Coda
To kolejny tytul, ktory w momencie wydania przelecial gdzies ponizej mego radaru. Moze nie tyle mi uknal, co przez dlugi czas mial status "kiedys, ale jeszcze nie teraz". Jadnakze, w jednej z dublinskich ksiegarni, w dziale ksiazek uzywanych trafilem na komplet 3 czesci, a poniewaz wszystkie kosztowaly mnie tyle ile jeden nowy, wzialem bez wachania. Taki zakup to 100% no-brainer, bo i tak chcialem, a wczoraj wieczorem usiadlem do lektury. Motyla noga! Tak mnie wciagnelo, ze nagle okazalo sie ze jest druga w nocy, a ja przeczytalem juz calosc. Coda to komiks, genialny! Moze nie tyle genialny, co genialnie napisany. Niby post-apo, z nuta magii i fantasy to nic nadzwyczajnego, ale w Codzie podane jest niesamowicie swiezo i spojnie. Poszczegolne elementy skladowe, choc oklepane, to zazebiaja sie jak w szwajcarskim zegarku, a historia, poczatkowo dosc chaotyczna, okazuje sie bardzo precyzyjnie i konsekwetnie skonstruowana. Niezaleznie od siebie watki, splataja sie w wybuchowym (doslownie) finale. Wspomniec nalezy tu takze o wachlarzu wyrazistych bohaterow, ktorych autentycznie mozna polubic lub nie i miesistych dialogach, ktore nie mecza buly, a ktore czyta sie z prawdziwa przyjemnoscia. Coda to takze, choc nie wie czy nie przede wszystkim - uczta dla oka. Matias Bergara nie idzie na zadne kompromisy i dostarcza nam tony epickich (to chyba najlepiej pasujace okreslenie) plansz. Rysunki, choc proste to najezone sa malymi szczegolikami, a wylapywanie ich to super zabawa. Dodac do tego bardzo oryginalne kadrowanie oraz przesliczne, czesto bardzo psychodeliczne kolory i mamy strone graficzna, ktora niczym nie ustepuje scenariuszowi. Bynajmniej, sprawia, ze Coda to komiks kompletny, swietny pod kazdym wzgledem.
Zdecydowanie polecam!