Skończyłem większość zinów z PFSK 2024. Nie przeczytałem 2 antologii (Darmozin i Our Flag...) i autorskiego zina Niewiadomskiego, gdyż jest on częścią większej całości. Jak podliczył Rodrigues - były 44 tytuły, 3 mi odpadły, powinno zostać 41 i tyleż oceniłem. Na końcu dla wytrwałych mały bonus.
1. Rabbit Affair (a) / The continuing Story of Maxwell Edison (b) - (a) 8/10; (b) 7/10
(a) Jak to mówią do trzech razy sztuka, ale jednak losu nie warto kusić i jak kobieta mówi „nie”, to znaczy „nie”. Noo… czasem jednak znaczyć może też „tak”, ale jednak lepiej się trzymać wersji „nie kuś losu”. Bo proces sądowy może okazać się małym piwem wobec losu który ci zgotuje owa kobieta. To już nie te czasy by płeć piękna była li tylko piękna. Umie zadbać o swoje. Co pięknie pokazała Bogumiła w swym komiksiku. Postacie nic nie mówią, utwór jest niemy (prócz ostatniej strony), a jednak emocje, motywacje i rozterki bohaterów widać jak na dłoni.
(b) Oba komiksy łączą 2 słowa młotek i cyrk. Ale proporcje są całkiem odmienne. W przypadku historii o Maxwellu pierwsze skrzypce gra podstawowe narzędzie pracy kowala. Ale o co chodzi artyście nie za bardzo wiem :-/ Mamy zabójstwa, choć ukazane w sposób cokolwiek komiczny, mamy chóry anielskie i pieśń z nie biosów. I o ile to pierwsze wywołuje drugie, o tyle celowość tej zależności mi umyka. Dobra, trochę pogrzebałem w popkulturze. Mamy The Beatles i ichni srebrny młotek Maxwella. Właściwie to dość oczywiste i wcześniej powinienem na to wpaść -.-”
No więc raz jeszcze: historia o Maxwellu pogrążającym się w szaleństwie, historia o Maxwellu prześladowanym przez narratora, o Maxwellu-Trumanie w jego show. I w pewnym stopniu o…
*And now appears shadow behind the reviewer*Bang, bang, Maxwell's silver hammer
Came down upon his head
Clang, clang, Maxwell's silver hammer
Made sure that he was dead
2. Rzeźzin od kuchni - 6/10
(a) Zbawca - pastisz na religię? Zazwyczaj jestem na nie, ale Zvyrke umie w temat. Ot grupa jeszcze żywych ofiar rzeźnika szuka nadziei. Nadziei, która przychodzi i odchodzi. Jak to nadzieja. Nie nowa to nadzieja, ale i nie ostatnia
(b) Oferta - chcesz pracować w rzeźni? Rozważ wszystkie za i przeciw, a następnie tu podpisz cyrograf… znaczy umowę… Tak, właśnie UMOWĘ. To dobre słowo. Tak można by opisać drugą miniaturkę do darmówki rzeźzinowej. Osobiście „Zbawca” bardziej mi się podobał pod względem graficznym, ale morda Rzeźnika a’la The Guy (Disturbed) robi robotę.
(c) Kącik filmowy - Rozsiądź się wygodnie i posłuchaj w jakich to filmach grał Johny Łomot. Czyli (niezbyty) zwyrolskie przeróbki filmów. Całkiem fajnie, choć dupska nie urywa.
3. Tata Adama 2.0 - 9/10
Duszno mi. Wchodzę w mrok i nie wiem na co się natknę. Czai się na mnie SI, od tyłu zachodzi transhumanizm, a system totalitarny już mi wiąże ręce. Dzień jak co dzień w światach wyobraźni Luko Czakowskiego. Boje się. Tym bardziej, że to przecież nie koniecznie musi być fikcja, a jak to już bywało w sf - proroctwo.
4. (Do)prawdy - 9/10
Co ja… właściwie przeczytałem…? Skondensowany traktat filozoficzny o tym czym jest „Prawda”? A co jeśli jest prawdą, prawda zawarta w tym komiksie, że wszyscy jesteśmy nieprawdą? Jeżeli podważamy prawdy absolutne to zaiste Fałszem jest wszystko! Ergo - żyjemy w Matrixie. Ale, ale! Przecież jak mówi autorka: „Filozofia bywa wyjątkowo nieprzydatna w wyjaśnianiu spraw”, czy więc wywód zawarty w komiksie nie jest skazany na bycie „nieprzydatnym”. (Za)prawdę skomplikowane to i pogmatwane, ale skłania do refleksji.
5. Wielkie kłopoty małych stworzeń - 7/10
Sampler. Prolog do przyszłej publikacji i niestety czuć to po przez urwane zakończenie. Ale o tym na końcu. Na początku o początku początku, czyli pierwsze strony. Są to jednoplanszowe shorty przedstawiające bohaterów. Raz o muszę i pająku, innym razem o skorku i żuku gnojaku itd.. Właściwa akcja zaczyna się już za połową komiksu od wyrzuconej butelki. Jak wpłynie na życie owadów i pajęczaków z lasu? Tego się nie dowiemy do czasu pełnoprawnej publikacji. Na razie zarysowują się 2 obozy: hurra-optymistyczny i podejrzliwie sceptyczny. Gdy pierwszy hula w najlepsze drugi rozpoczyna ekspedycje mającą na celu rozwikłanie tajemnicy. I (prawdopodobnie) owa ekspedycja będzie motorem napędowym całego komiksu. Na razie wszystko jest zawieszone. Wydaje się, że dzieło ma być edukacyjne, szkoda więc, że owadom rysownik postanowił uciąć trzecią parę kończyn.
6. Czerwony kapturek - 9/10
Pamiętajcie dzieci - nie ćpajcie. Bo jak ćpać będziecie to wasz świat się pokoloruje! Co w tym złego, zapytacie? Cóż… Czerwony Kapturek żyła w czarno-białym świecie, tylko jej pelerynka dawała kontrast i koloryt tej ponurej acz realnej rzeczywistości. Wszystko się zmienia, gdy postanowi sobie może nie tyle co „przypudrować nosek”, co pójść w ślinę ze Stokrotką. Od teraz zaczyna się jazda bez trzymanki, która koniec końców tłumaczy czemu Czerwony kapturek miała czerwony kapturek. Właśnie, „miała” bo koniec końców kapturek już nie jest karmazynowy, co robi ogromne wrażenie i pole do interpretacji.
7. Nieustraszony Szpak: Biały Kruk - 8/10
Znacie Szpaka? Ja nie znałem. To bohater z webkomiksy. Polski bohater. Działa na co dzień w Wa-wie, ale postanowił się wyrwać z tej pipidówy i odwiedzić PSFK… Tylko w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo tylu cosplayerów to tam nie widziałem. No i na antresolkę podczas festiwalu nie wpuszczają… Tak czy inaczej - miło poczytać o miejscu z którego ma się tyle wspomnień. Naprawdę fajny pomysł z umiejscowieniem akcji pseudo-kryminalnej w poznańskiej bibliotece. No dobra, nie pseudo-kryminalnej. Kradzież sygnowanych komiksów, które można opchnąć za nie lichą kasę to zbrodnia! Sprawnie przeprowadzona krótka fabuła, fajnie narysowana, co raz mrugająca do fanów komiksów i festiwali. Proste, a cieszy.
8. Ogród Północy - 5/10
Zeszyt oznaczony jako „część I”, nie wiem czy ma gdzieś wyjść jakaś zbiorcza edycja, będą kolejne części na kolejnych PFSK, czy może tylko na necie… W sumie nic nie wiemy. Oprócz tego, że przez lodową głuszę wędrują dwaj bohaterowie. Ni znamy ich imion, przeszłości, celów… Oprócz tego jednego, jedynego - celu podróży: dotrzeć do celu. Czym on jest? Dowiemy się z lektury. Czemu tak zależy postaciom by tam dotrzeć? Tego się nie dowiemy z lektury

Jestem zainteresowany światem, ale na razie jako wstęp nie powaliło mnie to. Na dwoje babka wróżyła.
9. QQłka - 7/10
To zabawa słowami i stereotypami (głównie ptasimi), ale też i faktami. Dzieło to rodzaj więziennego tanga: mamy więc podrzutka Kukułkę, zwanego QQ - od dźwięku jaki wydaje - skazanego za morderstwo rodzeństwa. Mamy bociana za kratami, który handlował dziećmi, mamy srokę złodziejkę itd. A na końcu mamy zapowiedź, że te ptaszki jeszcze powrócą. Mało to komiksowe, bardziej picturebook, ale ciekawie zobrazowany. Gry słowne czyli clou całości też dają radę.
Na marginesie: wiecie czemu koguty są policjantami? Bo przecież każda suka ma świecące koguty

10. Czarne serce wersja demo - 4/10
Znowu sampler. I tylko jako taki może się sprawdzić. Nie broni się jako samodzielna historyjka. Pierwsza część opowiada o jakiejś tajemniczej sekcie, druga o dwu siostrach. Wspólnym mianownikiem jest (prawdopodobnie) przedmiot, który ma być wystawiony na aukcji… Ale same miniaturki się na razie nie zazębiają, istnieją niezależnie i nie tworzą (na razie) jakiej większej całości. Dopiero ostatnie 2 strony mają wzbudzić w czytelniku zainteresowanie, ale one już kompletnie nie przystają do reszty.
11. Wąsy - 3/10
W założeniu miało być śmiesznie, nie uśmiechnąłem się ani razu. Nawet półgębkiem, czy z politowania. No zero emocji… Najlepsze momenty to łamanie czwartej ściany, ale nie nadganiają one mierności dowcipu pozostałej części, na którą się składa: kilka krótkich epizodów i jeden dłuższy, ale dla odmiany nie o wąsaczach a o kurczakach. Zdaje się, że autor nie miał już pomysłów i dorzucił swoją starszą pracę.
12. Grzybiarz - 8/10
Moi drodzy - co za dużo to nie zdrowo! Zdaje się PabloWu zauważył to samo co zauważam teraz ja: ten zinek mógłby się równie dobrze nazywać „Komiksiarz” i być nie o wyprawach do lasu, a o przeglądaniu Gildii. Smutna to perspektywa, gdy pasja ponosi i już nie jesteśmy w stanie „przejeść” jej owoców. Można zarażać rodzinę, sąsiadów, znajomych, ale jak się nie zna umiaru i całe życie podporządkowuje jednemu… Jak gadać się umie w kółko to samo na jeden temat… To więcej przynosi to szkody i nam i otoczeniu. Z drugiej strony: komiks nie mówi by porzucać pasję, ale wiedzieć jak ją „skanalizować”. Kurczę chyba czas przemyśleć swoje życie

Nie, jednak nie

13. Jutro się ogarnę - 7/10
Koszmarna kreska. No obok Świdzińskiego to to nawet nie stało

ALE! Fabularnie się trzyma, o ile fabułą można nazwać nic nie robienie. Bohater pałęta się wokół pracy, którą ma wykonać. I już od początku wiemy jaki będzie tego finał: jutro się ogarnę - to prosty komiks, ale wyrazisty. Każdy wyznawca Odjutronizmu się w nim odnajdzie.
14. (a) Liszka The Fox / (b) The Heist - (a) 6/10; (b) 8/10
(a) Szalona impresja na temat lisa, królika i… i różnych rekwizytów. Od nienawiści po miłość. Z liszką ma mało wspólnego - wbrew tytułowi, chyba, że mówimy o metamorfozie. Bo to chyba motyw główny tego komiksu. Zmiana. Ciągły ruch. Śmiechosław bez pardonu wrzuca nas w bezpardonowy western (?), dziki pościg, wyprawę po skarb - napój prosto z rozkosznego źródła.
(b) To jest napad! Grupa przebierańców wdziera się do banku. W śród nich dwoje kochanków: nazwijmy ich Krowa i Lisica. Lecz nie wszystko idzie zgodnie z planem. Padają strzały, leje się krew… Zadziwiające jak na kanwie tych samych elementów można stworzyć odmienną historię. Lis, krowa królik, pościg, broń, miłość, butelka… znalazło by się więcej punktów spójnych. Jak choćby to, że obie opowieści kończą się w tym samym miejscu, co wywołuje niesamowity efekt, gdyż mamy prawie że powtórzony kadr na ostatnich stronach, a że to flipbook, to ostatnie te strony z sobą sąsiadują, lecz są wzajemnie obrócone. Robi to mega wrażenie. Ta sama sytuacja, odmienny klimat, odmienne przesłanie. Jest dobrze.
15. ½ Papatu - 7/10
Opowieść pierwsza: Znikam. Przyjaciółki? Kochanki? Awatary członkiń Papatu? Mało to ważne, grunt, że jedna dziewczyna robi drugiej małego psikusa: fotkę ich obu, na której nie ma jednej z nich. Od tego zaczyna się opowieść z dreszczykiem. Przez komiks dosłownie się płynie. Te kilka stron czyta się jednym tchem zagłębiając się w coraz to głębsze otchłanie tajemnicy kryjącej się za niewinnym zdjęciem. Fajna, oldshoolowo-mangowa krech, gęstniejący, ale nie duszący klimat.
Opowieść druga: Najgorsza współlokatorka. Eee… Chyba dalej czytam o awatarach członkiń Papatu XD Tym razem nieogar wprowadza się na kwadrat do poukładanej damulki. Obie różnią się jak ogień i woda. Czy wytrzymają ze sobą? I co do tego ma Daruma - japońska laleczka o jednym oku spełniająca marzenia? Dla odmianki słodko-pierdząca historyjka. Ale fajnie się czyta. Bez zgrzytów. Dalej styl mangowy, ale współczesny i… jakby zeuropolizowany (?).
Posłowie: Jest niekonsekwentne

Z jednej strony mami nas, że treść mangopolo jest fikcją, z drugiej… zdrugiej stwierdza, że ma solidne zakorzenienie w realnych wydarzeniach. Do tego dostajemy DARMOWEGO Darumę! No aż żal nie skorzystać!
16. Wypieki na twarzy - 8/10
Ach te Rogale Marcińskie. Smaczne, ale nie wszędzie. Te od piekarza Wojtka mają zdecydowanie większe wzięcie niż Markowe. Ale Marek nie da sobie w kasze dmuchać. Wraz z mało zainteresowaną tym wszystkim pracownicą Marceliną uknuje niejeden szatański plan. Jednak czy którykolwiek wypali? Zazdrość wisi w powietrzu! Ale cicho sza…!
Kolejne diaboliczne posunięcia bawią i rozkładają na łopatki swoją naiwnością. Humoru autorowi nie można odmówić. Polubiłem spokojnego i zawsze opanowanego Wojtka, narwańca Marka i materialistkę Marcelinę. Bardzo przyjemnie zarysowane postaci. No i plot-twist na zakończenie! Właściwie powinien mi się nie podobać, bo prowadzi komiks w gatunek literacki za którym nie przepadam, ale przynajmniej jest kupa śmiechu.
17. Fado Przeznaczenie: Życie Severa - 4/10
Coś nie po drodze mi z Fado. Rok temu też (zdaje mi się) niezbyt wysoko oceniłem dzieło spod tej stajni. Komiks przybliża życie jednej z Fadistek. Ale dziwnie meandruje, wplata dygresje… Życie Marii Severy co prawda było przechlapane (łącznie z przedwczesnym zgonem), ale nie ona jedna miała ciężko. Nie obszedł mnie zbytnio jej los, ani kulturowe nawiązania do jej osoby. Może problem jest tym, że raczej nie przepadam za literaturą faktu, a taką jest biografia, choć komiksowi daleko by móc go tym mianem nazwać. Koniec końców przeczytałem o nic mnie nie obchodzącej postaci, z kręgu kulturowego z którym mi nie po drodze i nie bardzo się tym przejąłem.
18. Franka - 2/10
Zaczyna się dobrze, ale finał? Kurczę, z 5 minut patrzyłem na ostatni kadr. A i tak za cholerę nie wiem co przedstawia. Widzę plamy i w nic mi się nie łączą. Klimat idzie w diabły, tajemnica czeka na rozwiązanie jak rzucona siekiera która zawisła w locie. Pojęcia nie mam o co biega autorce. Jedyny plus, że to tylko 11 kadrów, więc długo ta głupotka nie trwała.
19. Fiasko #5 SPOX - 2/10
Otoczak, nie pij już. Albo pal więcej tego co palisz. Możesz palić Fiasko #5 w kominku. Zbiór ilustracji… satyrycznych (?) Nie wiem jak je interpretować nawet. Tylko 2 grafiki robią wrażenie (Kościół i Roboplecak), reszta jest co najwyżej średnia. Kilka trafnych uwag do rzeczywistości, ale o tym *
ćśśś*, bo polityczne. Może gdybym znał poprzednie 4 części miało by to większy sens…
20. Inne dziady część II - 5/10
Aż sprawdziłem: Rok temu była część pierwsza i dałem jej 7/10. Teraz ją odświeżyłem i ocenę podtrzymuję. Co do dwójki… Po pierwszym przeczytaniu brzmiała jak bełkot. Po relekturze jedynki i odświeżeniu dwójki ta druga nabrała więcej sensu, choć punktów wspólnych brak, ale przeczytanie pierwszej odsłony wprowadziło mnie w odpowiedni „trans”. Gdybałem czy cz II rzuci światło na wydarzenia z cz I. No i nie rzuciła. A wręcz zagmatwała całą sprawę. Bo teraz kompletnie nie wiem czy traktować to jak luźną serię z zapisem świadomości, czy jak w Pętli: wszystko się ułoży. Cóż… znów mi przyjdzie poczekać rok, tym razem na cz III
21. Obietnica - ?/10
Czyli sampler kontynuacji Zvyrwersum. Mam całość (prócz IIDK and Beyond), ale jeszcze nie czytałem, więc kompletnie nie rozumiem co się tu odwala, kto jest kto i po co robi co robi. Powstrzymam się więc od oceny w tym przypadku
22. Wyprowadzka - 7/10
Początek nowego życia nie jest łatwy. Zwłaszcza jak ma się te dwadzieścia parę lat i właśnie wynajmuje swoją pierwszą stancję. Tym bardziej gdy wynajmujący jest nie do końca w porządku wobec najemcy - a to dał stare zdjęcie, a to nie poinformował o braku grzejnika, nie posprzątał po poprzedniku który chlew zostawił... Z autopsji: z lokatorami miałem różne przeboje, ciekawie więc jest spojrzeć na sytuację w drugiej strony barykady. Historia jest raczej prosta: mamy wstęp zaznaczający problemy, rozwinięcie - wspólną prace młodej najemczyni i jej ojca - no i zakończenie. Nieco gorzkie, ale jednak czuć w nim optymizm i miłość na linii rodzic-dziecko.
Komiks jest bardzo ciemny - przestrzenie między kadrowe pokryto czarną farbą. Pogłębia to obraz nędzy i rozpaczy jaki prezentuje stancja i dobrze współgra z klimatem całości. Zabieg kojarzy mi się z retrospektywą, co daje interpretacje dzieła jako wspomnień autorki lub relacji z zasłyszanej historii.
23. Larwa - 8/10
Komiks wierszem pisany. Paintowy styl czarno biały, bez żadnego cieniowania, sam lineart. Z wyjątkiem różowo gradientowej Larwy. Larwy znalezionej i „udomowionej” przez jakiegoś brzdąca. Czujecie ten klimat? Pięciolatek znajduje robaka i urządza mu domek w słoiku, po czym nie rozstaje się ze swoim pupilem na krok. A pupilem ma to w d… przynajmniej z pozoru. Bo my znamy jego myśli, słyszymy jego pieśń. Pieśń okrutną, pieśń morderczą. Chyba ta Larwa nie chciała być zabrana z trawnika. Wersja alternatywna: to jakaś odmiana Obcego, który poluje na ludzkie dzieci. Aż przeszedł mi po plecach dreszcz jak czytałem. I to nie raz. Pieśń Larwy wkręca się w mózg. I chce się ją czytać i czytać, i czytać… wciąż od nowa.
24.
Nie kompletnie zły - 7/10
Mroczno-krwawy zamysł. Arcyłotr, sam diabeł wcielony rusza na bój z Szlachetnym Bohaterem! Tylko czy włączył Ognie Piekielne? Spraw do sprawdzenia jest bez liku. Czy Mroczny Lord szuka pretekstu by nie walczyć z Szlachetnym Bohaterem? Czy po prostu w gruncie rzeczy jest poczciwcem chcącym nie wypaść z roli? Czyta się lekko. Humor jest niewymuszony i przyjazny dla czytelnika. Druk w technice Dual-Color. Mamy więc biel kartki + czarną i czerwoną farbę. Autorka dobrze się czuje w tej palecie barw i takoż się też bawi tworząc historyjkę. A my bawimy się razem z nią czytając
25. SD - 3/10
Na początku autorka musi tłumaczyć tytuł. Więc i ja wam go wytłumaczę. To akronim od Super Deformed, czyli stylu rysunku chibi/kawaii (choć z tym kawaii to bym się nie w pełni zgodził, ale to temat na inną okazję). Co my tu mamy. Mamy niepełnosprawną stud… pardon! Studentkę z niepełnosprawnością i Łosia, znaczy ni to pies, ni wydra, ot taki 68% facet w 32% baba. Obie panie (?), a raczej jak by chciała i chciało: persony przejawiają skrajną nadwrażliwość. Kurde, jak 2 chłopów ledwo wnosi wózek z ciężką babą po schodach i mówi, że jest ciężko, to znaczy, że baba jest ciężka, a nie że niosący jest transfobem (bo transport, łapiecie) i fiutem

Podobnych głupotek jest masa. Jasne problem toalety dla niepełnosprawnych na II piętrze bez windy jest realny, ale cała otoczka przedstawiona przez autorkę to bełkot propagandy lewackiej. Nie idzie tego czytać. Niby rysunki miały ratować komiks i sprawiać by był bardziej zjadliwy. Jak pisze autorka ten styl ma wzbudzać sympatię i jest to sposób na manipulację (to drugie to już moja interpretacja). Dodatkowo pojawia się ostrzeżenie o TW (Trigger Warning). Kur*a, ludzie to piep*one mimozy!
26. Chuligani - 7/10
Trzech łobuzów idzie na miasto. Jaki mają cel? I czemu jest to zamknięte okno? Nie zdradzę! Ale powiem, że warto się dowiedzieć samemu. Komiks niemy (ok, pojawia się jeden napis i jest on ważny fabularnie). Czyta się bardzo sprawnie, bo jest też bardzo przejrzyście narysowany. Kreska prosta, ale przyjemna, obła, cartoonowa. Naprawdę nie chcę dużo pisać o fabule by nie dawać spoilerów, a to fabułą to dzieło stoi. Ogrzewa serce.
27. Unplugged - 9/10
Katalog niezrealizowanej i nieplanowanej wystawy Minkiewicza i jego przygód z animacją inną niż Pan Wiedźma. Na większości stron mamy szkic i jego pokolorowaną wersję. Najbardziej zainteresował mnie projekt
Wszyscy Święci, ale - jak później doczytałem - nie zrealizowany. No kurde! A tak poza tym bardzo przyjemny artbook (?) sketchbook (?) artwork(?)… Prace są zdecydowanie różne w stylistyce od flagowców Bartka i pokazują jak fajnie potrafi w ilustracje i conceptarty.
28. AKT #0,0000 złotych - 6/10
Zacznę od publicystyki. Tylko jeden artykuł, ale i tak przezeń nie przebrnąłem. W sumie powtórka z tamtego roku, tylko że teraz udało się pobić perfekcjonizm czytania wszystkiego od deski do deski. W sumie znów nie mogę zbyt wiele napisać o takim miszmaszu tematycznym. Bardzo przyjemny był pierwszy komiks (Przygody skrzata co na ważkach lata: Dobry dzień). Opowiastka o tym, że nie zawsze przeczuciom należy ufać, ładnie rozegranie IV ściany. Fajna też jest miniatura zamykająca magazyn. Mówi o nadmiernej erotyzacji naszego życia i nadmiernego purytanizmu nią spowodowanego. Do najgorszego tekstu literackiego zaliczę obrazoburyzujące
Ze świata sztuki sakralnej. Jedyny kolorowy (nie licząc tych z okładki), ale i najgorzej narysowany. No i tematyka jak wspomniałem ocierająca się o naśmiewanie się z religii. Nic co by „przeginało pałę” ale wciąż lekki niesmak odczuwałem.
29. (a) Haim / (b) Fly trap - (a) 1/10; (b) 8/10
Słowami wspólnymi obu komiksów są: słoik i latawiec. Ale w przypadku pierwszego nie odgrywają żadnej roli.
(a) Tekst jak dla mnie skandaliczny i nie powinien zostać wydany. Opisuje Haima, żyda który wraz z rodziną jedzie na wycieczkę do Grecji. Podczas ich nieobecności w kraju następuje atak Hamasu. „Biedny” Haim z przerażeniem ogląda co się dzieje w jego ojczyźnie, jak koledzy jego syna uciekają w panice. Sam Haim po powrocie w rodzinne strony dowiaduje się, że jego domu już nie ma… Co mnie tak oburza? Że Izrael dokonuje rzezi odwetowej na Palestyńczykach i o tym autor się już nie zająkną. Że tysiące Palestyńczyków zostało pozbawionych nie tylko domu, ale i rodziny, a nawet życia. Ale Haim po hebrajsku znaczy Życie, więc jest ok, co? No k*rwa NIE.
(b) Komiks niemal niemy, fajny, chętniej bym go zobaczył w tandemie z opisywaną już Larwą niźli gniotem z którym go połączyli. Tu też owad trafia do słoja. Jak do tego doszło i jakie były motywy człowieka zamykającego wieczko? Tego dowiecie się z lektury! A warto, bo to ciekawe przeniesienie trudnych emocji. Graficznie jest dziwnie, ale bardziej w znaczeniu intrygująco. Czytelny styl, miękka, falująca kreska, no przyciąga wzrok i angażuje. Pozwala zawiesić oko na dłużej i popodziwiać.
30. (a) Redy to hear your story / (b) Coffe nowadays - (a) 8/10; (b) 8/10
Czytać w tej właśnie kolejności! Albo i odwrotnie xD Przyniesie to na pewno ciekawe doznanie, bo ostatnie strony tworzą jeden, wspólny kadr. Słowa przewodnie: ćma i rozbite szkło.
(a) O Kruku przewodniku dusz już w komiksowie było słychać, teraz czas by tę rolę przejęła Ćma! Jaką mądrość może przekazać człowiekowi takie małe zwierzę? Gdzie doprowadzi owad gdy się za nim pójdzie?
(b) niema historyjka o zaparzaniu kawy. Może nawet
ostatniej kawy. Czyta się szybciutko. I wywiera ogromne wrażenie. Zwłaszcza połączenie i zestawienie tych du form. Form które się wzajemnie uzupełniają, tłumaczą…
31. Bad Habits - 5/10
„Palisz? Serio? Nie pomyślałbym…” dwu facetów na stacji benzynowej i zagadka. Który z nich pali fajki? Pierwszy? Drugi? Może obaj? Albo żaden… -_- Ale czy to ważne? Ważne dla jednego z nich jest ruszyć w dalszą drogę. Z kim? Zdaje się, że z nieznajomym, skoro nawet nie wie czy pali, czy nie… Wątek gejowski wpleciony, czujcie się ostrzeżeni, ale trzeba przyznać, że umiejętnie, w sposób niewymuszony. Popycha akcję do przodu, a nie jest elementem propagandy i jakimś manifestem. Ale to historyjka o niczym. Przystanek w podróży o której nic nie wiemy. Raczej się też już nie dowiemy nigdy. I spoko, bo oprócz rysunków niczym się nie wyróżnia, ot taki przeciętniak.
32. (a) Live laugh love / (b) When the shit hits the fan - (a) 8/10; (b) 7/10
Słowa łączące: las, pistolet, śrubokręt, znak „Live laugh love”… ej, miały być 2 a nie 4 xD
(a) Nerwolwer w Krainie Czarów! I już wszystko jasne… Tomek Niewiadomski ma specyficzne poczucie humoru, a Kraina Czarów specyficzne zasady logiki. Dziwne że do tej koniunkcji nie doszło wcześniej, bo obie koncepcje pasują do siebie jak ulał. Nie ma sensu szukać tu sensu, ale szalonych pomysłów i dobrej zabawy już tak.
(b) Krótka opowieść jak NIE szykować się na apokalipsę. Autobiograficzna. Chyba… autorka próbuje sił w różnych „zawodach” tworzącej się (być może w przyszłości) post-apokaliptycznej grupy ocalałych. Kupuje stuff, ogląda filmy… I nie bawi się za dobrze. Bo jak gówno wleci w wiatrak będzie źle. A to eufemizm do apokalipsy.
33. Last Dance - 3/10
Przepięknie narysowane, ale jednak BL. I na dodatek wyrwane z kontekstu. Jak pisze autorka „nocą wymyślam niepotrzebnie skomplikowane historie i postacie.
LAST DANCE to fragment projektu urban fantasy”. Ale ten przedstawiony wycinek nie jest ”skomplikowany”, raczej prosty jak drut. Jakiś dwu kochanków postanawia zerwać, lecz nim to się stanie - odtańczą ostatni taniec. Taniec który rozbudzi emocje. Ale tylko bohaterów, bo ja poczułem tylko obrzydzenie. Scena przemiany stroju w suknie ślubną to gwóźdź do trumny tego dzieła. Ale graficznie naprawdę fajne.
34. (a) Sowia opowieść / (b) Alfa Go - (a) 9/10; (b) 9/10
Flipbook, ale nie kolaboracja polsko-izraelska, a samodzielne dzieło Patryka Wójcika.
(a) Legenda… Przypowieść… Powiem tak: Znacie komiks Neila Gaimana pod tytułem
Stwory nocy? Jest tam opowiadanie
Córka Sów. Bazuje na tym samym tekście źródłowym, ale… jest jakościowo gorsze! Panie Patryku, pobił pan pana Michaela Zulli! Gratulacje. Przekazał pan treść zwięźlej, może nawet ciekawiej wizualnie, ale i w sposób bardziej przejmujący, mistyczny, alegoryczny. Okładka, która stanowi także ostatni kadr jest przepiękna i porusza we mnie jakąś czułą strunę. Po prostu chapeau bas.
(b) AI… Dziś powoli do niej przywykamy. Ale czy AI przywyknie do człowieka? Krótka piłka - facet budzi się ze snu i wspomina jak to był pierwszym graczem pokonany w Go przez sztuczną inteligencję. Jednak gdzie kończy się sen, a gdzie zaczyna jawa? Fan Hui? Lee Sedol? Alfa Go? Deep Mind? Kim oni są co ich połączyło? Czy roboty zastąpią ludzkość? No i stare, znane już nam pytanie: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Dużo pytań, ale niejako na wszystkie znajdujemy odpowiedź. Rewelacyjny szorciak.
35. (a) The otherside / (b) Seelie - (a) 9/10; (b) 9/10
Słowa łączące to „sztylet” i „kwiat”. Nie będę rozdzielał recenzji, bo oba dzieła ze sobą korespondują, właściwie tworzą jedną opowieść czytaną z dwu stron. Oboje tworzą komiks nieoczywisty, mroczny, tajemniczy, narysowany pięknie, z charakterem, w sposób niemainstreamowy. Tą stylistykę kochasz, albo nienawidzisz. Ja kocham. Okultyzm, inne wymiary, przekleństwo. Wszystko tu pasuje i daje pole do interpretacji tego co czytamy. Powiedziałbym nawet, że część Or Menaged - mimo, że jest z narracją - jest bardziej wieloznaczna od niemego utworu Karola Patoły. Piorunujące to robi wrażenie.
36. Catgirl - 7/10
Gadatliwa nekomimi i zagubiona dziewczynka. Kocicy serio brakowało towarzystwa i mocno odlatuje. Dziewczynka za to milczy. Właściwie to jest kolejny sampler, jak sama autorka pisze: wstęp, początki komiksu. Szkoda tylko, że angielskie. Przyjemnie by się czytało w ojczystym języku

Zaczynamy nie wiadomo gdzie, kończymy „w polu” - trochę to bez sensu w całokształcie, ale ekstrawertycznej kocicy nie da się nie lubić. Zdrowo jest zakręcona. Jak to kot i baba. W jednym. Straszne połączenie!
37. A change of Gift / A Cat’s Choice - 6/10
Pierwsze otwarcie budzi konsternację: Niby mamy 2 okładki, jak w flipbooku, ale nie są one odwrócone względem siebie. Jak zaczniemy czytać
A Cat’s Choice na sposób mangowy, to nie uzyskamy ni krzty sensu. Zaczynając z drugiej mamy naprzemiennie rysunki jednego artysty i drugiego… i nie wiadomo czy należy je przeplatać, czy czytać oddzielnie. Po głębokiej analizie dochodzę do wniosku, że
przeplatać. Ale fabuła dalej jest pretekstowa. Czarny kot ściga 3 ptaszki. Do tego dochodzi damulka i jej partner Turek oraz ich pies… Wielka pomarańcza, kotomech… Czego tu nie ma?! Chyba obaj panowie pisali po jednej stronie próbując stworzyć przy tym jakiś ciąg przyczynowo skutkowy i jak zwykle w takich przypadkach wyszedł misz-masz.
38. (a) Motanka / (b) Growing pains - (a) 9/10; (b) 8/10
(a) Mistyka, zabobon, rytuał(?)… Wierszem spisany komiks o dążeniu i poszukiwaniu marzeń. O sposobach ich realizacji. O tym, że czasem spokój i stabilność nie są tym czego naprawdę chcemy. O pokusie wreszcie jest ten utwór. Pobudza do przemyśleń, wzbudził we mnie jakiś smutek. A przecież o to chodzi - by sztuka poruszała, byśmy nie pozostawali wobec niej obojętni.
(b) Czytając wciąż zachodzę w głowę czemu ojciec bohaterki postanowił ją ukarać. Może odpowiedź kryje się w bliźniaczej opowieści z tego tomu? W końcu w obu rozbrzmiewają te same tematy: wąż (symbol pokusy?), laleczka (nadzieje? marzenia?). Jedna bohaterka traci wszystko, by móc to odzyskać, druga traci i chce to odzyskać. Ich losy jakoś się przeplatają, w końcu w pewien sposób się „spotykają”. Nie jest to lektura prosta, raczej więcej w niej niedopowiedzeń, tajemnic… Ale pozostawia coś po sobie, aż chce się wertować zeszyt raz jeszcze i znowu, i po wtóre - szukając nieuchwytnego. Podobne wrażenie wywołała na mnie pozycja 35. Oba dyptyki są równie frapujące, mistyczne, mgliste. Nieuchwytne.
39. (a) Bruno & Krok / (b) Girlfrend Material - (a) 4/10; (b) 3/10
Słowo na dziś: Ketchup i wiewiórka.
(a) Nie tak łatwo skumać o co tu chodzi. Jakiś pies snuje się (bez) celu po kadrach: a to za wiewiórą pogoni, a to innej psinie tyłek obwącha… Trochę taki ADHD z niego. W ciągłym rozproszeniu, leci z miejsca w miejsce, jak kot z pęcherzem, a ponoć ma misję! Jak się zna zakończenie to nawet da się dostrzec, że jakoś tam się stara ją wykonać. Choć lepiej by było żeby komiks był kolorowy - wtedy za pierwszym razem bym załapał dowcip z ketchupem, bo tak to myślałem iż są to gluty. Ogólnie trzeba bardzo uważnie czytać ten twór by go poprawnie zrozumieć.
(b) Czy ślimak może być lesbijką? W końcu to hermafrodyta… A Sandy do tego jest bi. Choć w przypadku obojnaków to chyba powinno być normalne (?). A więc z inszej strony: czy związki między gatunkowe to zoofilia?! Jakoś oglądając Zwierzogród czy czytając Beastars nie myślałem o tym. No, ale tam mamy do czynienia z furasami, a tu po prostu ze zwierzętami. Z jakimś kolczykiem, czapką, czy koralami, ale zwierzętami. Jakoś nie daje mi spokoju. No więc mamy ślimaka o złamanym sercu i czarnymi myślami… Czy jej los się odmieni? Szczerze, to po okładce dużo sobie obiecywałem. Była jedną z tych które od razu przyciągnęła mój wzrok. Ale zawartością się srogo zawiodłem. Gdyby postaciami byli ludzie może by było bardziej zjadliwe, ale przepaść w romansie między iguaną a kurą to dla mnie zbyt duża abstrakcja. Pass.
40. (a) Created concert / (b) * - (a) 8/10; (b) 3/10
(a) Pierwsza myśl: czytam o lamie. Znaczy nie o takim zwierzęciu co pluje, a o męskiej wersji kryptydy lamia. Czyli taka syrenka tylko zamiast ryby wąż. Jednak po głębszej analizie dochodzę do wniosku, że mamy do czynienia z człowiekiem-robakiem. Podczas nalotu ludzi-ptaków odnajduje on tajemnicze zaproszenie. Sam sposób przedstawienia antagonistów jest szalenie ciekawy. Scena, bombardowania kamieniami i
ołówkami (sic!)… przepięknie się to prezentuje. Tak samo jak sekwencja szykowania się do wyjścia. Jest w niej jakiś mroczny urok Jokera w kreacji Ledger’a. Szczegółowy rysunek kojarzy mi się nieco z pracami Arkusińskiego. Jest brudno i brzydko, ale w pięknym znaczeniu.
(b) Kompletnie nie zrozumiałem o co autorce chodziło

Mamy narrację luźno obrazowaną grafiką, nawet bym powiedział (za)bardzo luźno. Nie wiem, czy pokonała mnie bariera językowa, czy po prostu to jest bez sensu. Niby znam słówka, niby rozumiem zdania, ale nie kleją mi się w spójną przyczynowo-skutkową całość. Ale rysunki niezłe. Nieco abstrakcyjne, trochę szkicowe, o miękkich falujących liniach. Da się przez chwilę na nich oko zawiesić.
41. Bzimbzianko - 2/10
„Nie ogarniam tej kuwety” powiedział kot srając na pustyni. Czytając ten zinek, stwierdzam, że utożsamiam się z tymże kotem. Najlepsze co z tego wyniosłem to menu z kawą dla komarów:
Mery’s doppio,
flat red i
vegan blood jako dodatek. Komarzysko z tylnej okładki przyssane do kroplówki też spoko. Reszta absolutnie niezrozumiała.
*BONUS* Kaczuszka Dab Dab - 7/10
Czyli pierwszy tom wydania integralnego. Zaznaczmy - autor jest nieletni. Ale co z tego?! Rysunek ma swój autorski sznyt, fabuła składa się w logiczną całość. Prowadzi nas od jednej przygody do kolejnej. Kaczuszka Dab Dab jest ścigana przed podstępnego Prosiaka Geb Geb! Ale czemu? Czy Dab Dab zrobił coś Geb Gebowi? A może Prosiak działa na czyjeś zlecenie? Dowiecie się z lektury! Na tom składa się 5 zeszytów. I nie jest to podział wymuszony. Czuć momenty apogeum i wyciszenia akcji, albo cliffhangery, które wręcz wymuszają zakończenie zeszytu. Dostajemy komiks o pościgu; z wybuchami i szalonymi zwrotami fabuły, pełen humoru. Z minusów: Jednemu z bohaterów opaska wędruje z lewego oka na prawe + część napisów jest mało czytelna: jakby spadał nacisk ołówka podczas pisania i część liter robi się jasnoszara. No to teraz tylko czekać na tom 2.
TOP5
1. Sowia opowieść / Alfa Go (#34)
2. The otherside / Seelie (#35)
3. Czerwony kapturek (#6)
4. Tata Adama 2.0 (#3)
5. (Do)prawdy (#4)
BOTTOM5
1. Franka (#18)
2. Bzimbzianko (#41)
3. Fiasko #5 SPOX (#19)
4. SD (#25)
5. Last Dance (#33)