Odnośnie Akwilonu. Troy im poszło do tego stopnia, że wrzucają wszystko jak leci z tego świata, niemniej jest już wyeksploatowany. Teraz Egmont szuka podobnego taśmowca-samograja, którego mógłby doić latami po najmniejszej linii oporu. Zdecydowanie mniej zachodu niż przeszukiwanie raz po raz rynku celem destylacji kolejnych fajnych, ale krótszych tytułów. Niemniej w tym konkretnym przypadku takie wygodnictwo może przynieść efekt mrożący. Pewnie gdyby szło w zbiorczych albumach nie byłoby takiego przerażenia liczbą poszczególnych tomów.