Folia niby jest jakimś gwarantem, ale raz, że na różnych etapach produkcji ktoś i tak może te kartki macać (ja np. rozfoliowałem kiedyś "D.R.'a i Quincha" ze Studia Lain i dwie pierwsze strony były tak wypalcowane, że nie wiem, jak to w ogóle możliwe tak upaprać papier), dwa sklep może mieć swoją maszynę do foliowania i z powrotem pieczętować nawet zwroty, a trzy nie każdy komiks folię ma.
Realnie jakie to ma znaczenie, czy ktoś ten komiks przekartkował czy nawet bardzo ostrożnie przeczytał, w księgarniach ludzie też przeglądają książki, które potem kupujemy jako nowe, więc jeśli stan nie wskazuje na użytkowanie, to dla mnie jest nowy, na pewno bardziej niż poobijany, ale w folii z półki w Empiku.