Autor Wątek: Z Adolfinium X  (Przeczytany 521 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Adolf

Z Adolfinium X
« dnia: Pn, 27 Kwiecień 2026, 21:58:11 »
Witajcie w mym archiwum. Znajdą się tu same mroczne rzeczy, których nie powstydziłby się niejeden popalający w cieniu osobnik. Nacisk na lata 90-te i 00. Z mych akt wyciągnę wiele awangardowych, mrocznych komiksów. Dlatego w wątku mogę nadużywać słowa na „E”. Osoby wrażliwe na treści z dawnych lat przestrzegam, że lepiej nie zaglądać. Pojawią się rzeczy wywołujące niezrozumiałość, zwłaszcza wśród młodszego pokolenia. Podobno zbyt często pisałem o tych edgy sprawach w wątku Lain i ludzie niby mają dosyć. Jest to dziwne, bo przecież Lain to wydawca  i główny generator tego wspaniałego nurtu i właśnie tam powinno się walić jak najwięcej właśnie na ten temat. Jednak nie warto wchodzić w konflikty, a idealnym rozwiązaniem jest przejście na prywatę. Zwłaszcza, że niedawno wróciłem z podróży i obrodziło mi bardzo szeroko pojęte edgy.

Dlatego wątek zacznę od pochwalenia się skarbami przywiezionymi ostatnio z Berlina. Miasto dobrych kebabów ma sporo fantastycznych sklepów z komiksami. W wielu z nich czuć dekady egzystencji i energię zrodzoną z wieloletniej pasji. To właśnie w takich hot spotach najlepiej się kupuje i wyszukuje się w nich skarby mające często wartość opartą na sentymencie.

Zacznijmy od Witchblade. To jest ta nowa seria. Fajnie się ją czyta, ale do tej starej nie ma podjazdu. Rysunki mistrzów z Image z lat 90 i 00 to coś nie do podrobienia. Tu na zdjęciu widzimy tom 2 i 3. W sklepie był również tom 1, ale tylko... po niemiecku. Nowe The Darkness ponoć wypadło dużo lepiej. Jednak jeszcze nie doczekało się integrala, a w sklepie nie ściągali zeszytówek. Kupię za jakiś czas. Niestety, nie widzę tu potencjału do wydania w PL przez Studio Lain, które to po pierwszych hucznych zapowiedziach, niestety dostało zadyszki jeśli chodzi o Top Cow. Na zdjęciu widzimy także edgy grę na PS1 i edgy muzykę na PSP – wspaniałe edgy artefakty.


Krążąc po Berlinie trafiłem do położonego w spokojnej części Freidrichshaine sklepu z komiksami, gdzie przed wejściem były wyprzedawane zeszytówki po 1 EURO. Przy zakupie 5, szósta gratis. I był tu karton z egdy komiksami! Jednak nie wszystko było tak wspaniałe jak się wydawało. Na pierwszy rzut wziąłem... Cyberpunk.

Prawdziwa ciekawostka, komiks na licencji gry RPG. Wizualnie nie ma on podjazdu do Top Cow, choć rysunki nie są brzydkie. Problem w tym, że są robione komputerowo, ale w czymś niewiele lepszym niż Paint. Z jednej strony amatorka, ale z drugiej czuć klimat w tej prowizorce.

Poźniej było lepiej:

Chastity to naiwny, ale wspaniały edgy komiks. Bohaterka taka słodka wampirzyca w stylu Rayne. Świetnie się to czyta. Kto to wyda w Polsce? Pewnie nikt.



Teraz zrobi się dziwnie:

Purgatory to taki wywołujący uśmiech produkt. Mamy tu panią wampirzycę, która wypiła krew anioła i zmieniła się w taką dziwną istotę.

Lady Death to taki komiks co każdy zna, ale nie każdy wie o czym jest. I wreszcie miałem okazję doświadczyć jej sławy. 


Do ekipy brakuje jeszcze aniołka. I tu wchodzi panna Vandala. Wygląda mi to na jakieś wspólne uniwersum. Potencjał na wydanie duży. Krogulec, czy Lost in Time pewnie zaraz będą się bić o takie niesamowite licencje.



Na koniec muszę się pochwalić nowym plakatem. W zeszłym roku znalazłem w Berlinie fenomenalny sklep komiksowy dla boomerów, szczególnie dla fanów lat 90-tych i edgy komiksów. Prowadzi go starszy pan ala Sapkowski (taki z wąsem i trudnym charakterem) razem z miłą żoną. Sklep na moim ukochanym Kreuzbergu, obok wspaniałego cmentarza, gdzie ponoć siedzi dużo nakromanów. Ja jednak żadnego tam nie spotkałem. Nie na tym. Prędzej tam można spotkać jedzących kebaby od Mustafy, który otworzył sobie lokal nieopodal. Wspaniałe kebaby, też tam stałem w kolejce i nie żałuję.

Plakat z Magdaleną akurat na premierę komiksu w Polsce. Z dumą powiesiłem na ścianie. Komiks to czołówka edgy Top Cow. Arek trochę się droczył, bo nie chciał wprost powiedzieć, czy w komiksie pojawi się Patience. Patience to taka niepokorna Magdalena, kiedyś miał nawet powstać o niej film kinowy. Byłby hicior, niestety obraz nie doszedł do skutku. Jednak gdy zobaczyłem jej przygody, to łzy wzruszenia spłynęły mi po oczach.

Do plakatu z Magdaleną podczepił mi się inny... i też postanowiłem go kupić. Niestety, okazał się kilka cm za krótki i druga antyrama wciąż czeka na wymianę grafiki. Był w ofercie także plakat z Lady Death i Witchblade, ale na takie wyzwanie nie jestem gotowy.

Na koniec zostały mi edgy pocztówki, które znalazłem w niszowym sklepie komiksowym na Prenzlauer Bergu. Dużo fantów zasiliło me archiwum. Jakie ciekawostki się w nim jeszcze kryją? Niewykluczone, że zdecyduję się odtajnić akta w przyszłości.

Offline Adolf

Odp: Z Adolfinium X
« Odpowiedź #1 dnia: Wt, 12 Maj 2026, 08:44:51 »
Uwaga, będzie bardzo dużo mrocznej awangardy. A dlaczego? Ponieważ na początku maja miało miejsce ważne wydarzenie, które nie odbiło się impaktem w mainstreamowej części fandomu komiksowego, ale dla wielu z nas było czymś w rodzaju dogonienia marzeń. Premiera Witchblade. Zaraz po weekendzie majowym odbył się drop. I tu jeszcze raz podziękowania dla Arka, czyli Studia Lain, bo nie zamykał się  w standardowym nakładzie 800, a był to responsywny nakład, czyli zbierał zamówienia przez 24h i każdy kto wtedy kupił komiks to go dostał. Nawet teraz można go jeszcze kupić w niektórych sklepach, co jest mega fajne, bo jak ktoś się spóźnił, to nie jest skazany na polowanie na zwroty na Gildii lub kupowanie drożej od spekulantów.

Zrobiłem przegląd wersji Witchblade w moim archiwum i znalazłem sporo ciekawostek, które zaprezentuję poniżej. Odtajniam naprawdę fascynujące rzeczy, sami zobaczycie. Niektóre dobra nawet mnie zaskoczyły, muszę je jeszcze mocniej zgłębić na dniach.


Na początek niemieckie wersje. Kupione na jakimś flohmarkcie dawno temu. Historie Tales of Witchblade będą zawarte w tomach od Lain. A ta okładka Witchblade także wygląda znajomo – jest to okładka jednej z limitek, akurat tą którą kupiłem. Niemcy 20-30 lat temu mieli tych edgy komiksów całkiem sporo wydawanych u siebie, co widać po moim poprzednim wpisie. My dopiero nadganiamy, dzięki Lain.




Przez lata dumą i podstawą w mej kolekcji był (i wciąż jest) oryginalny Witchblade Compendium. Cegła zawiera 50 zeszytów z regularnej serii (bez tych Tales of...) i co ciekawe, nie przywiozłem jej z UK, ani z Ameryki, a kupiłem zaledwie kilka przystanków dalej, w znanym sklepie komiksowym, z siedzibą tuż za pomnikiem Matki Boskiej. Było to podczas dnia otwartego, za jedyne 130-160 zł, nie pamiętam dokładnie. Dosłownie odebrałem to cudo z rąk Palacza, co za epickość. Cieniutka, obślizgła kreda idealnie sprawdza się do tych niesamowitych, nasyconych rysunków, wspaniałe wydanie. Tomy od Lain to będzie podobny poziom zajebistości.

Wychodząc odrobinę poza temat, przytoczę tu ciekawostkę z Czech. Tam mają wydane aż 4 części takich kompendiów, gdzie tomy 2,3,4 można spokojnie kupić w sklepach, pierwszego im brakuje.



To teraz przytoczę naprawdę niesamowitą historię. Pewnie niektórzy już ją gdzieś widzieli, bo już kiedyś o tym pisałem. Budapeszt. Wspaniałe miasto, którego obiekty odwiedzałem z nieukrywaną przyjemnością. Jednym z nich był dworzec Keleti. Magiczne miejsce. To tu pojawili się agenci IMF w Mission Impossible, tu także pojawiła się Czarna Wdowa. Ja także się tam pojawiłem. Jeszcze nie wszedłem do środka a już czułem ten niesamowity vibe. Zacząłem chodzić i fotografować dworzec z niemałą ekscytacją. Wiedziałem, że to wyjątkowe miejsce. Jednak dopiero po wejściu do środka pojawiła się taka dawka euforii, że omal mózg mi nie eksplodował od zalewu endorfin. Nie tylko dlatego, że dworzec prezentował się niesamowicie, ale był w nim kiosk! Prawdziwy kiosk! Kiosk stworzony ze schowka na miotły, co jeszcze bardziej dodawało mu uroku. 100% gazet. I oczywiście były w nim komiksy!




Żebyście dobrze zrozumieli: niesamowity dworzec – ekstaza, kiosk – ekstaza, kiosk z komiksami – ekstaza i najlepsze, że był tam komiks Top Cow – kolejna ekstaza! Jessica Alba nawet by Wam nie dała takich uniesień. Skupmy się jednak na wydaniu, bo jest ono niezwykle ciekawe.




Fuzio, to jakiś magazyn. Zawiera on historie z uniwersum artefaktów Top Cow i nawet jedną historię Straczynskiego nie związaną z tym światem. Mamy więc Witchblade, Darkness, Hunter-Killer i Midnight Nation w jednym tomie. Magazyn fajny, grubość integrala, ale rozmiarowo duży jak komiksy Lain. Z tego co widziałem, to owy magazyn ma 12 tomów, można czasem tanio znaleźć używki na Vinted. Różne tomy mają różne serie. Z pewnością wydano ich za mało żeby zaprezentować całe niesamowite uniwersum Top Cow.
https://leagueofcomicgeeks.com/comics/series/153781/fuzio-a-top-cow-univerzum


No dobrze, to przenieśmy się do słonecznej Italii, gdzie także nie brakowało Top Cow i podobnych rzeczy. Nie dominowało to aż tak bardzo jak u Niemców, czy Francuzów, gdzie można w sklepach znależć sporo artefaktów. Jeśli będziecie w paskudnym Rzymie to interesuje Was stacja metra, na której wysiada się idąc na Watykan. Idźcie w druga stronę i skręćcie w boczną, ciemną uliczkę. To na niej ukryta jest jedna z perełek, antykwariat z komiksami (są też w niewielkiej ilości książki i zabawki). Nie będę się rozpisywać co tam można znaleźć, bo było tam wszystko, przesadzone ilości Dylan Doga i wiele więcej. Top Cow także. I była tam paczka komiksów za 5 Euro, kupa makulatury. Wiadomo, że nie mogłem przejść obojętnie. Za 5 euro tyle dobra, to nikt nigdy mi nie dał. Do tej pory pamiętam jak chciałem zapłacić kartą, a miły dziadek nie wiedział o co mi chodzi, dlaczego typ mu chce telefon przystawić do terminala. Jego młodszy asystent mu wytłumaczył, że ten telefon ma przypisaną kartę. Tak, włosi w 2020 byli zacofani. Środek pandemii, więc ja turysta byłem tam jak vip, a dodatkowo w sklepach im oczy wychodziły z orbit jak płaciłem telefonem. Nie wiedzieli, że tak można. Apple Pay, kosmiczna technologia, a w Polsce prawie każdy już tak robił. Ale nie ważne. Istotna jest zawartość paczki, którą przywiozłem.

Był wśród nas kiedyś bloger od Image. Trochę z nim trzymałem, nawet pisałem mu coś na DCM, czy recenzję gry The Darkness na portal (przed blogiem miał portal, raczej niewypał). I tak, lubił on też Top Cow. Gdyby żył, to podniecałby się bardziej niż ja tym co teraz robi Studio Lain. Niestety, nie dożył tych pięknych czasów, więc korzystajcie z życia, cieszcie się tym co macie. Nie odkładajcie marzeń na później... Moje się spełniły wiele razy, także Witchblade po polsku jest takim czymś. W każdym razie kolega bloger lubił jak czytelnicy wysyłali mu zdjęcia swoich kolekcji. I chciałem mu wysłać właśnie relację z unboxingu zawartości tej włoskiej paczki. Nie zdążyłem tego zrobić. Paczka leżała u mnie w archiwum, czekała na właściwy moment. Raz o mało kolega mi jej nie rozpakował, ale powstrzymałem go. Ten właściwy moment... jest teraz. Lepszego nie będzie niż premiera Witchblade.

Tytuł wzbudza sympatię. Witchblade Magazine. A dokładnie brzmi to Piu Sexi, Piu Dark, Witchblade Magazine. I choć w tytule jest Witchblade, to w środku mamy różne komiksy z uniwersum Top Cow. Podobny zabieg jak u Węgrów. Jednak Włosi byli pierwsi i z powodzeniem poprowadzili owy magazyn. Przynajmniej tak wnioskuję po ilości makulatury.

Magazyn jest naprawdę świetny. Zazdroszczę Włochom, że takie coś się u nich ukazywało. Bezkompromisowe okładki. Podobnie jak u Węgrów widzę pojawiało się Midnight Nations. Jest to co prawda poza uniwersum Top Cow, ale jest to renomowany komiks renomowanego twórcy. U nas wydała to Mandragora. W magazynie widzę pojawiały się także crossovery, mamy tu Witchblade/Lady Death. Magazyn oprócz działu z listami i stron reklamujących inne podobne komiksy wydawane przez Panini, ma także miejsce na publicystykę wyjaśniającą czytelnikom zawiłe kwestie komiksowe. Na zdjęciu widzicie artykuł objaśniający piekło w uniwersum Top Cow oraz przedstawiający lepiej Lady Death.


Zostawmy Makaroniarzy i przyjrzyjmy się na szybko co zmajstrowały Żabojady. Sklepów z komiksami w samym Paryżu jest tyle, że prawdziwy nerd dolicza sobie dodatkowy dzień pobytu żeby zwiedzić je wszystkie. Top Cow i inne edgy jak Spawn walają się tam w niesamowitych ilościach, szczególnie antykwariatach. Skupiając się na Witchblade pokażę dwa przykłady.

Widzimy tu normalną zeszytówkę, wydaną przez Semic. Świetna nazwa wydawnictwa. Coś mi przypomina. Fajnie mieli ci Francuzi. Jedząc sobie ślimaki i popijając je winkiem, mogli czytać sobie kolejne przygody Sary.

Jednak na tym francuski wątek się nie kończył. Witchblade musiało tam być popularne, ponieważ pojawiło się tam także wydanie w twardej oprawie! Trzy zeszyty w jednej tekturce. I właśnie to wydanie jest interesujące, bo jest to forma nieco kolekcyjna. Wnioskuję to po boku komiksu, gdzie mamy coś na kształt panoramy. Jednak bez obrazka, jedynie z logiem.


Na koniec muszę zapodać coś co mnie zdefiniowało. Tomb Raider/Witchblade. To mój pierwszy raz z Sarą i nie zapomnę go do końca życia. Te emocje zafundował mi nie TM-Semic, ale... magazyn Play. Komiks o przygodach Sary i Lary pojawił się właśnie w taki nietypowy sposób, jako dodatek do pisma Play. Mały format, papier niczym z reklamówek dyskontów, sprawdził się idealnie by oddać te kolory. Scream Comics... zrobiliście to gorzej. Historia wydana w trzech częściach. Semic wydał ją w jednym zeszycie, ale ich śmieciowy papier sprawdził się tu nie najlepiej, ale taki był urok ich zeszytówek.

Pierwsze spojrzenie na artefakt na dłoni Sary i już wiedziałem, że zajmie on ważne miejsce w moim sercu. Mistycyzm jaki się wydobywał z komiksu zrobił swoje. Tak, bohaterki też sprawiły, że komiks był przyjemniejszy w lekturze, jednak tu chodzi o współgranie wszystkich elementów, a nie bezmyślne ślinienie się, czego młode pokolenie nie do końca jeszcze może pojąć. Później odkryłem, że jest serial na TVN i TVN7, często nie spałem żeby obejrzeć. Serial był zły, ale wciąż udawało mu się sprzedać mi ten mistycyzm jaki wydobywa się z artefaktu. Miał fajne role Kennetha Ironsa i Iana Nothingama, lecz główna bohaterka... bardzo generyczna, a artefakt w przeciwieństwie do komiksu, zakrywał ją dosyć radykalnie.

Mam nadzieję, że jeszcze inne wersje Witchblade ubogacą me archiwum. O tym na pewno poinformuję w przyszłości. Tymczasem jeśli dotarliście do tego miejsca, to dzięki za wspólny przegląd.
« Ostatnia zmiana: Wt, 12 Maj 2026, 08:47:46 wysłana przez Adolf »