Haha, to by było dobre wyjaśnienie

Z tym że jednak to żadna nowość...
Żeby nie było - źródła komiksów z tego konkretnego ogłoszenia nie znam, człowiek ma na grupie też starsze "normalne" ogłoszenia, więc w komiksach mniej lub bardziej "siedzi", nie jak większość innych ogłoszeń z komiksami z "nieznanego" źródła (zwykle nowi użytkownicy/tzw. fake konta itp.), tyle że tego jednego wystawił już przynajmniej 19 sztuk, wszystkie zafoliowane, to co innego można myśleć?
Ktoś spytał o link do ogłoszenia, proszę:
https://www.facebook.com/groups/kuppankomiks/posts/6527070724078650/A jak przy temacie, to kiedyś trochę o tym "zjawisku" pisałem tutaj (cytat niżej), o ile jak ktoś pisze że egzemplarze recenzenckie, to faktycznie może tak być, ale ileś sztuk tego samego tytułu w cenie znacząco niższej od "rynkowej", i to często przed premierą sklepową to... Nie wiadomo czy zwinął z Empiku, czy na jakimś etapie dystrybucji "wypadło", czy może komiksy są wadliwe i decyzją np. drukarni nie powinny ujrzeć światła dziennego... Do tego cała kwestia "taniej prasy" na dworcach itp., kolekcje kioskowe w takich punktach dostępne, albo nie wiem czy pamiętacie jak połowa kolekcji DC Eaglemoss za grosze hurtowo wręcz była wyprzedawana (było tego tyle, że nie potrafię nawet teorii dopisać - może ciche przyzwolenie wydawcy na dorobienie sobie przez pracowników np. magazynu, bo i tak by poszło do utylizacji itp.?).
Cofnę się do lat 90/00 (...) na każdym magazynie, okładce płyty itp. napisane były formułki w stylu: "sprzedaż w cenie innej niż widniejąca na okładce jest zakazana", to w różnych wersjach widniało wszędzie, stąd każdy kto miał z tym styczność wiedział, że sprzedawca na ryneczku nie robi tego legalnie. (...)
Z tego wnioski już obecnie, aczkolwiek nie znając prawa w tym zakresie, że skoro nikt z tym nie walczył to znaczy, że nie były to przestępstwa ścigane urzędowo, a wymagały zgłoszenia przez stronę zainteresowaną (np. wydawcę) (...)
Chodzi mi więc o to, że - to co ma miejsce na ryneczkach czy na dworcach w punktach z 'tanią prasą' miejsca mieć nie powinno z tego względu, że 'zasilane' jest przez osoby, które wprost łamią prawo, może za przyzwoleniem 'góry', może nie, ale towar tj. magazyny, gazety, filmy itp. tam dostępne pochodzą z 'nieoficjalnej' dystrybucji. Przynajmniej kilka lat temu tak było i nie ma podstaw żeby twierdzić, że teraz jest inaczej (a tym bardziej dawniej). Przykładem łańcuch dystrybucji magazynu/prasy - po zejściu z półki w kiosku taki magazyn dalej istnieje, może ma trafić do przerobienia (makulatura) ale jakieś ogniwo łańcucha zrobiło biznes z przekierowywania transportu do dalszej dystrybucji na np. targowiskach (rzadziej online, to co trafia na portale sprzedażowe to zwykle małe partie wyciągnięte 'bokiem' z drukarni, nie to co duża część nakładu magazynu itp., która po prostu została podpisana ale nie dotarła itp., w to się nie chcę zagłębiać, bo magazyny czy inne media to zdecydowanie najmniej istotne z towarów jakie są tak 'wynoszone'). Są wydawcy, dla których to nie ma znaczenia istotnego, finansowo wszystko się spina a może sprzedaż w taniej prasie nawet reklamę im robi, plus widać że mało kto tego pilnuje (chociaż są tytuły, których na targowiskach po prostu nie ma i nie było, bo właśnie ktoś pilnował żeby ww. łańcuch nie został przerwany). To nie jest tajemna wiedza, niejeden artykuł przez lata czytałem o różnych metodach działania takich 'organizacji'(...)
(...)z komiksami sprawa wygląda inaczej, nakłady względem takiej prasy to zupełnie inny rząd wartości i co najwyżej na rynek trafiają egzemplarze 'wyniesione' z drukarni, albo egzemplarze recenzenckie (plus czasem te wprost wyniesione z empiku czy innej księgarni/biblioteki bez płacenia, tego też jest trochę, co nieraz było wskazywane np. na grupach komiksowych) - więc to powinno 'rozwiązać' wątpliwości co do prawdziwości tych "nietrafiony prezent" w ogłoszeniach rzeczy nowych/w folii itp..
Co ciekawe to nie przypominam sobie kiedy ostatnio widziałem komiksy inne niż Egmontu w takich ogłoszeniach online, mogę tylko przypuszczać że E tyle tego produkuje, że kilku czy kilkunastu sztuk brakujących z nakładu nawet nie zauważają...