W kazdy piatek mam ze swoim starszym trutniem filmowy wieczor. Jest popocorn, goraca czekolada, rozlozona rogowka, jednym slowem pelen relax. Przerobilismy juz chyba wszystkie mozliwe super-hero i ostatnio padlo na Zolwie Ninja. Nie te klasyczne z poczatku lat 90, tylko z 2014 9 2016 roku. Maly bawil sie przednio, ja - nie bardzo, a jedyne co mi sie w miare podobalo to aspekt wizualny. Jednakze, pod ich wplywem, naszlo mnie strasznie na jakis komiks z turtlesami, no bo kurcze pioro - kto z nas, wychowanych w kolorowych latach 90 ich kiedys nie lubil? Bo chyba kazdy mial z zolwimi komiksami mniejszy lub wiekszy kontakt. Ja bardzo dobrze wspominam oryginal wydany 100 lat temu przez Tm-Semic. Piszac oryginal mam na mysli, czarno-bialy, autorstwa oryginalnych tworcow, z genialna okladka Fabry'ego. I wlasnie czegos takiego mi sie zachcialo. Tylko tak - wejsc w temat, obecnie nie jest latwo bo jest tego od cholery. Mnostwo serii, voluminow, restartow itp. Szybki re-search i padlo na zamknieta, wydana niedawno historie - TMNT: The Last Ronin. Za scenariusz, po raz pierwszy od lat, wzieli sie panowie Eastman & Laird i jest to swego rodzaju zolwiowy The Dark Knight Returns. W kilku zdaniach - akcja dzieje sie w przyszlosci, The Foot wygralo, a Splinter oraz Zolwie wpadli w pulapke i nie zyja. Tak wlaciwie to zginelo 3 sposrod 4. Pozostajacy przy zyciu, podejmuje sie ostatniego zadania - podrozy do odgrodzonego od swiata Nowego Jorku oraz zniszczenie klanu Stopy, sprawujacego w miescie wladze. Kim jest ostatni zolw? Ma czarna opaske oraz bron nalezaca do kazdego z braci. Z wiadomych wzgledow nie bede jego tozsamosci zdradzal, nie chce nikomu psuc przyjemnosci odkrycia tej tajemnicy samemu. Choc musze w tym momencie napisac - rozwiazanie podane jest zdecydowanie za wczesnie! Poza tym, mozna sie domyslic kim jest tytulowy ronin. Pomijajac ta kwestie, komiks czytalo mi sie rewelacyjnie i pekl w jeden wieczor. To nie jest absolutnie nic wybitnego, ale bardzo przyzwoity tytul rozrywkowy. Jest brutalnie, krwawo tak jak w pierwszych zeszytach. Nie sa to w zadnym wypadku zolwie kierowane do mlodszego czytelnika, wrecz przeciwnie - to TMNT we wspomnianym przeze mnie wczesniej oryginalnym, undergroundowym klimacie. Czy polecam? Tak, ale nie nastawiajcie sie na dzielo pokroju Millera czy innych klasykow odpowiadajace na egzystencjonalne pytania. To po prostu fajna, odprezajaca, a jednoczesnie nieglupia rozpierducha z zolwiami w tle. Nie wiecej, nie mniej.