Listopad 2024:
Najpierw dwa komiksy, których długo szukałem. Serce to najlepsza krótka forma jaką przeczytałem w tym roku. A było to tak, że kilka miesięcy temu kupiłem integral Opowieści Grabarza wydany przez Kulturę Gniewu. I momentalnie zakochałem się w tych opowieściach. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie właśnie Serce. Jednak zbiorczy album z KG ma znacznie mniejszy format niż oryginalne zeszyty wydawane przez autora. Dlatego kupiłem wszystkie dostępne zeszyty i brakowało mi już tylko właśnie tego najlepszego, przy okazji mającego także najładniejszą okładkę. Od kilku miesięcy polowałem na ten album i w końcu się udało. Gorąco polecam, bo to wyjątkowo dobra opowieść z ciekawą puentą. Nie musicie kupować tego osobnego zeszytu, Serce znajduje się także w tomie pt. O zupie oraz we wspomnianym integralu z Kultury Gniewu. Jednak zaznaczyć trzeba, że w tym pierwszym nie ma pięknej okładki z sercem, a drugi ma bardzo mały format.

Lovecraft na rynku sztuk wizualnych ma się naprawdę dobrze. Co chwilę wychodzi jakaś gra lub komiks mniej lub bardziej inspirowane twórczością Samotnika z Providence. Komiksy stworzyli na przykład słynni ojciec i syn Alberto i Enrique Breccia. Mity Cthulhu stworzone przez ojca już miałem, ale Lovecrafta, gdzie rysował (i malował) Enrique kiedyś przegapiłem (choć kilka lat później czytałem od kumpla). W końcu nadrobiłem ten wstydliwy brak na mojej lovecraftowej półce, a impulsem była oczywiście premiera albumu z rysunkami Rebelki wydanego przez Kulturę Gniewu.



Brakujący numer AQQ:

Szósty numer Metal Hurlant w twardej oprawie z grafiką Philippe Druilleta jest już praktycznie niedostępny. Nie ma go nawet na Gildii i stronie wydawcy. Kupiłem go nawet kilka tygodni temu na Allegro w lekko zawyżonej cenie (chyba jakoś o 16 zł więcej niż wynosiła ona na premierę) i sprzedawca wycofał się ze sprzedaży tłumacząc, że już nie może zamówić mi tego numeru u źródła. I zwrócił mi pieniądze. Na szczęście udało mi się go kupić w ostatniej chwili i to za kilkadziesiąt złotych mniej na Olxie. Także wyszło nawet lepiej. Oprócz Druilleta są tam na przykład historie narysowane przez Tardiego czy Moebiusa. Także totalny sztos. Długo zwlekałem, ale się udało. Siódmy dokupiłem od razu na Gildii, żeby już nie było z nim przypału:


Nie będę ukrywał, że rysunki w Milenium podobają mi się tak średnio, ale seria ma dobre oceny na Bedetheque i opowiada o śledztwie w czasach średniowiecza, więc zapowiada się bardzo fajnie. A ja przecież jestem fanem średniowiecza. I śledztw też. Poza tym bardzo lubię wydawnictwo Lost in Time.

Ostatnie trzy komiksy Paco Roki oceniłem na dychę, podobnie jak ostatnie trzy tomy Mieszka, więc porzeczkę swoim następcom postawiły wysoko:


W XXI wieku człowiek nie ma czasu na wszystko, w tym czytanie wszystkich wielkich dzieł światowej literatury. Bardzo więc cieszy jak za komiksowe adaptacje zabierają się takie tuzy jak Bess (Dracula, Frankenstein, Notre-Dame), bracia Brizzi (Don Kichot, Piekło Dantego), czy Riff Reb's (Wilk Morski). Chętnie je kupuję i czytam:

Jeszcze nie podjąłem decyzji czy zbieram nowego Asteriksa, czy nie, ale mam już cztery, więc chyba tak.

W końcu po trzech dekadach Egmont wyczaił, że Goci to trzeci tom Asteriksa. Egmont zawsze wydawał go jako zdaje się tom szósty i było to widać nawet w rysunkach, bo nagle postacie znowu wyglądały jak te z dwóch pierwszych odcinków. Poza tym Goci łączą się ze Złotym sierpem wątkiem podróży Panoramiksa na zjazd druidów. Wątek ze Złotego sierpu nagle się urywał i wracał kilka albumów później. Teraz jest wszystko tak jak być powinno. Do tego dwa najnowsze tomy Cyberpunka, w tym jeden z rysunkami Rebelki.

O Achtung Zelig napisano już wszystko. Klasyka polskiego komiksu. Ale jeszcze jedna rzecz mnie rozwaliła. Na spotkaniu w Fankomiksie Gawronkiewicz mówił, że rysował Achtung w liceum. W liceum? Poziom rysunku w tym komiksie jest międzyplanetarny, większość rysowników do tego poziomu nie dojdzie nigdy, a gość to robił w szkole średniej. Co za talent, masakra.



Dzisiaj przyszła paczka z Kultury Gniewu, a tam między innymi Yorgi rysowany przez Jerzego Ozgę, którego fanem jest Gawronkiewicz (tak powiedział na spotkaniu w Fankomiksie). Też Ozgę uwielbiam.

Jakiś czas temu przeczytałem w końcu - jak się okazało - rewelacyjne Zaduszki Rutu Modan, więc kwestią czasu było nadrobienie jej zbioru opowiadań. Do tego zbiór opowiadań polskich autorów:

Produktu nie trzeba przedstawiać. To znaczy Wam nie trzeba, bo mnie już tak. W tamtych czasach wybierałem inne magazyny. Świat Komiksu, AQQ, Arena Komiks. Nie jestem dzieckiem Produktu. Tak wyszło. Jakoś.

Wrocławski Dedalus. Książkę (bo to bardziej książka niż komiks) pt. Wilki z Nowego Meksyku, wydaną przez Kulturę Gniewu już czytałem. Kiedyś nie byłem fanem Dzikiego Zachodu, ale jak zobaczyłem filmy Sergio Leone, to już poszło. Teraz zbieram takie rzeczy jak powalony. Ale bardziej mnie interesuje jak żyli ludzie (Wilki z Nowego Meksyku, W ułamku sekundy, Buddy Longway), niż typowe westerny. Czytałem kiedyś inną książkę obrazkową tego autora (o wyprawie Shackletona) i była bardzo fajna. Wjeżdża też mały kącik filmowy. Do komiksu dobrałem Morderstwo - film Alfreda Hitchcocka.

Nadal kącik filmowy. Wybrałem się do kina na nowego Hellboya na podstawie Lichwiarza i spodobał mi się na tyle (choć dźwięk w tym filmie to udręka), że zapragnąłem nadrobić to dzieło:

Aktualnie czytam:

I lektura sprawia mi przyjemność. Lubię styl Sapkowskiego, a przeczytanie czegoś nowego po 11 latach przerwy (tak, tyle czasu minęło od wydania Sezonu burz), to dla fanów gratka:

Ten obłędny album już prezentowałem w temacie o Sanockim festiwalu, więc tylko okładka:

Do następnego razu!
