Troche pod wplywem ostatnich wydarzen, a troche dlatego, ze tytul ten stoi na mojej polce od lat nie ruszany, odswiezylem sobie Persepolis. Choc calosc uwazam za kanon, to czesc pierwsza, Historia dziecinstwa, zawsze wydawala mi sie o wiele bardziej interesujaca. Zycie w kraju, ktory doslownie stanal na glowie, bedacego u progu przeksztalcen polityczych, a przede wszystkim kulturowych, targanym wewnetrznymi oraz zewnetrznymi konfliktami, to nie lada wyzwanie. Perspektywa obrana przez Satrapi czyli ukazanie wydarzen z punktu widzenia dziecka, nadaje opowiesci dodatkowej sily i niezwyklej szczerosci. Mlody czlowiek nie ocenia, nie analizuje lecz zwyczajnie, moze nieco naiwnie, patrzy i opisuje co widzi z charakterystyczna dla swego wieku niewinnoscia i prostota. Poniewaz nie wszystko rozumie, z pomoca przychodzi jej nieposkromiona wyobraznia. Marjane jest inteligentna, rezolutna, mala buntowniczka i nieraz przysparza sobie i swoim rodzicom klopotow. Jej dzieciece marzenia o rownosci i sprawiedliwosci sa jednak skonfrontowane z ideologicznym walcem, ktory nie zna litosci i nie bierze jencow. W konsekwencji zmuszona jest do opuszczenia ojczyzny, ktora jest dla niej jak klatka dla ptaka. Persepolis to wspaniala podroz, opowiesc o sile charakteru oraz swiadectwo w jaki sposob nasza tozsamosc ksztaltowana jest przez otoczenie. To takze manifest aby zawsze byc soba, bez wzgledu na narzucane okolicznosci. Zapomnialem jak dobry jest to komiks, ale ciesze sie, ze do niego wrocilem. Takie powroty sa czysta przyjemnoscia.