Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 768243 razy)

0 użytkowników i 10 Gości przegląda ten wątek.

Offline volker

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2835 dnia: So, 12 Październik 2024, 12:41:55 »
Astronom - komiks rewelacyjny, a gdyby nie nagroda to prawie by przeszedł  echem gdzieś  bokiem. Niesamowita, zaskakująca, historia w alternatywnych czasach, świetnie skonstruowana i narysowana. Jacku Frąś rysuj wiecej komiksów!!!

Offline herman

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2836 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 11:48:38 »
Smoczy Paryż - wszyscy, którzy jak ja na wieść o tym komiksie zakrzyknęli "w końcu Sandoval dostał scenarzystę" mogą spać spokojni - niewiele się niestety w zakresie całościowego odbioru jego dzieł zmieniło. Sfar niewiele tu pomógł. Niestety artysta jest chyba w lekkim dołku twórczym, bo bo bardzo przeciętnej "Pieśni o Renarcie" dostajemy kolejny chaotyczny scenariusz. Niby akcja się toczy, ale zarówno wątek smoków zagrażających Paryżowi, jak i motyw miłosny zupełnie nie porywają. Główni bohaterowie raczej irytują, a dialogom daleko do tego co potrafi stworzyć Sfar. Zawiodłem się bardzo - daję 4/10, bo wizualnie jest bardzo ładnie, jeśli się lubi twórczość Sandovala.

Offline Takesh

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2837 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 15:00:03 »
@herman

Dzięki za ostrzeżenie  ;)

Offline Genzo

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2838 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 17:41:24 »
Ostatni Ronin - Dawno się tak nie dałem zrobić w karolka, miał być hit a wyszedł shit ! O ile rysunki z photoshopa jeszcze jakoś idzie przeboleć(w końcu to współczesna pulpa  z ameryczki) to drętwy i nudny scenariusz już nie. Na początku akcja pędzi jak w reklamach coca coli i przeskakujesz z kartki na kartkę bo tekst jest szczątkowy, gdzie później jest go za dużo bo jest tak nudny, że się odechciewa czytać. Jedyne co mi przypadło do gustu, to retrospekcje z czarno białymi rysunkami w starym stylu. Podsumowując , pozycja strasznie przehajpowana, tylko dla zatwardziałych, żółwich fanatyków. 3/10

Sezon spadających gwiazd - Na ten zin natknąłem się przypadkowo, nie znałem wcześniej autora, ale okładka i opis na gildii mnie zachęciły. Był to strzał w 10tke ! świetne rysunki, humor i klimat dorastania w małym mieście , czasami miałem wrażenie, że czytam o swoich akcjach jak się było dzieciakiem. Jedyny minus ? Zbyt krótkie  :P  czekam na więcej ! 9/10

Offline kostuch

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2839 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 19:40:30 »


Sezon spadających gwiazd - Na ten zin natknąłem się przypadkowo, nie znałem wcześniej autora, ale okładka i opis na gildii mnie zachęciły. Był to strzał w 10tke ! świetne rysunki, humor i klimat dorastania w małym mieście , czasami miałem wrażenie, że czytam o swoich akcjach jak się było dzieciakiem. Jedyny minus ? Zbyt krótkie  :P  czekam na więcej ! 9/10

Dodalbym od siebie jeszcze drugi maly minus za to ze juz jest niedostepne. Mialem brac to w drugim zamowieniu z gildii w tym miesiacu ale juz nie ma :(

Offline parsom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2840 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 20:32:01 »
"Cyd". Pełna zgodność z tytułem wątku, bo jeszcze nie przeczytałem, a właśnie czytam. Czaiłem się, wahałem, z pewną taką nieśmiałością to dodawałem do koszyka, to przenosiłem do schowka... A to wszystko za sprawą internetowych "recenzji". Jeden marudził że nudne, drugi że nieinteresujące. Aż w końcu jedna poszła tak daleko, że rysunki nazwała przestarzałymi, i niesiony falą oburzenia kupiłem. Ludzie, jeżeli to jest nudne, to czas objąć refleksją swoją dotychczasową edukację czytelniczą i zastanowić się, w którym miejscu coś poszło nie tak i jakie śmieciowe lektury tak wam gust zepsuły. Jasne, akcja nie pędzi tu na złamanie karku. Suspens nie wyskakuje z każdej strony. Narracja nieco trąci myszką. Ale ta narracja to nawet dodaje całości smaku. Już żałuję, że zaraz skończę. Zwłaszcza, ze rysunkowo to się rozwija, i to mocno. Szkoda, że projekt ledwie zaczęty - gdyby istniały następne części, kupowałbym od razu.

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2841 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 22:42:06 »
Smoczy Paryż - wszyscy, którzy jak ja na wieść o tym komiksie zakrzyknęli "w końcu Sandoval dostał scenarzystę" mogą spać spokojni - niewiele się niestety w zakresie całościowego odbioru jego dzieł zmieniło. Sfar niewiele tu pomógł. Niestety artysta jest chyba w lekkim dołku twórczym, bo bo bardzo przeciętnej "Pieśni o Renarcie" dostajemy kolejny chaotyczny scenariusz. Niby akcja się toczy, ale zarówno wątek smoków zagrażających Paryżowi, jak i motyw miłosny zupełnie nie porywają. Główni bohaterowie raczej irytują, a dialogom daleko do tego co potrafi stworzyć Sfar. Zawiodłem się bardzo - daję 4/10, bo wizualnie jest bardzo ładnie, jeśli się lubi twórczość Sandovala.

Z bolem przyznam, ze mam podobne odczucia. Do dzis pamietam jakie wrazenie wywarl na mnie pierwszy komiks Sandovala wydany w Polsce - Trup i Sofa. Fantastyczne rysunki oraz niesamowity klimat z dreszczykiem i tajemnica w tle. Bylo to cos swiezego, co wyskoczylo out of blue i do czego chcialo sie wracac. Do czasu. Kolejne dziela meksykanskieo tworcy to powolna, ale stala rownia pochyla i zjadanie wlasnego ogona. Recykling pomyslow w najczystszej postaci. Z kazdym kolejnym obiecuje sobie, ze koniec z kupowaniem w ciemno, ze przy nastepnym najpierw zaczekam na recenzje, ale i tak lamie sie biorac w preorderze. Zapowiedz koleboracji ze Sfarem dawala nadzieje, ze dostaniemy cos co (w koncu!) bedzie dobre zarowno rysunkowo jak i pod wzgledem scenariusza. Nie dostalismy. Gdybym nie wiedzial, ze za historie odpowiada ktos inny niz rysownik, nigdy bym na to nie wpadl. Jest ona bardzo przecietna, malo angazujaca i co chycha najgorsze - szybko wzbudza obojetnosc. W pewnym momencie jedynie zmusza do odliczania pozostalych do konca stron. Bohaterowie sa jednowymiarowi, akcja biegnie na zlamanie karku, a zakonczenie jest dziwaczne i moze powodowac zniesmaczenie. Elementy "humorystyczne" oraz proby lamania czwartej sciany wypadaja bardzo slabo. Szkoda. Duet swietnych tworcow wydawal sie byc gwarantem bardzo solidnego rezultatu, czyms wrecz oczywistym, a ja naiwnie wierzylem, ze ten komiks bedzie przelomowym, prawdziwa bomba w pysk. Niestety, to kolejny coraz slabszy Sandoval. Ladnie narysowana wydmuszka.       
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline MałaKasia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2842 dnia: Nd, 13 Październik 2024, 23:19:48 »
Złota rura (Ottoich, wydane niezależnie) & Promienie Xi (Zavka, wyd. Timof Comics)

---

Złota rura przeczytana niedługo po MFKiG. I w sumie tak pozytywnie mi weszło, że wracałam kilka razy, głównie dla rysunków (o tym za chwilę), ale też ze względu na edukację muzyczną Młodzieży (musiałam im puścić hiciory zawarte w komiksie – dziś już takiej muzyki się przecież nie robi ;D ). Inna sprawa, że jak jestem zawalona robotą, to takie krótkie komiksy to jest chwila-moment – ewidentna przewaga zinów nad produkcjami po 200+ stron!
Ten komiks to jedna z takich typowych rzeczy feel-good, które wręcz wchłaniamy „przez skórę”, a które poprawiają nastrój od razu po spożyciu. Prosta, wręcz banalna historyjka, ale z przyjemnym minitwistem, utrzymana w stylistyce uniwersum Dwóch Gwoździ, za to przywołująca z każdą stroną uśmiech na pyszczek :D zatem mniej tajemnicza i mroczna, a dużo bardziej kolorowa i humorystyczna. Natomiast to, co wyróżnia tę króciutką spin-offową opowiastkę, to nowy styl rysunkowy Ottoicha. Wiadomo nie od dziś, że Otto rysuje tak brzydko, że aż przepięknie, ale w Złotej rurze wydobywa z kolorów jakąś autentyczną magię. Dla zorientowanych: w tej samej stylistyce utrzymany jest jego nowy, nieopublikowany jeszcze komiks. I ogląda się to (i czyta) rewelacyjnie. No ale ja jestem pod tym względem skrzywiona – lubię tę technikę rysowania (grube flamastry, które troszku wyglądają miejscami jak akwarele), a poza tym lubię Otta i jego komiksy ;D co nie przekłada się za bardzo na obiektywność oceny ;)

---

A dosłownie tuż przed GIKiem wchłonęłam na pełnej, na raz (a miałam tylko zobaczyć) Promienie Xi Zavki. I potwierdzam, co już zapewne słyszeliście o tym komiksie: to jest bardzo dobry towar. Z jednej strony trip, jakich mało, fantastycznie zbilansowany na wielu płaszczyznach, taki „ogarnięty” trip, z drugiej produkcja, która pokazuje, jak przepięknie Zavka czuje nie tylko komiks jako komiks, ale w ogóle operowanie obrazem, kompozycją planszy, kolorami – mistrzostwo! To jest album, który się ogląda oprócz tego, że się go czyta :D
Ale od początku: mamy świat po jakiejś katastrofie, trochę postapo, trochę dystopia, trochę near-future, ale specyficzny styl rysunkowy Zavki sprawia, że wchodzimy w tę rzeczywistość bardzo powoli. Wydaje się, jakby zagrożenie nie było aż tak wielkie, jakby ten świat jednak miał swój punkt stabilności, nie był aż taki zły. I to jest ten złudny moment, gdy pozwalamy, aby opowieść nas wciągnęła, a im dalej w las (dosłownie!), tym jest już tylko ciekawiej, bardziej zaskakująco, bardziej angażująco i przede wszystkim… niepokojąco, autentycznie niepokojąco.
Rozmawiałam przez chwilkę na GIKu z Przemkiem Skoczyńskim (który napisał bardzo pochlebną czytelniczą recenzję tego komiksu) i oboje się zgadzamy, że Promienie Xi mają dość wysoki próg wejścia. Jak dla mnie: jeśli nie umiesz w inny komiks niż realistyczny, jeśli nie przemawiają do Ciebie symbole, jeśli geometria, symetria i podobne to nie Twoja bajka, to potencjalnie NIE JEST komiks dla Ciebie. Natomiast ja łykam ten zavkowy styl jak młody pelikan (nikt nie rysuje jak ta pani!), bo to jest wizualna uczta. A jednocześnie Zavka potrafi wykorzystywać komiksowe narzędzia narracyjne w genialny sposób, żeby budować atmosferę coraz większego niepokoju. I taki jest cały ten komiks. Po prostu niepokojący. Ale to jednocześnie taki destylat niepokoju. W trakcie lektury miałam cały czas wrażenie, że wiem tylko tyle, ile powinnam, żeby czuć się niekomfortowo, że każdy z wątków jest wytłumaczony tylko w takim stopniu, żebym mogła płynąć przez opowieść, nie zastanawiać się nad konstrukcją świata, po prostu chłonąć i nadal trwać w tym optimum niepokoju. To nie jest horror, to nie jest opowieść obyczajowa – to jest coś idealnie pomiędzy. Jest w tym komiksie mnóstwo wątków, które mówią o naszej kondycji jako gatunku, jest mnóstwo zakrzywionej ludzkiej percepcji (czy tamci źli na pewno są źli? a czym są mutacje i zmiany?), jest też zagubienie jednostki. A wszystko podane w sosie zwątpienia i niepewności głównej bohaterki, która po prostu najzwyczajniej… nie pamięta, ale bardzo chce sobie przypomnieć i wracają do niej skrawki, urywki. Jeśli przywołuje Wam to vibe Memento, to jak najbardziej dobry kierunek (czasami lepiej pewnych rzeczy nie pamiętać). Ale u Zavki nic nie jest tak proste, jakby się wydawało. Wszystko miesza się ze wszystkim, a końcówka tylko dobitnie podkreśla, jak bardzo skrzywiona jest percepcja ludzkiego umysłu.
Miałam może ze dwa momenty w całym komiksie, gdy naszły mnie wątpliwości co do wiarygodności decyzji podejmowanych przez bohaterów. Oczywiście wszystko wyjaśniało się dalej, co uważam za jedną z fajniejszych narracyjnych „sztuczek”. Specyficzny sposób opowiadania u Zavki jest o tyle fajny, że nawet gdy pojawiał się głos z offu, w żaden sposób nie zaburzało to wrażenia, że to jest komiks z tych, gdzie czytelnik sam musi sobie poukładać, co widzi, ale Zavka – mistrzyni – podaje mu obrazy i emocje na tacy, ani razu nie miałam „na co ja patrzę?”, wszystko było wyraźne, konkretne, co przy jej uproszczonym stylu jest niesamowitym osiągnięciem. Ta opowieść jest przede wszystkim rysunkowa, mieści się i rozgrywa w rysunkach, a co ciekawe, kilka razy patrzyłam na te rysunki dłużej, nie mogłam na przykład oderwać oczu od kolorystycznej kompozycji całej planszy, a mimo to nie rwało mi to płynności samej opowieści. To również z rysunków płynie niepokój, z budowli, które tylko pozornie są idealnie geometryczne, z ułożenia kafelków na podłodze, ze wzorów na kanapie, to wszystko w jakiś niesamowity sposób podbudowuje samą historię. Piękne, naprawdę wyjątkowe.
Ale znowu: w dużej mierze pewnie nie jestem obiektywna, bo znam i bardzo cenię Zavkę jako osobę, lubię jej twórczość (to jest coś tak innego od wszystkiego innego ;D ), a dodatkowo rozmawiałam z nią te kilka lat temu o tym konkretnie komiksie – był wówczas na etapie scenariusza; jakieś ciepło na serduszku się zrobiło, że imiona bohaterów się nie zmieniły, główny zarys fabuły jest podobny. Cieszy niezmiernie, że wyszła z tego tak dobra rzecz! :)

Offline Genzo

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2843 dnia: Pn, 14 Październik 2024, 07:20:24 »
Dodalbym od siebie jeszcze drugi maly minus za to ze juz jest niedostepne. Mialem brac to w drugim zamowieniu z gildii w tym miesiacu ale juz nie ma :(
Ja wyrwałem na olxie, ktoś sprzedawał jedną sztukę , bo też miałem zamawiać na gildii, ale tak się zbierałem, że nakład zszedł 🙃 . Widziałem na instagramie, że Autor tworzy już kolejne strony, także czekam i zacieram ręce mocno 🤲 na cały album, bo potencjał jest spory 🙂

Offline volker

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2844 dnia: Pn, 14 Październik 2024, 08:01:13 »
Ten zin Sezon spadających gwiazd miał tylko 150 sztuk nakładu, ale nie ma się co martwić bo niedługo (mam nadzieję) wyjdzie pełnoprawny album pisze o tym na końcu Marcin Podolec. Ta pozycja to tylko taka zajawka. Ale trzeba powiedzieć, że dawno nie czytałem czegoś tak lekkiego, śmiesznego i poprawiającego humor. Nie mogę się doczekać całego albumu, będzie to pozycja obowiązkowa!

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2845 dnia: Pn, 14 Październik 2024, 11:49:38 »
Sezon spadających gwiazd jest dostępny w Strefie komiksu. Wczoraj kupiłem i wysłane, a w sklepie nadal dostępne.

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2846 dnia: Wt, 15 Październik 2024, 08:45:19 »
Daj koniecznie znać, jak Aimee poradziła sobie z Władcą Much.

Poradzila sobie spiewajaco, a komiks blyskawicznie stal sie bestsellerem. O materiale zrodlowym raczej nie ma co sie rozpisywac, podejrzewam, ze wiekszosc tu obecnych zetknela sie z ksiazka lub filmem. Autorce wzorowo udalo sie zachowac tempo oraz rosnace napiecie, nieuchronnie prowadzace do drastycznego finalu. Rysunkowo komiks przypomina Dni Piasku, czyli lekki, dosc oszczedny cartoon ze slicznymi kolorami i kapitalnym designem postaci. 350 stron peklo w jeden wieczor, a to chyba jest najepsza rekomendacja.
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline rapr

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2847 dnia: Wt, 15 Październik 2024, 10:22:55 »

Morgan - Kolejny z komiksów Segury i Ortiza wydanych przez wydawnictwo Lost in Time. Do tej pory miałem przyjemność obcować z Hombre (pierwszy tom) i Tysiącem twarzy Kuby Rozpruwacza. Z tych trzech najlepiej wypada Morgan (no dobra, ex aequo z Hombre I). Zbiór krótkich, 10-stronicowych historyjek, które są ze sobą powiązane, ale jednak każda kończy się jakąś puentą. Komiks ten jest pieruńsko wręcz ciężki, 300 stron na grubym offsecie nie jest super wygodne do trzymania w ręku. Za to wnętrze to wszystko rekompensuje! Pod kątem rysunkowym - bajka. Świetnie ogląda się plansze narysowane przez Ortiza. Chętnie zobaczyłbym je w kolorze, choć i w cz-b wyglądały rewelacyjnie. Co do fabuły to muszę przyznać, że pasowała mi taka narracja dzieląca opowieść na odcinki. Najbardziej w pamięci zostanie mi pewnie "pomoc" w planie ucieczki z więzienia, choć postać sympatycznego Włocha ("Porca miseria!") z drugiej części komiksu była również bardzo ciekawa!. Podsumowując - brać póki jest! Bardzo fajna lektura.


Rycerz Janek - wow! Nie wiem nawet jak się zabrać do opinii :D Komiks ten miałem na radarze już od dawna. Jestem wielkim fanem cartoonowej kreski i ta w wykonaniu Igora Wolskiego przemawia do mnie bardzo mocno. Zaczynając od rysunków - świetnie narysowany komiks! Wielką frajdę sprawiało mi przeglądanie (wielkich) plansz i szukanie szczegółów, które dodatkowo wzmacniały humorystyczny przekaz komiksu. Bo tak - ten komiks jest humorystyczną przygodą Rycerza Janka. Czyta się go błyskawicznie, sprawia wiele radości.
Poniżej chyba mój ulubiony kadr:
Spoiler: PokażUkryj


Twister złapał mnie kompletnie z zaskoczenia i wywołał śmiech na głos :D

 Polecam, bo to naprawdę przyjemnie spędzony czas!


Sin City / Miasto Grzechu - 4 - Ten żółty drań - Moja kontynuacja nadrabiania klasyki i podróży w Miasto Grzechu. Wcześniej czytałem Trudne pożegnanie i Damulkę wartą grzechu i Ten żółty drań utrzymuje wysoki poziom. To pierwszy tom, który czytałem na kredzie (poprzednie mam w wersji sprzed miliona lat na matowym papierze) i było widać różnicę na plus. Rysunkowo jest więcej tego samego, co wcześniej (co jest dobrą rzeczą, bo te rysunki połyka się z przyjemnością) ale dodany jest też jeden kolor - żółty. Robi to ciekawy efekt, choć chyba nie jestem jego wielkim fanem. Cała historia to ponownie zagłębienie się w miasto, w którym nie ma dobra, nadziei. Intryga w którą wplątał się główny bohater wydaje się bez wyjścia. W trakcie lektury czuć beznadzieję i ten ciężki klimat. Wielki plus dla tego komiksu, ogromna przyjemność obcowania z nim! Polecam!


Wahkan - Nowość od wydawnictwa Elemental. Powiedziałem sobie, że nie kupię tego komiksu. Skoro przedsprzedaż minęła, to żeby nagrodzić swoją silną wolę, postanowiłem kupić ten komiks ;)
Naczytałem się wiele złego o nim, opinie na francuskich stronach komiksowych są druzgocące... ale mi się podobało! Komiks jest narysowany w cartoonowym stylu z takim mangowym zacięciem. Rysunki oglądało mi się świetnie, fajnie też wyglądały dodatki na końcu albumu. Co do fabuły - mam wrażenie, że komiks jest nieco za krótki na zrobienie wszystkiego dobrze. Przydałoby mu się mieć jeszcze z 50 stron, bo początek był niezły z wprowadzeniem postaci, ale druga część już gnała na łeb na szyję. Cała historia jest interesująca, choć z pewnością nie odkrywcza. Jest to pozycja, którą oceniam najniżej ze wszystkich opisanych w tym poście, ale nie nazwałbym tego niestrawną potrawą. Jak kogoś przekonują przykładowe plansze, to może warto zaryzykować :)


Incal - Komiksowej klasyki ciąg dalszy. Zaznajomiłem się wcześniej z kilkoma pracami Moebiusa jak również Jodorowskyego, ale nie byłem przygotowany na ten komiks :D Rysunkowo jest fantastycznie, można poświęcać sporo czasu na oglądanie dzieł Moebiusa. Fabularnie? Pierwszą część komiksu przeczytałem błyskawicznie i ciężko się mi było od niej oderwać. Druga mi się zaczęła już nieco ciągnąć, ale w ostatniej części była dość satysfakcjonująca. Główny bohater nie jest personą, której łatwo kibicować, choć mam wrażenie, że jest podobny do niejednego z nas ;) Momentami miałem wrażenie, że w ogóle nie wiem, co czytam, ale jednocześnie miałem ochotę iść w to dalej. Zabawnie czytało się te wszystkie "techno-" przedrostki dorzucane do co drugiego słowa :) Podsumowując - ciekawe doświadczenie, na pewno nie żałuję zakupu. Pewnie wrócę do tego komiksu ponownie i postaram się zrozumieć więcej :D


Batman Knightfall: Tom 1 - Prolog - O rany, co za lektura :D Czułem się, jakbym czytał (lepsze) Epici ze Spider-manem :D W tej gigantycznej kobyle (niemal 700 stron) zostało zawarte mnóstwo zeszytów, z których część jest lepsza a część gorsza. Z lepszych momentów - Venom. Ta historia jest utrzymana na naprawdę wysokim poziomie, czuć stawkę i napięcie oraz chce się czytać dalej. Również origin Bane'a trzyma w napięciu. Najsłabiej wypadła historia z tym dziecięcym generałem (nawet nie pamiętam już o co tam chodziło, w pewnym momencie bardziej kartkowałem niż czytałem). Rysunkowo jest dość klasycznie amerykańsko, choć moje pierwsze wrażenie było takie, że "Hej, dlaczego to jest 10x nowocześniejsze niż Epic z tego samego okresu?!".
Całą cegłówkę historię czyta się dość szybko, choć czuć że jest to wstęp do czegoś większego. W kolejce czeka już kolejny tom i zobaczymy, jak to się dalej rozwinie. Prolog na plus, choć cieszę się, że akurat wypożyczony z biblioteki ;)

Online Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2848 dnia: Wt, 15 Październik 2024, 15:36:59 »


Georges Bess – "Dracula"


Przeróżne interpretacje Draculi, przede wszystkim ekranowe, chociaż nie tylko, towarzyszą mi od dłuższego czasu. Bardzo dobra seria filmów studia Universal, nie mniej klimatyczne produkcje Hammera, nadal intrygujący "Nosferatu", mocno średnie crossovery z innymi potworami, fajne komediowe odsłony Abbotta i Costello czy Mela Brooksa, jak dla mnie zbyt baśniowy i przeszarżowany film Coppoli, solidny komiks z rysunkami Mignoli, a w końcu i oryginał Stokera, który niestety trochę mnie rozczarował. Najsłynniejszy wampir świata otrzymał wiele twarzy, pierwotną historię przetworzono już chyba na wszystkie sposoby, a ilość jej kontynuacji dawno przekroczyła granice rozsądku. Niemniej znaczna część tych pozycji dostarczyła mi sporo rozrywki, także i "Dracula" spod ręki Georgesa Bessa szybko wpadł w obszar mojego zainteresowania, zwłaszcza że strona graficzna zapowiadała się zjawiskowo.

Po lekturze mam natomiast nieco mieszane odczucia. Trzeba przyznać, że to bardzo uczciwa adaptacja, która dobrze oddaje ducha powieści, ale po części chyba w tym tkwi właśnie mój problem. Czytając ten komiks towarzyszyły mi bliźniacze odczucia, co przy książce Stokera, a te są takie, że choć to niewątpliwie klasyka, tak przedstawienie fabuły nie jest tak angażujące, jak bym sobie tego życzył. Fakt faktem to już któryś raz, kiedy zapoznaję się z tą historią, więc być może ciężko oczekiwać, żeby jej przebieg był nadal tak samo porywający, mimo to czuję, że z większą ochotą odpaliłbym ponownie któryś z filmów niż wrócił do Bessa. Pewnie to po trochu kwestia tego, że wersje ekranowe tak mocno wryły mi się w świadomość, jednak podobnie, jak powieść, tak i jej rysunkowa adaptacja stoi dla mnie na dalszym polu.

Trochę ponarzekałem i zdaję sobie sprawę, że w tej opinii będę raczej osamotniony, no ale nie kupiło mnie to. Nie znaczy to, że komiks oceniam źle, bo patrząc na sprawę uczciwie, wykonanie jest na pewno warte docenienia. Graficznie mamy tu trochę fajerwerków, a poszczególne ilustracje są dopracowane i bogate w detale. Jednocześnie kreska, którą są rysowane postacie, niekoniecznie do mnie trafia, podobnie jak niektóre projekty bohaterów. Sam wizerunek hrabiego jest tu bliższy książce (choć też nie w pełni odpowiada opisowi Stokera), jednak ponownie – Dracula to dla mnie przede wszystkim Bela Lugosi czy w dalszej kolejności Christopher Lee, a wersja wykreowana na kartach tego komiksu pozostała mi dosyć obojętna.

Generalnie nie nazwałbym lektury nieudaną, aczkolwiek liczyłem na to, że bardziej mi się spodoba. Na pozór wszystko było na miejscu, żeby ogłosić tę wersję adaptacją ostateczną, ale jakoś nie mogłem wczuć się w klimat czy jakoś mocniej wciągnąć w rozwój wydarzeń. Być może to oczekiwania miałem zbyt duże, z drugiej strony minął już jakiś miesiąc, od kiedy czytałem ten komiks, i moje zdanie nie uległo zmianie. Czuję też, że fanem Bessa chyba nie zostanę, bo od tego czasu zapoznałem się też z jego "Frankensteinem" i odczucia miałem podobne – a dodatkowo kilka innych rzeczy mi się nie podobało – także jakkolwiek absolutnie mnie nie dziwi, że ogólne przyjęcie tych komiksów jest bardzo dobre, tak mnie z ich autorem zdaje się, że trochę nie po drodze.


Niestety dla mnie tylko 6/10.

Offline rapr

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2849 dnia: Cz, 17 Październik 2024, 12:54:09 »

Acriborea - komiks wydany przez Studio Lain pół roku temu (co?! przecież dopiero to kupowałem w przedsprzedaży...) to widowiskowe SF akcji. Komiks opowiada historię kolonizacji nowej planety i związanych z nią "wyzwań". Powiedziałbym, że prezentuje sobą krytykę imperialistycznego, egoistycznego sposobu wykorzystywania i narzucania własnej woli na inne rasy. Natomiast to nie jest główną częścią komiksu (choć może jest, ale nie bezpośrednio). Większa część tego komiksu, to jednak akcja. Wiele wybuchów, strzelanin, bitw kosmicznych. To wszystko okraszone jest naprawdę interesującą szatą graficzną wykonaną w (lekko) cartoonowym stylu. Wyjątkowe wrażenie robią mundury, bronie, skafandry, statki kosmiczne które zostały zaprezentowane. Miałem drobne problemy z rozpoznawaniem twarzy na początku, potem było łatwiej. Sam komiks czyta się bardzo szybko, pękł w 1.5 wieczora, mimo ponad 250 stron treści. Moje wrażenia z tego komiksu są jak najbardziej pozytywne, jeśli ktoś lubi SF to polecam :) Chyba, że się wyprzedał, bo coś z Gildii dziś zniknął! (swoją drogą ma "ciekawą" dyskusję pod standardową okładką na Gildii!)


Podniebny Harry - 2 - Holywoodland - drugi tom Podniebnego Harry'ego czytałem po dłuższym czasie od pierwszego. Okazuje się jednak, że tomy są ze sobą powiązane, choć nie na tyle, żeby trzeba wracać co chwila do poprzednika. Z pewnością jednak sięgnę po trójkę znacznie wcześniej :) Sam komiks jest fajną lekturą na chłodny wieczór. Historia opowiada o dalszych losach Harry'ego, który uciekł z Wielkiego Jabłka w objęcia Hollywood. Tam został wplątany w konspiracyjną aferę, z której to próbował się wygramolić (a przy okazji uratować ważną postać. Albo na odwrót :P). Jak już wspomniałem - historia jest przyjemna i czyta się ją szybko. Komiks narysowany jest w bardzo ładnym stylu z zantropomorfizowanymi bohaterami. Czekam na wolny wieczór, żeby zamknąć czytanie trzeciej części - na razie jest to warte poświęconego czasu (i pięniędzy!) ;)