Jeden uzna, że bełkot, inny że bardzo oryginalna historia. Ja jestem w tej drugiej grupie.
Miałem chwilę zwątpienia, bo początek mnie strasznie zmulił. Dialogi są wręcz koszmarne momentami. Mają odzwierciedlać zwykłe ludzkie rozmowy no i wtedy widać jak ludzie niewiele mają ciekawego sobie do powiedzenia. Na szczęście w odpowiednim momencie autor zaczął wrzucać dziwne tryby i później nie mogłem się oderwać.
Jeśli nie chcecie sobie zepsuć zabawy, to lepiej nie wiedzieć o tym komiksie zbyt dużo na początku. Autor bawi się z czytelnikiem jak kot z upolowaną myszą. Akcja skręca, zakręca, meandruje. Trochę jak w CE. Trochę jak filmy Lyncha czy Finchera.