A gdyby pytanie w ankiecie brzmiało: "wiarygodność czy biznes?"
Wiarygodność biznesowa, czy względem konsumentów?
Jeśli chodzi o konsumentów, to wiarygodność marki, w tym przypadku wydawnictwa jest oczywiście istotna, ale zależy co przez to rozumiemy.
- Dla kogoś, wydawnictwo straci wiarygodność jeśli ogłosi, że wyda dany tytuł, a go nie wyda.
- Ktoś inny uzna, że to jest ok, jeśli czynniki były niezależne od wydawcy.
- Jeszcze inny uzna, że w prawdzie wydali komiks, ale z rocznym poślizgiem i są niewiarygodni. I taka osoba, może mieć swoje racje, np wstrzymała się z wersją EN, bo obiecane było, że wyjdzie PL, ale wydawca nie dotrzymał słowa i przez długi czas w ogóle nie było pewności, że wydadzą.
Inna sytuacja, jeśli wydawca napisze na stronie oferty wprost:
- komiks wydamy jedynie w 500 egzemplarzach.
- Inna sytuacja, kiedy napisze, edycja limitowana i w ogóle nie poda nakładu.
- Jeszcze inna, jeśli poda nakład nieoficjalnie.
Na pewno jeśli wydawca deklaruje coś konkretnie i tego nie dotrzymuje, nie jest to fajne, ale żeby sprawiedliwie go ocenić, należy wziąć pod uwagę cały kontekst, czyli najczęściej każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. Gdyby wszystko było takie proste i zero-jedynkowe, to nie potrzebowalibyśmy sądów, wystarczyłyby lincze.
------------------------
Owszem, po fakcie, ale wiemy że od początku miała być limitowana do 500 sztuk. Wydawca tego co prawda w opisie nie podał, ale sam sobie w swoich założeniach ustalił limit 500 sztuk. Jakby w Mandioce byli cwaniakami i nie wypuścili się z paroma tekstami w trakcie przedsprzedaży, to by mogli po cichy dodrukować i nikt by się nie dowiedział.
To przepraszam, to inne komiksy nie mają założonego z góry nakładu? Znaczy się jest nieskończona ilość? Przecież to trzeba zlecić do drukarni, umowę podpisać, czy coś tam. W tym konkretnym przypadku, to wersja kolorowa też jest limitowana, bo nie miało być w ogóle dodruku, bo to kooperacja.
Ale nie zmienia faktu, że wbrew wszystkim zaklęciom, urokom i inkantacjom, wydawca przygotował limitowane wydanie 500 egzemplarzy i nie miał zamiaru dodrukowywać więcej.
Nie mógł drukować więcej, a to różnica. Gdyby mógł to być może zleciłby dodruk przed premierą, bo to łatwo oszacować jak zeszło Ci większość nakładu, a komiks jeszcze do drukarni nie trafił.
Taki był też w większości społeczny odbiór znaczenia określenia "limitowany" - choć bez wiedzy na temat nakładu - że nie będzie dodruku.
Dla mnie to nie oznaczało dokładnie co piszesz, bo zabrakło tutaj konkretnego nakładu. Mogli podać nakład, mogli podać nakład i dodatkowo numerować wersje, tak mam Funky Koval 148/300. Każda z tych sytuacja byłaby inna.
Odnoście dodatkowych 60 sztuk - nie jako dodruk (bo nie było to dodatkowo drukowane w późniejszym czasie) ale jako nadmiarowy druk, choć moim zdaniem to normalna praktyka, że drukuje się więcej na wypadek uszkodzonych bądź zagubionych egzemplarzy.
Sam widzisz, że to nie jest zero-jedynkowe, do wzoru na honor, dodałeś jednostkę czasu.
Dla Ciebie to nie jest dodruk tylko nadmiarowy druk XD.
I nie, nie jest to "dopisek", tylko konkretne określenie, które wydawca świadomie i celowo użył. Teraz chciał to zmienić i zapytał czy może. Podjął decyzję, że tego nie zrobi.
Po tym co się dzieje, to ja na jego miejscu też bym nie drukował, bałbym się o swoje życie.
Naprawdę nie rozumiem, jak można twierdzić, że tutaj jest coś niejasne, nieczytelne czy niespójne. Określenie limitowane jest w tym konkretnym przypadku absolutnie jasne i wiadomo co wydawca miał na myśli, a także co odczytała większość odbiorców tego komunikatu.
Nie jest jasne. Jasne do jest dla mnie to co mam w Funky Koval i w Thorgal od Libertago, tam mam numerowaną wersję i to jest zapisane w samym komiksie i to zwiększa wartość kolekcjonerską tego komiksu. Chociaż nawet tam, prawdopodobnie jest więcej egzemplarzy, bo musi być na reklamacje.