 07:20:59 »
Czytam New Mutants Claremonta i Sienkiewicza, trzy zeszyty za mną ale muszę napisać że dawno nie miałem takiej radochy z czytania superhero. No i te rysunki:


Panie Mistrzu Boleslavie Williamie Felixie Robercie Sienkiewiczu, do zobaczenia w Łodzi  8)


Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3714 dnia: Nd, 01 Czerwiec 2025, 20:50:15 »
Kililana Song to kolejna bardzo solidna i zdecydowanie warta uwagi pozycja od Mandioki. Wydawca ten slabych rzeczy nie puszcza i nie inaczej jest tym razem. Nie dajcie sie zwiezc "egzotycznej" oprawie graficznej, bo choc komiks wyglada niezwykle sielankowo i na swoj sposob niegroznie, porusza powazna, nielatwa, momentami kontrowersyjna tematyke. Historia opiera sie na kilku, rownolegle biegnacych watkach sprawnie przez autora dawkowanych, ktore lacza sie w bardzo nieprzewidywalnym, dosadnym finale. Komiks urzeka tropikalnym klimatem, wiarygodnymi bohaterami oraz ich perypetiami i nie poznawszy zakonczenie nie pozwala sie od siebie uwolnic. W moim przypadku, 260 stron peklo przy pierwszym podejsciu, a to jest zawsze najlepsza rekomendacja, mowiaca sama za siebie.
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3715 dnia: Nd, 01 Czerwiec 2025, 21:58:17 »


Dan Abnett, Andy Lanning, Doug Braithwaite i inni – "Punisher: Epic Collection – tom 5: Najwyższy wymiar kary"


Ostatni – przynajmniej jak na razie, choć od ostatniej premiery w oryginale minęło już kilka lat, więc cudów się nie spodziewam – tom Epic Collection z Punisherem przynosi następną całkiem pokaźną dawkę klasycznych przygód Franka Castle’a. Ze względu nie niechronologiczny tryb publikacji w USA, finalnie zostajemy z pewną luką pomiędzy "Jigsaw Puzzle", a aktualnym "Capital Punishment", prowadzącą do tego, że m.in. pominęliśmy pożegnanie z główną serią Mike’a Barona, który do tej pory był jej najważniejszym autorem. Wraz z tym wydaniem stery przejmują Dan Abnett i Andy Lanning, a poza zeszytami spod ich ręki dostajemy także dwa one-shoty i kolejną powieść graficzną.

Natomiast zanim przejdziemy do nowych twórców, rozpoczynające zbiór "The Punisher: G-Force" to jeszcze dzieło Barona. Przyznam, że podchodziłem z obawami, bo choć autor pióro ma solidne, to część jego pomysłów bywała karkołomna, a tutejszy motyw wyjściowy (Punisher w kosmosie) zdawał się właśnie do takich należeć. Na szczęście jednak historia się broni. Przede wszystkim jest to właśnie fajnie napisane, a fabuła mimo odjechanego założenia, paradoksalnie ma całkiem przyziemny klimat i wbrew pozorom zalicza się do tych bardziej sensacyjnych niż superbohaterskich odcinków. Frank prowadzi tu śledztwo w nieco szpiegowskim stylu, który kilkakrotnie przewijał się u Barona, a przebieg sprawy umilają rysunki Hugh Haynesa.

Dalej przechodzimy już do zeszytów głównej serii "Punisher". W tym tomie dostajemy ich 13 (#63-75), z czego wszystkie oprócz pierwszego napisali Abnett i Lanning, a zilustrował Doug Braithwaite. Swój staż panowie rozpoczęli od okazałego, bo złożonego z aż 7 części "Eurohitu", w którym Frank ponownie staje na drodze Kingpinowi, chcącemu tym razem opanować europejskie mafie. Pod wieloma względami to zupełne przeciwieństwo rozczarowującego "Jigsaw Puzzle" z poprzedniego Epika, powiedziałbym nawet, że może to być najlepszy z tych dłuższych story-arców zebranych jak dotąd w tej serii. To fajna historia, sprawnie napisana, dobrze poprowadzona i spójna – tak po kątem scenariuszowym, jak i graficznym. Co mniej mi się podobało, to że sięga jednak po tę mniej interesującą mnie w kontekście Punishera tematykę, a więc kilka postaci założy tu kolorowy kostium, ktoś okaże się cyborgiem, itp. O ile nie przeszkadzają mi gościnne występy Franka w innych tytułach Marvela, tak jego solowe przygody preferuję raczej przyziemne i odcięte od superbohaterskiego świata, ale mimo wszystko jest to zrobione dobrze i bez większych głupot. Dodatkowym atutem jest kreska Braithwaite’a, który sprawdza się rewelacyjnie, a jego rysunki są bardzo atrakcyjne.

Pozostałe zeszyty tworzą w zasadzie kolejną dłuższą historię, jednak według mnie już nie tak interesującą, jak poprzednia. O ile początek, gdzie Frank powraca na ulicę i robi porządek z gangsterami, jest fajny, ciekawie prezentują się też późniejsze motywy (przy okazji ładnie korespondują z niedawnymi wydarzeniami w serialowym "Daredevil: Born Again"), tak całość traci na niezbyt udanych antagonistach, z których jeden jest totalnie sztampowy i nieciekawy, drugi zaś irytujący swoim kreskówkowym przerysowaniem. Nadal te odcinki są solidne i zahaczające o interesujące wątki, choć uważam, że potencjał był większy i można było ten pomysł rozegrać lepiej. Słabiej wypada również warstwa graficzna. Co prawda dalej odpowiada za nią Braithwaite, ale jego kreska wyglądała dużo lepiej tuszowana przez Ala Williamsona w "Eurohicie" niż przez pojawiający się tutaj zespół inkerów.

Poza zeszytami Abnetta i Lanninga jednorazowo pojawia się jeszcze Chuck Dixon (#63), który zaproponował fajną, samodzielną historię podszytą sporą ilością czarnego humoru. Małym uzupełnieniem są także krótkie opowieści z #75 – ten z racji jubileuszu był podwójny i oprócz głównej fabuły zawierał też gościnne występy innych scenarzystów.

Zbliżając się do końca, przechodzimy do napisanego przez Johna Wagnera one-shota "The Punisher: Die Hard in the Big Easy". Twórca "Button Mana" rzuca Castle’a do Nowego Orleanu, stawiając na jego drodze kapłanów voodoo i lokalnych gangsterów. Wagner serwuje sensowną sensacyjną opowieść, która po dosyć jednak rozdmuchanych komiksach Abnetta i Lanninga wydała mi się odświeżająca swoim przyziemnym charakterem i stonowaną skalą wydarzeń. Tak samo solidnie wypada grafika Phila Gascoine'a, prezentującego przyjemny klasyczny rysunek. Według mnie to fajne urozmaicenie i osobiście cieszę się, że Epiki nie pomijają wszelakich "wydań specjalnych", bo chociaż opinie o nich są podzielone, ja zazwyczaj odnajduję w nich warte uwagi historie.

Aczkolwiek nie zawsze, bo najsłabszy punkt – być może w całej serii Epic Collection – stanowi zamykająca zbiór powieść graficzna "Spinning Doomsday’s Web" D. G. Chichestera, będąca team-upem z Czarną Wdową. Sama fabuła byłaby nawet przyzwoita, niestety pogrążają ją karykaturalni antagoniści, naiwne prowadzenie akcji łamane przez kretyńskie zachowania postaci (rozwalił mnie kamuflaż super-szpiega Natashy przebranej za marynarza z doklejonym sztucznym wąsem), miejscami niesmaczne fragmenty (pobita i zapluta Wdowa leżąca z rozłożonymi nogami w obcisłym kostiumie) czy grafomańskie zacięcie w silących się chyba na jakąś głębię opisach. Podobnie niestrawna jest oprawa graficzna spod ręki Larry’ego Stromana. Rzucają się w oczy fatalne projekty postaci (pomocnik głównego złego to jakieś kuriozum), ich nienaturalna postura, paskudne twarze, powyginana w seksualnych pozach Wdowa i kiepsko rozmieszczone dymki, przez które czasami ciężko dojść, kto wypowiada daną kwestię. Całość jest mocno daremna i choć czyta się to na szczęście szybko, tom nadal kończy się dużym rozczarowaniem.

Ogółem dostrzegam tendencję zwyżkową w porównaniu do poprzedniego Epika, ale wciąż mam trochę zastrzeżeń i jednak lepiej bawiłem się przy "Kingpin Rules" bądź "Return to Big Nothing". W dalszym ciągu można stąd wyłowić kilka fajnych historii, sporo tu po prostu solidnej roboty, niemniej powtarzają się również motywy, które w Punisherze mi przeszkadzają, bądź komiksy po prostu średnie (i jeden wypadek przy pracy). Mimo wszystko fajnie byłoby dostać komplet tej serii – patrząc na to, że jesteśmy już na 75 zeszycie ze 104, to nie jest to jakieś nierealne, nawet biorąc pod uwagę brak jednego tomu i to, że późniejsze fabuły zaliczały crossovery z innymi tytułami o Franku. Chociaż poziom byłby zapewne dalej nierówny, miło byłoby zebrać zapis całej działalności Punishera.


Oczko wyżej niż poprzedni tom, czyli 6/10.

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3716 dnia: Pt, 06 Czerwiec 2025, 12:54:22 »
Exilium - fajnie się zaczyna, ale później już robi się nudno. Epicki konflikt (AI konta żyjąca, inteligentna planeta) sprowadzono do krótkiej potyczki, można by było wyciągnąć z tego dużo więcej. Oczy nie bolą, ale chyba szkoda czasu.

Mermaid Project - bardzo dobra lektura, w sumie trochę kryminał w klimatach eko sci-fi. Uprzedzam, że setting to mokry sen lewaka (po 3 wś upadły białe państwa zachodu, modlitwa zakazana, biali to w zasadzie pariasi a kolorowi stanowią zdecydowaną większość, biała bohaterka pierwszy raz w życiu je mięso w wieku dorosłym itp. itd, aczkolwiek brak jest wątków LGBT) ale mimo to bardzo dobrze się to czyta i wszystko jest spójne, nic nie gryzie. Jedyny zgrzyt to nagłe pojawienie się wątku White Army, który nie ma żadnego istotnego znaczenia dla fabuły i kompletnie nie znajduje uzasadnienia, by się ta pojawił. To jednak drobiazg, w sytuacji gdy cała reszta (łącznie z bardzo fajnymi rysunkami) jest na bardzo wysokim poziomie. Bardzo satysfakcjonująca lektura, polecam.

Kernok - znowu piraci, znowu nie mamy żadnej wybitnej opowieści, ale warstwa graficzna klimatem bije wszystkie inne komiksy o piratach, jakie czytałem. Przypomina mi styl Ibikusa, jeśli ktoś czytał. Polecam.

Winter Queen
- niestrawny mikst różnych zgranych motywów, które w efekcie dają kompletnie nieciekawy produkt. Jedna ze słabszych rzeczy jakie czytałem w ogóle.

Offline Alexandrus888

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3717 dnia: Pt, 06 Czerwiec 2025, 21:53:55 »
Dzisiejsze lektury:

Era AI - robot Oli
Zacznijmy od tego koszmarka. Po otwarciu straszy nas robot malujący obraz. O tyle straszny co bolesny dla oczu, bo do lewego ramienia ma przymocowaną prawą dłoń. I już wiesz - nie będzie dobrze. Glitche nadchodzą. Tu nie chodzi nawet o ilość palców niezależną w każdym kadrze czy niekonsekwencje w wyglądzie. Problem jest zakorzeniony głębiej. W obrębie jednego kadru, a nawet postaci mamy grafikę FHD (zwykle głowa) i jednocześnie SD (np. tłów), podczas gdy tło jest jeszcze gdzieś pomiędzy, ale na dobitkę w zupełnie innej stylistyce.
Fabularnie zaczynamy nie od fabuły, a od manifestu. O wyższości AI nad "białkostworami", o podboju kosmosu przez jednych i drugich, o stawaniu się bogiem. Taki pseudo-filozoficzno-religijny bełkot. Prawdziwa akcja rozgrywa się na ostatnich 5 stronach i jest... banalnie prosta:
Spoiler: PokażUkryj
robot Oli ucieka, trafia na oszusta, ten go kieruje do typa kolaborującego z ścigającymi. Typ odsyła Oliego do kolejnej miejscówki gdzie mają zapewnić zbiegowi anonimowość, a tak naprawdę przerabiają go na złom. Nagłe zniknięcie filozofa-rewolucjonisty daje początek miejskim (kosmicznym?) legendom.

Czuć inspiracje Bajkami robotów czy Cyberiadą Lema, choć zastanawiam się czy to nie profanacja materiału źródłowego.
Najbardziej jednak przeraża napis CDN. Jako eksperyment może i jest ciekawe, ale jako dzieło samodzielne już nie.


Zmieniamy kierunek o 180°:

Stworzone nie kradzione - komiksy od ludzi dla ludzi
Krzyk z niemal 30 gardeł artystycznych: "Giniemy!". Wszyscy zebrani w tym zeszycie twórcy mieli już dość, gul im skoczył i postanowili wyrazić swój sprzeciw w sposób sobie właściwy: tworząc komiksy. Jedne są lepsze, inne trochę gorsze, część nie do końca znajduje płaszczyznę porozumienia z moją percepcją (po prostu nie czaję co autor miał na myśli), ale czyta się je z przyjemnością. Trzy pracę chcę wyróżnić: Tomasza "Asu" Pastuszka (1), Michała Rzecznika (2), Śledzia (3) - kolejność zgodnie z kolejnością w tomiku.
1) Krótka historyjka łamiąca czwartą ścianę. Chłopcu śni się koszmar. Oto w jego pokoju pojawił się ludzik z komiksu. Ale nie byle jaki ludzik: ludzika stworzyło AI! Na szczęście mama czuwa i przypomina, że ich komiks rysował Twórca, nie bezduszna maszyna. A to rodzi przejście do puenty - sentencjonalne pytanie:
Spoiler: PokażUkryj
Czy ludziki wygenerowane przez sztuczną inteligencję mają duszę?
No chwyciło mnie to za serce.
2) Pamiętacie niedawną falę zalewającą Internet i przerabiającą zdjęcia na podróby Studia Ghibli. No to bohaterom przytrafia się coś podobnego - zANIMEnizowało ich dzięki nowej funkcji Chata GPT, tylko jak to teraz odwrócić...? No właśnie. Czy proces AIzacji da się jeszcze odwrócić, albo przynajmniej zatrzymać. Albo choć spowolnić? A może jesteśmy skazani na jazdę tym rozpędzonym pociągiem bez hamulców aż do zajezdni, gdzie nastąpi nieuchronny karambol i koniec: nas, pociągu i przy okazji też zajezdni.
3) Jak zapewne wszyscy zdajemy sobie sprawę, AI karmi się artystami i wypluwa swoje "wysrywy" mówiąc kolokwialnie. Co się więc stanie gdy "prawdziwych" artystów nie stanie? Czym się karmić będzie AI? Odpowiedź jest prosta: swoimi dotychczasowymi tworami. Ale o ile były one mniej... "wartościowe" (?) od oryginałów, tak kopia kopi czym będzie? No i czarny scenariusz: kiedy zostanie już tylko kopia kopii - czym się będzie karmić AI...?
Tyle z wyróżnionych prac. Z wartości edukacyjnej: dowiedziałem się, że generowanie obrazów pochłania zasoby wody pitnej :o


Na deser:

Podróż Smokiem Diplodokiem
To dla mnie cholernie sentymentalna podróż i równie cholernie się jej bałem. Na początek słowem wstępu: za dzieciaka miałem kilka komiksów i jakiś wpływ na mnie wywarły, ale potem na lata je wyrugowałem z życia. Na studiach zaczął się renesans opowieści obrazkowych - najpierw siedziałem w anime, potem zacząłem się przerzucać co raz bardziej na mangę, by wreszcie wrócić i do komiksu zachodniego. Ale przez wszystkie te lata pamiętałem o 2 komiksach które miałem. Oba miały żółte okładki. Na jednej był ślimak (kto zgadnie tytuł?), a na drugiej wąż. Jakeś półtora roku temu zdałem sobie sprawę, że ten z wężem to przecież... Diplodok Baranowskiego! Co jeszcze ciekawsze - w moim domu rodzinnym - jak w przyrodzie - nic nie ginie. Na jednej ze styrtek makulatury odnalazłem mój pierwszy komiks. Pierwsze wydanie (starsze ode mnie!) Podróży Smokiem Diplodokiem. Kompletnie nic z tego komiksu nie pamiętałem - tylko okładkę. A jednak sentyment mówił, że uwielbiałem ten komiks. Stał się on w pewnym sensie artefaktem. Bałem się go otworzyć i zapoznać by czar nie prysł. Ale w końcu się przełamałem.
I to była piękna podróż. Bynajmniej nie można powiedzieć, że komiks się dobrze zestarzał. Jednak stwierdzenie, że się źle zestarzał to już kalumnia! Prawda jest taka, że się, kurde bele, w ogóle nie zestarzał. Jest zabawny. jest pięknie narysowany. Z gracją primabaleriny łamie czwartą ścianę. Ma podróże w czasie i przestrzeni. Tylko jednej rzeczy żałuję, że nie dobrałem się doń już wcześniej!
A teraz zagadka (proszę nie zaglądać do tomików tylko pisać z pamięci): Co Smok Diplodok je w ostatniej scenie?

Offline bababatman

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3718 dnia: So, 07 Czerwiec 2025, 13:55:13 »
Kililana song

Kililana Song opowiada o młodym Naimie, który zamiast słuchać brata i chodzić do szkoły, codziennie włóczy się po mieście. Chłopiec przeżywa różne przygody oraz spotyka ciekawych ludzi. Według mnie szalenie istotnym elementem tego komiksu jest miasto Lamu, w którym dzieje się jego akcja. Oprócz Naima spotykamy jego rodzinę, znajomych, a także szereg innych barwnych postaci, w tym pewnego Francuza uzależnionego od narkotyków albo niemieckiego kapitana statku zamieszanego w szemrane interesy.

Fabuła jest ciekawa, ale najmocniejszym punktem tej pozycji są rysunki. Warstwa graficzna robi duże wrażenie. Kreska na pozór wydaję się nieco brudna, może odrobinę niestaranna, ale mi mocno przypadła do gustu. Fenomenalne są również kolory. Moim zdaniem dla samej kreski warto nabyć ten tytuł. Komiks zachwyca warstwą wizualną.

8/10

Będziesz smażyć się w piekle

Komiks przez lata był niedostępny na polskim rynku dlatego jego wznowienie bardzo mnie ucieszyło. Tytuł ten jest bardzo przyjemną lekturą. Opowiada o utalentowanym gitarzyście, który zostaje członkiem zespołu Deathstar. Mężczyźnie wydaję się, że ten fakt sprawi, że jego sytuacja (zwłaszcza materialna) ulegnie poprawie. Niestety nasz biedny Tarantul staje się regularnie wykorzystywany. Z trudem wiąże koniec z końcem, a żeby jeszcze tego było mało, sam trafia do szpitala, a jego córka...uff, nie spojleruję. Komiks jest pełen smutnych momentów, ale nie brakuje mu humoru i optymistycznego przesłania. Ja bawiłem się naprawdę dobrze.

7/10

Hawkeye 1-4

Sprawdzając rankingi najlepszych komiksów Marvela w większości z nich pojawiał się Hawkeye Matta Fractiona. Miałem więc spore oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Clint łączy pracę superbohatera pozbawionego żadnych mocy z życiem prywatnym. Barton nie regeneruje się tak szybko jak np. Wolverine, nie ma super siły, ani szybkości jak np. Steve Rogers dlatego każdy upadek i bójka kończy się długim powrotem do zdrowia. Fabuła komiksu jest raczej prosta. Bardziej koncentruje się na prywatnych sprawach Bartona, ale nie brakuje tu elementów klasycznej superbohaterszczyzny. Hawkeye pomaga swoich sąsiadom w walce z gangiem dresiarzy, pomaga w trakcie powodzi, przygarnia pieska, który z trudem uniknął śmierci, w jego życiu pojawia się też pewna femme fatale, która oczywiście sprowadza na niego same kłopoty. Część akcji koncentruje się również na Kate Bishop, która od razu zyskała moją sympatię. Tom trzeci skupia się wyłącznie na jej przygodach (i jest naprawdę bardzo ciekawy).

Na słowa uznania zasługuje szata graficzna. David Aja oraz pozostali rysownicy wykonali świetną pracę. Komiks jest pełen szalenie kreatywnych momentów. Jeden zeszyt ukazany jest z perspektywy…psa, a w innym klasyczny tekst w dymkach zastąpiony jest językiem migowym. Rysunki to bardzo mocna zaleta tego runu.

Finalnie jestem zadowolony z lektury, ale po tak pozytywnych opiniach spodziewałem się trochę więcej. Fabuła mnie odrobinę rozczarowała, ale komiks nadrabia bardzo ciekawymi bohaterami, rysunkami i kreatywnymi pomysłami.

7/10

Dobranoc, Punpunie 1-7

Najbardziej poj#$@na rzecz, jaką kiedykolwiek przeczytałem. Depresyjna, przygniatająca i niesamowicie ciężka manga. Głównego bohatera poznajemy jako dziecko. Chłopak jest wychowywany w dysfunkcyjnej rodzinie. Nie radzi sobie z emocjami, zaczyna obwiniać się za wszystkie wydarzenia, na które w ogóle nie miał wpływu. Obserwujemy jego dzieciństwo, naukę w szkole podstawowej, etap w szkole średniej, dojrzewanie i wejście w dorosłość. Punpun pogrążony jest w ogromnej depresji, nie radzi sobie w kontaktach z rówieśnikami. Stopniowo staje się pochłaniany przez mrok krążący w jego umyśle. Przez siedem tomów łudziłem się, że główny bohater wyjdzie z tego bagna i jakoś poukłada sobie życie. Zakończenie mną wstrząsnęło.

Kreska Asano jest fantastyczna, bardzo szczegółowa i pełna detali. Widać, że rozkład kadrów i ich konstrukcja była strannie przemyślana przez artystę. Mangę jednocześnie polecam, ale i przestrzegam przed czytaniem ze względu na bardzo negatywny ładunek emocjonalny.

Nie jestem w stanie podać oceny liczbowej.

Offline Bodom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3719 dnia: So, 07 Czerwiec 2025, 19:25:23 »
Dwa ostatnie tomy Punpuna to niezły mindfuck :'(