Carl Barks i inni – "Kaczogród: Pierścień mumii i inne historie z lat 1942-1944"Już dłuższy czas miałem ochotę, aby zabrać się za ten tom, ale podchodziłem do niego z pewną rezerwą. "Pierścień mumii" prezentuje chronologicznie najwcześniejsze komiksy Barksa (lata 1942-1944), przez co było we mnie trochę obawy, że poziom może być słabszy od tego, do którego przyzwyczaiła mnie ta kolekcja. Z drugiej strony interesujący skład i przykładowe kadry, prezentujące styl rysunków bardzo odmienny od tego, z którym kojarzę tego autora, budziły sporo ciekawości przez swoją unikatowość na tle serii.
Moje obiekcje zostały szybko rozwiane, bo od samego początku mocno wciągnąłem się w klimat i do końca tomu pozostałem z bardzo pozytywnymi wrażeniami. Już rozpoczynające całość "Złoto piratów" to nie byle co, ale najdłuższy komiks w karierze Barksa, który liczy sobie całe 64 strony. Co prawda nie jest to dzieło w pełni solowe – scenariusz powstały w oparciu o niezrealizowany film animowany napisał Bob Karp, a współtwórcą rysunków jest Jack Hannah – za to dynamiczna i jak najbardziej fajna przygodowa historia, w której Donald i siostrzeńcy w lekko niecodziennym połączeniu muszą się zmierzyć z Czarnym Piotrusiem. Kolejnym ciekawym punktem jest tytułowy "Pierścień mumii", czyli pierwsza z cyklu w pełni autorskich przygodówek Barksa. Ten już u progu kariery nie ograniczał się tylko do gagowych historii i wysłał słynne kaczory w pierwszą z wielu egzotycznych podróży, dając czytelnikom szansę odwiedzenia egipskich scenerii. Sama fabuła jest całkiem sprawna, trochę tu kryminalnej zagadki, trochę mistyki, widać też wpływ filmowej "Mumii" z Borisem Karloffem. Ten czas to także początek tworzenia przez Barksa jego słynnych 10-pagerów, które stanowią większą część pozostałej zawartości tego zbioru, poczynając od "Kruków i kaczek" – choć te są akurat średnie i kończą się dosyć naiwnym rozwiązaniem. Warto natomiast mieć na uwadze, że fabuła była tu tylko poprawiona przez Barksa i nie był on jej pierwotnym autorem, co patrząc na to, że kolejne historie są już dużo lepsze, dodaje smaczku i dodatkowo podkreśla jego talent. Te wczesne komiksy mają nieco inny charakter, a zawarty w nich humor wydaje się mocniej slapstickowy, co jednak absolutnie nie przeszkadza, bo scenarzysta operuje nim z dużą zręcznością. Praktycznie wszystkie historie przypadły mi do gustu, a za moje ulubione mógłbym wskazać "Dziewczynę dla ratownika", "Zmysł orientacji", "Po sąsiedzku", "Zakutego kaczora", "Mistrza sprzedaży detalicznej"... No jest tego cała lista, bo Barks od początku był mistrzem w przedstawianiu karykatury codziennego życia za pomocą antropomorficznych postaci. Temat tych nastawionych raczej na komedię komiksów zamyka rozbudowana do 26 stron i bardzo solidna historia "Była sobie małpa".
Pod względem rysunków jest równie ciekawie. Kreska Barksa jest tu jeszcze niewyrobiona i znacznie różni się od jego późniejszej twórczości, budząc u mnie skojarzenia z dawnymi kreskówkami oraz komiksami Ala Taliaferro i Floyda Gottfredsona. Bohaterowie są bardziej ekspresyjni, Donald ma dłuższą szyję, a twarze (dzioby?) momentami mocno różnią się od tych z nowszych historii. Bardziej zróżnicowany jest też dalszy plan. W panoramie miasta (bo jeszcze nie Kaczogrodu) można odnaleźć różnorodne figury, nie tylko standardowe psie twarze. Odmienne są także same kwestie techniczne. Wszystkie komiksy zawarte w "Pierścieniu mumii" są 3-rzędowe – dopiero od kolejnego tomu pojawiają się 4-rzędówki – przez co narracja nabiera nieco więcej dynamiki. W części historii występuje również stylizowany nagłówek z tytułem komiksu, który jest obecny na każdej planszy. Graficznie jest więc odmiennie niż do tej pory przyzwyczaił "Kaczogród", aczkolwiek w mojej ocenie możliwość cofnięcia się do absolutnych początków Barksa jest naprawdę interesująca, a całość chociaż inna, nadal wygląda dobrze i uważam, że klimatem pasuje idealnie.
Jeśli miałbym na coś ponarzekać, to głównie na to, czego w tym tomie nie ma. Wspomina się o "Pluto Saves the Ship", jako o pierwszym komiksie współtworzonym przez Barksa (był jednym z autorów scenariusza), jednak samej historii tu nie zawarto. Szkoda, bo chętnie bym się zapoznał, tym bardziej, że część zagranicznych zbiorów twórczości tego autora zawiera ten komiks – choć trzeba przyznać, że wiele potraktowało go jako formę ciekawostki, publikując go w formacie czterech planszy na stronę (oryginalnie komiks to 51 stron). Według I.N.D.U.C.K.S. Barks przez jakiś czas był także pomysłodawcą fabuły do pasków Ala Taliaferro z końca lat 30. – myślę, że też można to było zawrzeć, zwłaszcza, że całość zmieściłaby się na jakichś 4 stronach.
Moją uwagę zwróciły również dodatki, które na tle tej serii wydają mi się mocniej rozbudowane i bardziej angażujące niż dotychczas. Dowiadujemy się trochę o biografii Barksa, jego pracy dla studia animacji Disneya, pada też kilka ciekawostek o komiksach. Standardowo znalazło się kilka obrazów, oryginalnych okładek, a tym razem także storyboardów i kadrów z animacji.
"Pierścień mumii" na pewno wyróżnia się na tle poprzednich tomów kolekcji, natomiast doskonale pokazuje, że Barks od samego początku trzymał wysoki poziom. Mimo, że to te późniejsze komiksy zyskały największy rozgłos, i tutaj da się znaleźć wiele interesujących historii, a przy okazji być świadkiem mającego miejsce na przestrzeni lat rozwoju kreski, wyrabiania się własnego stylu i zmiany w sposobie pisania scenariuszy. Ja z lektury jestem bardzo ukontentowany i choć być może to inne tomy będą wymieniane jako te najlepsze, ten na pewno zapisuję jako jeden z najciekawszych. Połowa kolekcji za mną i jak na razie rozczarowałem się raz ("Skarb Pizarra") – pora nadrabiać dalej.
Stary, dobry kaczor – mocne 7/10.