Krótkie opinie:
Kabuki Tom 1Niespecjalnie zrobił na mnie piorunujące wrażenie komiks Davida Macka. Narracja jest świetna. Ale kilka stron wcześniej opisywałem Potwora z Bagien Moora i ten miał dużo bardziej elektryzujący sposób prowadzenia komiksu. Rysunki (mimo niedociągnięć) świetnie budują klimat. Historia jest raczej prosta i bez zawijasów.
Druga opowieść w tomiku, namalowana i oniryczna totalnie mnie nie kupiła

Może nie mam w sobie takiej wrażliwości. Może nie wyłapałem ukrytych kontekstów. Ale jak chce pooglądać obrazy to idę do muzeum. I na pewno wybieram wystawy w innym stylu niż ten tutaj zaprezentowany. Malarski, mało klarowny styl, może pasuje do "akcji" która dzieje się na "kadrach", ale nie przemawia to do mnie.
Możliwe, że to sztuka wyższa do której ze względu na ograniczenia intelektualne i/lub estetyczne nie mam dostępu. Ale chyba nie chce mieć
Wydanie świetne, okraszone ciekawymi tekstami, wyjaśniającymi trochę zamysł i kontekst powstania, a nawet symbolizm poszczególnych scen. Ale ja dalej tego nie kupuje
Georges Bess - Dracula Rysunki 10/10. Kompozycja, kreska, kadrowanie. Coś wspaniałego. Pięknie narysowane kobiety. Pierwszy raz pomyślałem, że chciałbym zobaczyć jakiś erotyk autora czytanego komiksu

Historia bardzo bliska oryginałowi. Mimo upływu czasu bardzo wciągająca.
Manu Larcenet - DrogaW końcu wziąłem z kupki wstydu i było to bardzo owocne spotkanie. Wydanie z kolorem. Mistrzowskie władanie tuszem. Kolory są bardzo oszczędne, szaro-bure, i szczerze mówiąc to jest wiele komiksów które chciałbym zobaczyć w wersji czarno-białej, ale ten do nich nie należy. Rysunki budują niesamowity klimat, czyniąc opowieść dużo bardziej mroczną i pesymistyczną niż w filmie czy książce. Jedyny zarzut, to że nie udało się zbudować takiej zażyłości między ojcem i synem. W tej kwestii komiks wydaje się być bardzo oszczędny i przez co wydaje mi się, cierpi też zakończenie historii. Przyjąłem je dosyć bez emocji, inaczej niż filmie/książce.
Tak czy tak rzecz bardzo warta uwagi.
Donżon tom 6 Też narysowany przez Larceneta. I bardzo dobrze swoją pracę Pan Larcenet wykonał. Rysunki świetnie wpisują się konwencje.
Ja Donżon cenie szczególnie za to, że to jeden z niewielu komiksów przy których potrafię się autentycznie roześmiać. Niestety przy tomie 6 efekt takie pojawił się może raz. Historie są ciekawe i pokręcone, postaci to śmietanka uniwersum, ale czegoś mi tutaj brakowało. Mimo, że poszczególne historie są krótsze niż standardowo, to miałem poczucie zmęczenia. Może to brak głównej osi fabularnej, mnie tak znużył? Nie wiem, szkoda