Uwielbiam te dyskusje. Wydawca tworzy produkt stricte dla kolekcjonera. Określa zasady, wg których toczy się gra - kto chce, wchodzi, kto nie chce, bierze Giganta bądź kupuje jeden egzemplarz i ma wyrąbane na "kawałek papieru". Wydawca na koniec przedsprzedaży nagle zmienia reguły gry, godząc w osoby, które były na pierwszej linii, żeby wesprzeć taki projekt - oczywiście to głupi czytelnicy robią afery. Bo jak zawsze najwiecej do powiedzenia mają ci, do których dana pozycja od początku nie była kierowana.
ale ja nie jestem wydawnictwem, tylko sklepem...
ale ja własnie jestem sklepem, nie wydawnictwem 
Nie no, ja cały czas pisałem o słabych krokach wydawnictwa, a nie twoich. W końcu to raczej decyzją wydawnictwa było powierzać prowadzenie sklepu pod swoim logo zewnętrznemu podmiotowi o niskim poziomie profesjonalizmu, który psuje opinię o jego marce.
Jak na beznadziejną promocję, o której tu wyżej czytałam, to poszło powyżej oczekiwań. Cały nasz nakład w jeden dzień.
Zwłaszcza, że nawet nie zdążyłam wrzucić info o promocji na stronę czy inne kanały poza forum.
Czyli nie tylko marudami to forum stoi 
Natomiast tutaj już do ciebie. Na pewno zrobiłaś super obrót, a jak sprzedaż spadnie, to dorzuć do każdego egzemplarza komplet wszystkich grafik - pokaż jeszcze bardziej, jak masz wyjebane na czytelników wydawcy, pod którego logo działasz.