Będzie niecenzuralnie, ostrzegam. Nie lubisz bluzgów pomiń ten post. Po prostu klimat serii mi za bardzo wsiadł na banię i muszę się rozładować. Ten wpis to takie moje katarsis.
+ jeżeli ma cię zachęcić do sięgnięcia po serie musisz odpowiednio się wdrożyć w słownictwo.
Prison Pit
Na wstępie: Nie wiem co brał autor ale ewidentnie nie były to tylko twarde dragi. Może tak właśnie działa kwas z gówna siorbaka...?
Nie wiem też co odjebał Zjeboryj, główny bohater, ale kurwa, chyba zasłużył na to sraka-szambo do którego go wpierdolili.
Jest to tytuł kurewsko pojebany i specyficzny. Albo pokochasz, albo nie przetrwasz pierwszych 20 stron. Patologia za patologią: sranie, rzyganie, sikanie, spuszczanie się... Czego tam nie ma? No i jeszcze ćpanie tego gówna (dosłownie)! A to wszystko okraszone hektolitrami krwi i łaciny podwórkowej. Ryje beret równo.
Pomysły autora są równie kreatywne co obleśne. Często powiązane z kutasami (lub ich brakiem) bohaterów. Ot, miecz z fiuta; ot, żrący kwasem wytrysk; ot, macki z dziury po chuju... Do wyboru do koloru. Homo-gwałt? A czemu nie? Czy to Zjeboryj wroga, czy wróg Zjeboryja - jeden chuj. Seks z komputerem pokładowym jako metod a sterowania? No błagam. Monsta też pokurwione równo, jedno bardziej zjebane od drugiego, jakieś galarety, wielogłowy, mutanty... Do wyboru do koloru. No i każde niedozajebania. Wyprujesz flaki, urżniesz łeb, to wstanie i ci dopierdoli. Czuć fascynację w tych kreacjach zarówno Berserkiem, jak i (chyba bardziej) Devilmenem. Ale żadne z tych pozycji nie dorównuje PP pod względem epatowanie czystą wykurwistą przemocą.
Fabuła nie jest może zbyt wyszukana: ot, kanibala Zjeboryja wypierdalają do dziury, na planetę więzienie i od tego momentu nakurwia się ze wszystkim co spotka, odnosząc co raz to większe rany i poziom rozjebania ciała. No krew go zalewa. Do tego tle jakaś bliżej nieokreślona sekta, jakieś demony, motywy zemsty... A wszystko prowadzi do wybuchowego finału.
Rysunki są... pasujące do popierdolonego klimatu. Czerń i biel, wszystko wyrazistą linią, zero rastrów, sam tusz. Nie można o nich powiedzieć, że są "wymuskane" czy "szczegółowe". Raczej "proste", by nie rzec "prostacje". Ale dopełniają obraz wewnętrznego syfilizmu Dzieła (tak, Dzieła przez duże "D").
Postaci są zryte, popieprzone, zwichrowane... Nie, w żadnym języku elfów, krasnoludów, ludzi czy orków nie znajdą się przekleństwa dość plugawe by je opisać. Trudno mówić o "polubieniu" tych pokurwieńców. Tym bardziej, że 90% szybko zostaje zajebana. Ale fajnie się kibicuje Zjeboryjowi w oklepywaniu kolejnych zwyroli - nie jest jebaką co to idzie przez pole bitwy jak pancerny rydwan ze spiżu - dnosi rany, dostaje po dupsku, jednak zawsze się podnosi i wpierdala wrogom dalej.
Jakiś czas temu pojawił się temat "Guilty pleasure" (nie czytałem - za szybko się rozrósł). Ten tytuł to uosobienie tego terminu.
9/10