A jakieś przykłady, kiedy wydali coś w niskich nakładach na miękko, a na twardo lepiej się sprzedało?
Pytaj Egmont. Ale myślę, że nie bez powodu wydawali Mistrzów komiksu na twardo w nakładzie 1000 sztuk i nie bez powodu wydają te wywalone w kosmos Marvel i DC Limied.
Ja jestem za jak najtańszymi komiksami z dużą dystrybucją, tylko nasz rynek nie jest na tyle duży, aby to wytrzymać, po za Thorgalem. Może jakby Swamp Thinga rysował Rosiński to byśmy mieli to w dużych nakładach, na miękko, na twardo, w pojedynczych, zbiorczych, kolekcjach i wydaniach hyper-duper-extra-size oraz black&white
Dokładnie. Bo E zależało. I wydali 11 tomów słabo sprzedającej się, ponoć, serii. Swoją drogą genialnej. Tutaj będą dwa lub trzy tomy.
To nie E zależało tylko Kołodziejczakowi.