Parę komiksów, które mnie w jakiś sposób zaskoczyły w ostatnim czasie:
Wiedźmin Ballada o Dwóch Wilkach. No tutaj zaskoczenie in minus. Bardzo daleko mi do bycia psychofanem Sapkowskiego, ale porównywanie tego komiksu do prozy AS to nieporozumienie. W miarę ciekawa fabuła, przyjemne czytadełko/oglądadełko, ale ma się to nijak do nawet krótkich, oryginalnych opowiadań. Geralt z komiksu, a Geralt z książki to dwie różne postaci. Gdzie ten ostry język, inteligentne riposty, celna spostrzeżenia? Kwestia wyborów moralnych, "mniejszego zła" totalnie spłaszczona. Relacje damsko-męskie na poziomie zauroczonych 10-latków.
To jest mój pierwszy kontakt (niby drugi, ale pierwszy był mało uświadomiony i niewiele z niego pamiętam) z komiksowym Wiedźminem i boleśnie się odbiłem. Rysunki są jakie są, po prostu śledzimy za ich pomocą rozwój fabuły, raczej nie ma się nad czym pochylać.
T'zée. Tragedia afrykańska.Nie jestem fanem prostej kreski, ale w tym przypadku sprawdza się ona znakomicie. Przy pomoc prostych form, wspaniale dobranych kolorów, rysownik buduje świetny klimat powieści. Bohaterowie to postaci z krwi i kości, ich stosunek do tytułowego dyktatora i ich relacje są wspaniale niejednoznaczne. Fabuła angażuje, przeplatające się wątki (szamanizm/mistycyzm!) dają świetny obraz całości. Przeczytany kilka tygodni temu, nadal się uśmiecham jak go widzę na półce. Szkoda, ze taki krótki!
Colorado TrainPo rysunkach i informacjach które pobieżnie przejrzałem przed lekturą spodziewałem się lekkiej opowieści w stylu Stranger Things. Dosyć szybko zostałem totalnie rozwalony brutalnością świata przedstawionego. Przemoc domowa, alkoholizm, gnębienie, narkotyki, przekleństwa. To jest rzeczywistość którą przemierzają młodociani bohaterowie, rozwiązując sprawę zagadkowego porwania. Linia fabularna jest raczej udana, z przyjemnością się ją śledzi, jednak bez większych emocji. Rysunki potrafią przykuć na chwilę, ale nie ma się czym ekscytować. Proponowana ścieżka dzwiękowa jest ok, w moim, przypadku nie czułem, żeby wpływała na odbiór komiksu.
Requiem tom 1. No nie. Wymęczyłem się niemiłosiernie przy tej pozycji.
Doceniam warsztat rysownika. To JAK to jest na rysowne wzbudza respekt. Ale CO jest narysowane totalnie mnie odrzuca. Nie przekonuje mnie diaboliczny świat jaki się zrodził w głowie artystów odpowiedzialnych za komiks. Nie przekonują mnie potworne-groteskowe postaci, szczególnie ich mimika.
Na domiar złego fabuła wydawała mi się całkowicie nieciekawa.
Może to ze mną jest problem. Wizja artystyczna wywołuje u mnie emocje, ale to nie jest to czego szukam. Dodam jeszcze, że czytelność komiksu pozostawia wiele do życzenia. W kilku miejscach miałem wrażenie, że duże kardy są mało wyraźne, ale komiks już jest w innych rękach i nie zweryfikuję tego.
Pan Wtorek PopielcowyBardzo atrakcyjna kreska, która jednak jest męcząca na dłuższą metę. Ograniczona paleta barw sprawia, że pod koniec byłem już znużony.
Fabuła w porządku. Tom I bardzo mi się spodobał, ale zawiłości dalszych trochę ostudziły entuzjazm. Dużo jest tutaj postaci, które, no niestety, są podobne do siebie, nie jest łatwo się rozeznać, kto, kogo i dlaczego i do której "frakcji" należy. Może przy bardziej uważnej (lub ponownej) lekturze komiks by zyskał, ale nie widzę powodu by wkładać w jego lekturę wiele wysiłku. Reklamowany wątek filozoficzny jest płytki. Odnosi się do teologii katolickej, do której wprowadzono dodatkowe elementy (reinkarnacja) lub którą wypaczono w kilku sprawach - to co tutaj jest ma się nijak do katolickiej wizji czyścca. Tak więc co to za filozofowanie, kiedy operuje się na wytworzonym przez siebie chochole? Pojawia się może kilka ciekawych myśli, bardziej jednak komentujących życie doczesne, a nie pośmiertelne.
Może nie rozumiem, ale nie czuje potrzeby żeby zrozumieć

sprzedane
