Niewidzialni, tom 1.
Morrison jak do tej pory nie zdążył mnie do siebie niczym całkowicie zrazić, ale to pewnie dlatego, że sporo rzeczy jego autorstwa jeszcze przede mną. Niemniej, do tego komiksu i tak podchodziłem jak pies do jeża, mając w głowie brzęczące przed nim ostrzeżenia, jaki to dziwaczny, niezrozumiały i poplątany komiks jest, swoiste apogeum narkotycznych tripów Morrisona. Trafiłem jednak na niego w bibliotece i wziąłem na próbę, chcąc się przekonać o co ten krzyk. I co? Wciągnąłem niemal jednym tchem. Szalenie intrygujący, pomysłowy i praktycznie nie mający ograniczeń miks filozofii, horroru i sf, z głośnym wybrzmiewaniem nośnych tematów społecznych. Nie będę ukrywał, że zrozumiałem wszystko, co Morrison chciał przekazać, bo tak nie jest - kilka rzeczy po prostu zostawiłem bez rozgryzania o co właściwie biega, licząc, że może później to do mnie dotrze; przy innych zaś uznałem, że to chyba odmienny od mojego poziom zrozumienia czy wrażliwości i po prostu się przez nie prześlizgnąłem. Ale mimo to nie poczułem, że coś tracę - konstrukcja narracji jest tak wielopoziomowa, że można się po niej poruszać bez zaglądania na inne poziomy, a i tak będzie się to dobrze czytało (prawdziwy objaw mistrzostwa pióra!). Nie bardzo więc wiem, skąd się bierze taka fama tego komiksu. Może tom pierwszy to zaledwie luźne, jeszcze w miarę przystępne preludium i dopiero następne tomy uzasadnią jego reputację? Tak czy inaczej, tom 1 jest bardzo przemyślaną, zwartą, uporządkowaną konstrukcją realizująca zamysł autora jak w precyzyjnym zegarku (mamy nawet swoiste alter-ego Morrisona w jednej z głównych ról, jakby autor chciał nadzorować swój twór bezpośrednio

), angażującą czytelnika niemal całkowicie. Dwie ostatnie historie zaś, nieco na uboczu głównej historii, to rzeczy, które chyba najbardziej mnie uderzyły - niby niepowiązane, ale w połączeniu z resztą robiące niesamowite wrażenie, w najlepszym, niemalże sandmanowskim stylu

Myślałem, że znalazłem oszczędności i serię do przeskoczenia, a tu zonk - okazało się, że pominąłem jeden z komiksów, których pomijać się raczej nie powinno.... No i mam zagwozdkę, super :/