… o ile rozumiem osoby, którym nie podoba się zabieg CK…
Tak, ale tylko i wyłącznie w ramach „podoba się/nie podoba się”, a nie jakieś dramy o honorze, etyce i braku uczciwości.
Jakoś nie widzę pikiet pod warzywniakiem, w którym jabłka kosztują o 100% więcej niż w markecie (i w markecie takich nie ma).
Chleb z piekarni za 2-3 razy tyle co w markecie? Nie ma problemu, bo da się go jeść przez tydzień i wiem co jem.
Trzy buritos w genialnej meksykańskiej knajpie za cenę 12 marketowych? Nie ma problemu.
Trzy ostatnie sztuki komiksu powyżej okładkowej?
Złodziej bez honoru, moralne dno, „do Bydgoszczy pojadę, a nie będę u niego kupował!”.
No litości
