Excalibur: Kroniki
Naprawdę dobra rzecz, chociaż nie popadam w zachwyt. Jednocześnie jest to komiks bardzo typowy w swojej kategorii. Zachowawcze arturiańskie fantasy, z domieszką jakiejś Gry o Tron. Trochę miałem skojarzania z Kastą Metabaronów, jeśli chodzi o dramatyzm, przedstawienie wydarzeń, rozwiązania fabularne i poniekąd też malowanie. Takie solidne 8/10.
W Cieniu Słońca
Rysunkowo perełka. Taki styl uwielbiam. Coś co kojarzy mi się z Blueberrym i Hermannem z czasów świetności.
Fabuła jest też naprawdę ok. Komiks ma natomiast problem z prowadzeniem narracji. Jest to wszystko podane po prostu dosyć chaotycznie i nie czyta się tego z taką lekkością i przyjemnością, jakiej należy się spodziewać po prostej historii Sci-Fi. W zasadzie szkoda, że seria liczy tylko te trzy albumy. Zaciekawił mnie ten świat i bohaterów chętnie ujrzałbym też w innej odsłonie.
Otchlań Zapomnienia
Z jeden strony bardzo emocjonalna rzecz, przyprawiająca o łzy w oczach. Z drugiej strony polana ostrym sosem ideololo. No sorry, to nie do konca tak, że w Hiszpani Franko i frankiści spadli z nieba (niczym naziści w III Rzeszy), żeby zdeptać humanistyczne i demokratyczne społeczeństwo i poprześladować biednych rolników. A trochę taki jest wydzwięk tego komiksu. Nieludzcy i okrutni frankiści, wobec niewinnych i słodkich, zwykłych ludzi, uśmiechniętych republikanów. Może nie o tym jest ten komiks, ale w komiksie, który bardzo dotyka historii, jednak można oczekiwać, jakiegoś delikatanie głębszego weń wejrzenia.
Ronin
Uwielbiam Sin City z dużym entuzjazmem przysiadłem do Ronina i się jednak trochę zawiodłem. O ile stylizowane Millerowskie rysunki i ich kolorowanie są naprawdę fajne, to trochę surrealistyczna, by nie powiedzieć: nielogiczna, a miejscami nieprzekonująca fabuła i jej bohaterowie nie do końca mnie kupiły. Narracja miejscami też jest dosyć chaotyczna.