Planetary
Świetna, inteligentna, trochę zawiła ale satysfakcjonująca komiksowa rozrywka na najwyższym poziomie. Spiski, tajemnicze organizacje, intrygi ziemsko-miedzywymiarowo-kosmiczne podane w bardzo przystępny i budzący niesłabnące zainteresowanie sposób, nie ma tu miejsca na nudę ani na rozprężenie przy czytaniu, wręcz wskazane jest zwiększone skupienie bo z każdym kolejnym zeszytem coś się powoli wyjaśnia i kolejne trybiki historii zaczynają się do siebie dopasowywać.

Nic by nie było z tej sprawnie skonstruowanej fabuły gdyby nie świetnie napisane postaci, Warren Ellis stworzył niezwykle udane kreacje bohaterów oraz ich głównych przeciwników, których spójne i logiczne genezy powstania oraz droga którą przechodzili by stać się tym jakimi ich poznajemy zapadają w pamięć, a w niektórych przypadkach, jak na przykład origin Bębniarza, są to naprawdę mocne historie.

Do całości dopasował się również rysownik John Cassaday który sprawnie realistyczną krechą i z artystyczną wyobraźnią zilustrował ten pokręcony, spójny i przemyślany od początku do końca świat napisany przez Warrena Ellisa.
I ta scena z kosmitą...

Wygląda znajomo, prawda? Nie chcę spoilerować ale ciary były przy czytaniu.
Dodatkowym smaczkiem są zeszyty zaprezentowane po głównej serii: bardzo dobra i satysfakcjonująca opowieść z Ligą Sprawiedliwości ilustrowana przez Jerrego Ordwaya oraz świetny i momentami zabawny crossover z Batmanem/Batmanami w którym scenarzysta w fantazyjny sposób oddał hołd wieloletniej historii Gacka.

Podsumowując, ta seria jest całkowitym przeciwieństwem Globalnego Pasma które do pięt nie dorasta Planetary, gdybym miał ją do czegoś porównywać to byłaby to seria "Niewidziani" Morrisona, z tym że przygody Archeologów Tajemnic czytałem ze zdecydowanie większą przyjemnością ponieważ jest bardziej przystępną opowieścią, na wspomnianych Niewidzialnych póki co poległem przy pierwszym tomie.
Całość oceniam na mocną ósemkę, kawał porządnej lektury i aż szkoda że nie ma więcej przygód tej nad wyraz udanej serii. Ze świata Wildstorm zostało mi jeszcze Authority do nadrobienia i liczę że będzie to lektura a podobnym poziomie .
Na koniec nagroda dla tych co wytrwali w czytaniu: jedna z ciekawszych scen zapadających w pamięć, unikalny i nie widziany nigdzie indziej headshot "szczał kiepem"w latającego szczura:

Warren,chłopie jak Ty mnie zaimponowałeś w tej serii.