Niechęć do definiowania przedmiotu swoich fascynacji jest zdaje się wspólna dla wszystkich środowisk fanowskich. Zjawisko nie do końca zdefiniowane wydaje się bardziej atrakcyjne i wartościowe. W zależności od potrzeb można pewne utwory uznane za wybitne podciągnąć pod komiks, a te marne wykluczyć

Już to widziałem, więc wasze lenistwo intelektualne nie robi na mnie wrażenia. Dlatego pozwolę sobie dorzucić jeszcze kilka kamyczków do tego ogródka. Jedni z Was twierdzą, że komiks jest sztuką narracyjną, inni że sekwencyjną. To drugie zawiera się w pierwszym, ale czy jest konieczne? Wrzucę dwa paski Kelvina i Celsjusza:


Pierwszy bez wahania nazwalibyśmy komiksem, bo ma dymki i kadry. Tylko że na tych kadrach kompletnie nic się nie dzieje, typowe gadające głowy. Rysunki nie są tu żadnym nośnikiem narracji, ważny jest wyłącznie tekst.
Tymczasem drugi pasek aż kipi od narracji graficznej, ale nie może być uznany za komiks, bo ma tylko jeden kadr. To jest właśnie ten tajemniczy "komiks jednokadrowy" (single panel strip), o który parę osób mnie pytało.
Podobnie w paskach o Franku i Erneście - komiks czy nie komiks?


Jak widać, obraz może być znakomitym nośnikiem narracji mimo braku sekwencyjności. Pojedynczy obraz! I tu z pomocą przychodzi nam kategoria "narrative art", tak oto zdefiniowana w uwielbianej przez was
Wikipedii:
Narrative art is art that tells a story, either as a moment in an ongoing story or as a sequence of events unfolding over time.
A zatem pierwszy typ komiksu (wielokadrowy) opisuje łopatologicznie pewną sekwencję wydarzeń, a drugi (jednokadrowy) robi w zasadzie to samo, ale chwyta konkretny moment, sugerując tylko wydarzenia wcześniejsze i późniejsze, pozostawiwszy je naszej wyobraźni. Ale czy tak właśnie nie działa komiks?
Jeśli więc zgodzimy się, że graficzna sekwencyjność nie jest komiksowi niezbędna, podobnie jak tekst, co wielu z Was tu postulowało, pozostaje nam uznać, że malarstwo narracyjne w istocie niewiele różni się od komiksu, opowiada bowiem historie za pomocą obrazu, czasami lepiej niż komiks niemy. A jak do takiego obrazu domy dymek, to już w ogóle mamy komiks pełną gębą:

O proszę:

Dorzucę coś jeszcze, żeby bardziej namotać

Jest to historia przedstawiona za pomocą nawet nie obrazu, tylko rzeźby.
