Batman: Dark Patterns
Siegnalem po ten mocno hajpowany komiks, bo to podobno najlepszy Batman jaki wyszedl od lat. Czy faktycznie taki jest? Trudno mi jednoznacznie stwierdzic. Moja przygoda z regularna seria skonczyla sie gdzies w polowie runu Snydera, a obecnie kupuje moze 1-2 nietoperzowe tytuly rocznie, glownie zamkniete historie z alternatywnych uniwersow. Po skonczonej lekturze jedno wiem na pewno - Dark Patterns to bardzo solidny Batman. Taki, jakiego lubie najbardziej czyli detektyw, ktory najpierw uzywa glowy, a dopiero potem piesci. To samotny sledczy wspolpracujacy glownie z Gordonem i Alfredem, bez calej wspolczesnej batmenazerii. Akcja DP dzieje sie w poczatkowych latach jego dzialalnosci, wiec nie ma tu zadnych pajacow z batrodziny, absurdalnych gadzetow czy niedorzecznych pojazdow. Sa za to dochodzenie, dedukcja, tropy i laczenie kropek w jedna, logiczna calosc.
Wydanie zbiorcze obejmuje 12 zeszytow, skladajacych sie na 4 mroczne, momentami zaskakujaco brutalne (jak na kalesonowe standardy) historie, spinajace sie finalnie w jedna calosc. Ich najwieksza sila tkwi w kapitalnym street‑levelowym klimacie i w dobrze poprowadzonej tajemnicy. Czytajac, poczulem sie jak dzieciak ogladajacy najlepsze odcinki Batman: TAS - ten sam puls, to samo skupienie na zagadce i atmosferze.
Rysunkowo jest rownie mocno. Sherman odwala tu kawal swietnej roboty. Jego styl przypomina mi troche Eduardo Risso, polaczony z dynamicznym i pomyslowym kadrowaniem w duchu Breyfogle’a. Poniewaz obaj to artysci, ktorych bardzo lubie, nie mam absolutnie zadnych zastrzezen.
Dark Patterns to komiks wyraznie skierowany do czytelnikow, ktorzy cenia klasyczne, detektywistyczne podejscie do Batmana - bez kosmicznych crossoverow, bez ratowania multiwersow, za to z porzadna intryga i gesta atmosfera. Zdecydowanie warto miec ten tytul na radarze. To Batman, ktory sprawi duzo frajdy zarówno starym wyjadaczom, jak i niedzielnym fanom.