W komiksie żadne zdania nie są zastępowane obrazami bo historia opowiadana jest obrazami a nie zdaniami. Dopóki komiks nie uwolni się od takich porównań z literaturą lub filmem to zawsze będzie takim infantylnym kuzynem literatury lub filmu. A przecież nie o to chodzi.
Definiowanie komiksu w taki a nie inny sposób, po to żeby podnieść jego wartość, świadczy o kompleksach. Ja nie mam takich kompleksów, lubię komiks pomimo jego wad i nie muszę sobie niczego udowadniać.
Twierdzisz, że komiks opowiada historie obrazami, a nie zdaniami, ale to jest nieprawda. Jedne komiksy opowiadają obrazami, inne nie, zależy od konkretnego przypadku. To o czym piszesz, to jest postulat, słuszny skądinąd, ale tylko postulat. Niestety, ogromna część komiksów (zapewne większość) posługuje się obrazem wyłącznie w celu zilustrowania scenariusza. Niczego tym obrazem nie opowiadają, co wcale nie znaczy, że nie będziemy ich uznawać za komiksy. Wręcz przeciwnie, to one zapewne sprzedają się najlepiej.
To słynne "opowiadanie obrazem" dotyczy wąskiej grupy najlepszych komiksów i najwybitniejszych twórców. My byśmy chcieli, żeby kazdy komiks tak wyglądał, ale realia są nieco inne.
Druga poruszona przez Ciebie kwestia to analogie z filmem. OK, jeśli komiks opowiada obrazem, to czym opowiada film? Też obrazem, tylko ruchomym? Chyba film niemy. Co z kolei cofa nas do nieśmiertelnych przykładów komiksu niemego, przytaczanych od czasów KTT jako perełki mające nobilitować komiks. Tylko że to są eksperymenty i pobocza gatunku, o czym powinniśmy pamiętać. Nikt nie definiuje literatury i filmu przez pryzmat dzieł najwybitniejszych, a w nas, komiksiarzach wciąż tkwi ta pokusa.
Kolejna sprawa to instrukcje obsługi. Skoro sam twierdzisz, że komiks opowiada historie, to instrukcji obsługi nie da się w tę ramkę wcisnąć. Gdybyś jednak był uczciwy, to zacytowałbyś moje zdanie w całości:
Komiksami nie są też instrukcje obsługi i infografiki (poniżej po prawej stronie) - oczywiście co do zasady, bo pewnie można sobie wyobrazić komiks udający instrukcję obsługi, ale niosący inne treści niż tylko techniczne.
Ostatnia kwestia, to Twoja całkowicie błędna (zapewne intencjonalnie) interpretacja użytego przeze mnie słowa "zdanie". Jak doskonale wiesz, nie użyłem go do deprecjonowania komiksu względem literatury, tylko po to, by odciąć rebusy i czytanki.
komiksowe ilustracje (rysunki lub zdjęcia, bo fotokomiks to też komiks) są odpowiednikami całych fraz (zdań, akapitów), a nie pojedynczych wyrazów.
Zdanie = fraza. W muzyce też używa się tego określenia (fraza to "zdanie" muzyczne), a jakoś żaden muzyk nie czuje się z powodu takich porównań z literaturą urażony. Po prostu analogie z mową ułatwiają komunikację
