Dla przykładu taki Marvel albo DC podepnie bazę wszystkich swoich komiksów, wygeneruje nowe komiksy, w stylu danego twórcy, sypnie jakimś groszem temu twórcy i gotowe, nowe numery superhero będziecie mieli co tydzień. Cena komiksów spadnie, zamiast wydawać je na papierze będą dostępne w wersji cyfrowej w nieograniczonej liczbie i rodzajuMogą pojawić się także ekskluzywne wydania dla fanów, raczej nie z autografami, chociaż kto wie? Prawnie sytuacja teoretycznie jest prosta, w praktyce pogmatwana ;)
Czekać tylko, jak SI będzie za nas pisać posty na forum...... za mnie już pisze - dlatego moje wpisy są takie durne. ;D
Sorry, jak widzę takie dymki, to nie chce się czytać.
ale czy próbowałeś funkcjonalności outpaint,Ogólnie próbowałem, ale nie tutaj. AI-Przemalowywanie też, choćby po to, żeby "odcenzurować" niektóre wytwory binga.
Co do komiksów, to fajne by było takie narzędzie, że dajesz klika zdjęć danego człowieka (kilka min, np. uśmiech, smutek, złość - z obu profili i en face) i z nich AI robi gotowe wzorce twarzy postaci (w różnych stylach, do wyboru, do koloru). I to by zminimalizowało różnice w kadrach.To już jest we wspomnianym przeze mnie Stable Diffusion, to się nazywa po prostu trenowanie AI, zapodajesz zdjęcia albo rysunki z różnych perspektyw i gotowe.
I tak robię to głównie dla siebie, a dymki jeszcze nawet nie wiem jak ugryźć (np nie wiem jeszcze jak je
zrobić z obramówkami i na pewno nie zostawię ich AI - nie tylko dlatego, że nie mam pojęcia jak miałoby to działać).
@Koalar Jeśli ktoś ma zajawkę, pasjonuje się, to nic nie będzie dla niego przeszkodą. Jeśli komuś się nie chce, nie interesuje go tworzenie, chciałbym mieć od razu gotowe w super jakości, bo tak, wtedy przeszkodą będzie dosłownie wszystko.
Odnoszę wrażenie, że w obecnych czasach panuje ogólne lenistwo, wszystko ma być banalne, najlepiej, żeby dało się wyklikać na telefonie siedząc na kiblu. Jeśli trzeba coś przeczytać, zainstalować, samemu poeksperymentować to łooo panie.
W Photoshopie.
Więc na pewno się będzie dało, ale to dla mnie w tej chwili drugorzędna sprawa. Poskładać całość, żeby jakoś wyglądała, a potem się będę martwił o obramówki czy korektę.
No nie wiem, raczej dla mnie to jest naturalne dla człowieka, że szuka rozwiązań, które ułatwią mu pracę, żeby mógł ją wykonać jak najszybciej i zarazem jak najlepiej. A popularność zdobywają proste narzędzia, które może obsługiwać jak najwięcej osób bez konieczności uczenia się skomplikowanych rzeczy. Tak samo pewnie dało się wszystko zrobić w systemie MS-DOS, a wygrały przyjaźniejsze systemy operacyjne.To zależy czy mówimy o profesjonalnym lub hobbystycznym użyciu, czy rozrywkowym. Masz rację, jeśli chodzi o rozrywkowe użycie, to powinno być do bólu proste. Jednak narzędzia profesjonalne, albo takie których używają hobbyści, wcale nie są proste nawet dzisiaj, nadal wymagają instalowania i konfigurowania z poziomu linii komend i czytania dokumentacji.
Podobnie AI ma pewne rzeczy przyśpieszyć czy ułatwić, więc jakby powstało narzędzie przeznaczone tylko do komiksów (czy jakaś wtyczka do Photoshopa), łatwe w obsłudze, to raz, że twórcy mają szansę na tym zarobić, a dwa, że więcej ludzi będzie mogło się bawić w tworzenie komiksów i może nawet powstanie z tego coś świetnego, co nie powstanie, jeśli ktoś będzie na to musiał poświęcić mnóstwo czasu (bo go zwyczajnie nie będzie mieć).Photoshop to skomplikowane narzędzie, niech Cię nie zwiedzie interfejs, mało kto może powiedzieć, że zna Photoshopa. Podobnie jak wiele osób swego czasu wpisywało do CV znajomość Excel, pierwsze pytanie to ile makr stworzyłeś i co robiły, czy użyłeś do tego Edytora Visual Basic?
Projektem warszawskiego zespołu studentów zachwycił się cały świat. Ich narzędzie, Comixify, zamienia film wideo na kartkę z zeszytu komiksowego.
Jak dla mnie trochę to bez sensu.
Pochwal się, jak skończysz całość
Może warto generować tła oraz postacie oddzielnie.
Brzmi jak dużo pracyRaczej jak dużo dobrej zabawy ;)
I czemu to konkretnie ma służyć?Ułatwia uzyskanie pożądanego rezultatu, bez specjalistycznej wiedzy z zakresu dziedzin jak: sztuka, fotografia, film, materiałoznawstwo i innych.
Prace w toku, pewnie dobrze ponad 1000 obrazków, część z nich przerabiana na różne sposoby, a ostatnio eksperymentowałem trochę ze składaniem obrazków z osobno wygenerowanych elementów:
Comic Sans.
Żeby był potrzebny dział, to musiałoby najpierw tych projektów trochę być.
Są jeszcze jakieś?
Załóż temat Gieferg&SI Sp. zo. o. w dziale komiks polskiRozważam, ale jak mają tam potem wpadać tacy pacjenci jak ten przed chwilą, to nie wiem czy jest sens :P
I przy okazji - gdyby chcieć założyć wątek poświęcony konkretnemu komiksowi, który się akurat tworzy 8), to w sumie gdzie? Ten wątek ma raczej ogólny charakter i w sumie bez sensu go tak dominować jedną pozycją ;)W komiksie polskim. Przy okazji zgarnąłbyś od razu kilku wyznawców ;D
W dziale "Komiksy z reszty świata" są tylko 2 wątki, tak że tego... :PBo jest na forum trochę wątków o komiksach z różnych stron świata, tyle że nikomu nie chce się ich przenieść.
Nie generujcie szAIsu.
Nawet wasz najgorszy rysunek i wasz najsłabszy tekst będą lepsze od wykwitów wypluwanych przez maszyny. To nie jest narzędzie, ani przyszłość. Odbieracie sami sobie jedną z ostatnich rzeczy jaka nam została. To kopanie własnego grobu, ZWŁASZCZA w szeroko rozumianej branży kreatywnej. To twórczy ekwiwalent zostawienia kupy na chodniku.
Nieważne czy myślicie, że to eksperyment albo zabawa.
Stworzone przez techbrosów "wynalazki" nie pytają do jakich celów będzie użyta "twórczość".
Kiedy widzę szAIs publikowany przez pierwszą z brzegu firmę, w której markentingowiec może teraz robić "ładne obrazki", to się specjalnie nie dziwię (choć nadal jest to paździerz i tego nie pochwalam). Kiedy widzę twórcę albo wydawcę, którzy się posługują generatywną sztuczną inteligencją, to stwierdzam że chyba gdzieś im tej inteligencji zabrakło i potrzebują sztucznej. A już na pewno zabrakło im wyobraźni.
Czasami zwracałem uwagę, czasami urywałem kontakt, zazwyczaj zaczynałem osobisty bojkot. Od teraz traktuję to jako policzek i brak szacunku.
Bez dyskusji, bez odbioru i bez litości.
Nie pozdrawiam
Lukasz Kowalczuk - Comics & Illustration
Ktoś się chyba zdołował, że komp ładniej rysuje od niego ::)Jakiej kreatywności. AI może tylko wypluwać to co już dostało w materiałach "do nauki", to jest bliższe kradzieży niż tworzeniu czegoś nowego.
To jak jest w końcu? "Nawet wasz najgorszy rysunek i wasz najsłabszy tekst będą lepsze od wykwitów wypluwanych przez maszyny." czy "To kopanie własnego grobu" bo AI nas prześcignie w kreatywności? :P
Ktoś się chyba zdołował, że komp ładniej rysuje od niego ::)
To jak jest w końcu? "Nawet wasz najgorszy rysunek i wasz najsłabszy tekst będą lepsze od wykwitów wypluwanych przez maszyny." czy "To kopanie własnego grobu" bo AI nas prześcignie w kreatywności? :P
Jakiej kreatywności. AI może tylko wypluwać to co już dostało w materiałach "do nauki", to jest bliższe kradzieży niż tworzeniu czegoś nowego.Więc gdzie tu kopanie grobu? Skoro i tak kreatywna AI nie jest i nie będzie, to nie zastąpi kreatywnych ludzi.
A poza tym luz - możesz sobie wygenerować pierdyliardy smoków i kaczek, bez stania w kolejkach do twórców. Super sprawa, co nie?A próbowałeś kiedyś coś wygenerować? To też trzeba umieć. Też musisz wiedzieć co chcesz uzyskać, po czym musisz znaleźć sposób jak to uzyskać. Jakby mi jakiś prompter zaproponował wygenerowanie Smoka jedzącego Kaczkę byłbym zainteresowany. I podpisałbym, że to dzieło tego a tego człowieka pracującego na takiej a takiej AI
Łukasz Kowalczuk - jeden z najbardziej płodnych i niezależnych twórców komiksowych - z rigczem na FB wypowiada się o AI. Mądrego warto poczytać, a twórcy mogą mu tylko przyklasnąć.Nie wiem czy to ironia, czy piszesz na poważnie? :)
Jakiej kreatywności. AI może tylko wypluwać to co już dostało w materiałach "do nauki", to jest bliższe kradzieży niż tworzeniu czegoś nowego.To tak nie działa, nie rozumiesz działania sieci neuronowych. Sieć neuronowa nie posiada kopii danych, którymi ją nakarmiono. Nie może więc niczego składać z kawałków. AI uczy sie wzorców, a następnie tworzy nowe rzeczy, wykorzystując te wzorce. Jest to podobne do działania ludzkiego mózgu, my to nazywamy inspiracją.
to że "AI nas prześcignie w kreatywności" nie ma dużego sensu, bo to co jest przyjęte jako AI to faktycznie "AI" - program automatyzujący pracę odtwórczą człowieka, niby się "uczy", ale polega to na kopiowaniu i łączeniu tego co człowiek wymyślił/stworzył;
Argumentem że to wszystko będzie doskonalone itp. - ale doskonałe nie będzie, oszuka masę, ale nie oszuka specjalisty...Już teraz można powiedzieć, że z całą pewnością specjalistów też oszuka. Przeprowadzono taki test, wygenerowano muzykę klasyczną za pomocą AI i dawano do oceny specjalistom i część z nich nie była wstanie zidentyfikować poprawnie. Akurat muzyka jest łatwa do generowania, ponieważ w dużej mierze jest to matematyka, jak ktoś umie czytać nuty, to wie o co mi chodzi. Mówię o samej muzyce, bez śpiewu.
Do czego zmierzam - o temacie głośno (przynajmniej w niektórych środowiskach), ale moim zdaniem dlatego, że jesteśmy w okresie przejściowym, to nie jest żaden Amber Gold że jest i zniknie, ale też w pewnym momencie zatrzyma się jego "rozwój"W tej chwili za wcześnie na taką ocenę, problem w tym że nie wiemy czy to ma jakieś granice i gdzie one leżą. Może granica będzie sama konstrukcja sieci neuronowej (już szukają wydajniejszych metod), a może granicą będzie ilość danych treningowych, a może energia potrzebna do działania sieci neuronowej.
Wyobrażam sobie, że w ciągu najbliższych kilku lat przynajmniej kilka "tąpnięć" będzie, ale to doprowadzi do unormowania sytuacji, na pewno nie będzie obozów przekonujących o za/przeciw "AI" :)Co to znaczy za czy przeciw AI? Czy rozmawiamy dzisiaj o za czy przeciw komputerom? Albo za czy przeciw Internetowi? Jeśli sztuczna inteligencja będzie rewolucją na miarę komputerów osobistych lub Internetu, to nie będzie od tego ucieczki, a na razie wszystko na to wskazuje.
W tej chwili za wcześnie na taką ocenę, problem w tym że nie wiemy czy to ma jakieś granice i gdzie one leżą. Może granica będzie sama konstrukcja sieci neuronowej (już szukają wydajniejszych metod), a może granicą będzie ilość danych treningowych, a może energia potrzebna do działania sieci neuronowej.Z tym się zgadzam, że może być różnie, piszę co ja uważam za najbardziej prawdopodobne, było to widać przy innych "analogicznych" przypadkach (syntezatorach zastępujących instrumenty itp.).
Co to znaczy za czy przeciw AI? Czy rozmawiamy dzisiaj o za czy przeciw komputerom? Albo za czy przeciw Internetowi? Jeśli sztuczna inteligencja będzie rewolucją na miarę komputerów osobistych lub Internetu, to nie będzie od tego ucieczki, a na razie wszystko na to wskazuje.Za czy przeciw znaczy to, że obecnie są "obozy" za i przeciw (zresztą nawet to co tutaj piszemy/inne osoby piszą stanowi polemikę w odmiennych perspektywach odnośnie AI), ale ta "walka" nie będzie trwać wiecznie, jw. okres przejściowy, "AI" się zaaklimatyzuje i będzie to wyglądało inaczej. Kiedyś.
A próbowałeś kiedyś coś wygenerować? To też trzeba umieć.
Ale to co obecnie nazywamy "AI" w kwestii generowania obrazków to nie sieć neuronowa, bliżej temu do zwykłego programu, chociaż wykorzystuje to o czym piszesz to nie stanowi to podstawy działania.Można pobrać sieć neuronową, tak wytrenowaną sieć, na własny komputer, uruchomić lokalnie bez dostępu do internetu i sprawdzić samemu. Więc nie wiem jak to ma się do tego o czym piszesz.
Ujmę to w ten sposób - możesz mi nie przyznać racji, nie analizowałem kodów i opieram się na tym co czytam w miejscach "popularnych" i na efektach "AI", jest masa przykładów wprost pokazujących, że np. Midjourney posiada kopię danych (i nie obawia się jej wykorzystywać 1:1). Są "obozy" "debunkujące" "AI", więc to nie są fakty ukryte.
Co to znaczy za czy przeciw AI? Czy rozmawiamy dzisiaj o za czy przeciw komputerom? Albo za czy przeciw Internetowi? Jeśli sztuczna inteligencja będzie rewolucją na miarę komputerów osobistych lub Internetu, to nie będzie od tego ucieczki, a na razie wszystko na to wskazuje.Jeszcze raz odnośnie tego, bo...
Można pobrać sieć neuronową, tak wytrenowaną sieć, na własny komputer, uruchomić lokalnie bez dostępu do internetu i sprawdzić samemu. Więc nie wiem jak to ma się do tego o czym piszesz.Dlatego nie ciągnąłem tematu, działanie sieci neuronowej skomplikowane nie jest i jeśli są takie modele dostępne to świetnie, ja nie miałem z nimi styczności, ale wierzę że jest to tak samo powszechna wiedza jak ta jaką ja przytaczam (odnośnie znajdywanych wprost skopiowanych, co do piksela fragmentów innych ilustracji przez chociażby Midjourney), po prostu aż tak nie chcemy (przynajmniej ja) zagłębiać się w temat żeby szukać argumentów obalających własną tezę ;)
Jeszcze raz odnośnie tego, bo...Telefon komórkowy czyli dzisiejszy smartfon od jakiegoś czasu nie służy tylko do komunikacji.
Telegraf i telefon to technologie jeszcze sprzed 1900 roku, krótkofalówki w pierwszej połowie XX wieku, telefon komórkowy koncepcyjnie ok. połowy wieku, od koncepcji do powszechnego użycia kilkadziesiąt lat, a to wszystko to jakby naturalne następstwa potrzeby komunikacji, z której wyewoluował internet. Czego ewolucją jest sztuczna inteligencja? Nie mieszałbym tych tematów, bo nie stanowią one analogii.
Faktycznie sprawna sztuczna inteligencja mogłaby zrewolucjonizować świat, ale są dwa powody jakie o tej porze przychodzą mi do głowy:Znowu wychodzi niezrozumienie czym są LLM które obecnie używamy. Sieć neuronową trzeba wytrenować i do tego potrzebne są ogromne ilości danych plus sprzęt, karty graficzne (specjalne do tego celu) np. NVIDIA Tesla A100 do uczenia maszynowego. Trenowanie sieci zżera dużo energii, a karty same w sobie są bardzo drogie. Potem masz wytrenowaną sieć, której możesz używać. Są gotowe wytrenowane sieci, do pobrania z Internetu, na własny komputer. Możesz nawet dotrenowywać taką pobraną przez siebie sieć, wystarczy do tego laptop albo PC z kartą graficzną.
1. to o czym pisałem, czyli jakby miała faktycznie działać tak jak niektórzy oczekują, to nie dopuszczono by jej do użycia publicznego (czyli albo cele wewnątrz molochów korporacyjnych albo cele militarne), a jak sprawić żeby każdy nie robił w domu swojej "AI" - da się ocenzurować Google to da radę i ten temat, ale nie chcę dywagować o nieistniejących okolicznościach;
2. świat to nie tylko "my", chociażby Indie czy Afryka, problemy jakie nie istnieją w świecie "zachodnim" są tam na porządku dziennym, życia ludzi tam nie zmieni sztuczna inteligencja, nie skorzysta czarny Kowalski, skorzysta lokalny watażka... Ale o tym na pewno już na forum pisałem :)Zmieni zmieni, i to niestety może zmienić na gorsze. Słowo klucz to przetwarzanie dużej ilości danych, to jest największa moc AI. Już teraz można po zdjęciu twarzy określić z dużym prawdopodobieństwem, jakie delikwent ma upodobania polityczne, albo jakiej jest orientacji seksualnej, wystarczy jedno zdjęcie. Nie bez powodu UE w trybie pilnym wypracowało przepisy prawne, zabraniające analizy tego typu danych. W ten sposób, korpo nie może używać AI do np rekrutacji pracowników.
Jak wskazałeś wcześniej - nie wiadomo, ciężko przewidywać.Dlatego nie ciągnąłem tematu, działanie sieci neuronowej skomplikowane nie jest i jeśli są takie modele dostępne to świetnie, ja nie miałem z nimi styczności, ale wierzę że jest to tak samo powszechna wiedza jak ta jaką ja przytaczam (odnośnie znajdywanych wprost skopiowanych, co do piksela fragmentów innych ilustracji przez chociażby Midjourney), po prostu aż tak nie chcemy (przynajmniej ja) zagłębiać się w temat żeby szukać argumentów obalających własną tezę ;)Sorry, ale nie wierzę w to, że są skopiowane co do piksela zdjęcia, pokaż jakieś dowody, skąd to wiesz? Może chodzi o to, że dane treningowe posiadały skopiowane zdjęcia, do których firma nie miała praw?
Sorry, ale nie wierzę w to, że są skopiowane co do piksela zdjęcia, pokaż jakieś dowody, skąd to wiesz? Może chodzi o to, że dane treningowe posiadały skopiowane zdjęcia, do których firma nie miała praw?Co do jednego na pewno się myliłem - powszechną wiedzą to co pisałem nie jest, właściwie wszystkie główne wyszukiwarki zalane są reklamami AI, czyli szukając tego o co mi chodziło... Nie znalazłem.
Czego ewolucją jest sztuczna inteligencja? Jest ewolucją naszej potrzeby przetwarzania, analizowania i wykorzystywania danych. W miarę jak technologia komunikacyjna ewoluowała, generowaliśmy coraz więcej danych. Internet umożliwił gromadzenie ogromnej ilości informacji. AI jest odpowiedzią na naszą potrzebę zrozumienia i wykorzystania ogromnej ilości danych, które generujemy.Z tym ja pozwolę się częściowo nie zgodzić, o ile rozumiem co masz na myśli, to wciąż nijak ma się to co piszesz do podstawowej potrzeby natury ludzkiej (i większości zwierząt przy okazji), czyli potrzeb społecznych, a więc i kontaktu (jw. skąd internet). Wiem że może masz na myśli ogół, że "świat" ma potrzebę przetwarzania danych, a może że Ty także masz taką potrzebę, ja wiem tyle, że przeciętny Kowalski takiej potrzeby nie ma (zobacz chociażby na wykształcenie, ww. analfabetyzm itp.). Chciałem pisać dalej, potrzeba/chęć, potrzeba czy niechlubny wynik tego w jakim kierunku idzie świat itd., ale za dużo w tym semantyki, nie sądzę że do czegoś dojdziemy w wątku...
Ale to co obecnie nazywamy "AI" w kwestii generowania obrazków to nie sieć neuronowa, bliżej temu do zwykłego programu, chociaż wykorzystuje to o czym piszesz to nie stanowi to podstawy działania.Edit2:
Rozumiem obawy w branży, to jest zupełnie inne podejście, jak ktoś z tworzenia żyje to sytuacja jest patowa, jeśli większość odbiorców nie zobaczy różnicy między pracą manualną a automatyczną to logiczne że automatyczna wygra, a że tworzenie komiksów to nie full-time praca dla większości, czyli łapią się grafiki reklamowej itp., a to jest produkt, nie sztuka (chociaż: gdzie teraz jest granica? :P ), produkt oczywiście że przejdzie na automatykę (AI), sztuka jak już pisałem - okres przejściowy i stabilizacja, może się to wręcz przyczynić do odsiania odtwórców (odtwórca to też twórca oczywiście, chodzi mi o podniesienie jakości wydawanych mediów w ogólności).Masz na myśli twórców Polskich? Bo już wielu zagranicznych tylko tym się zajmuje, np. w takim DC albo Marvelu, nikt tego nie robi po pracy na magazynie, tylko to jest ich źródło utrzymania.
A kwestie niekomiksowe - widzę jak ludzie (ja często też) zapominają o "kontekście" świata, wskazywanie na potencjalny wpływ AI na funkcjonowanie świata (szczególnie ograniczając się do okresu naszego życia) to brzmi jak różne pro-ekologiczne ruchy Unii, fajnie że podbudowujemy swoje ego, ale nasz wpływ na świat to jakieś 6% (względem ludności)... Gdzie ponad 10% ludności świata to analfabeci, jakby tak się zebrali i mieli zagłosować, to 2:1 jesteśmy przegłosowani, powodzenia w zmienianiu świata :PWiedziałeś, że w Afryce, tam gdzie mieszkają w słomianych chatkach i mają problem z wodą, posiadają smartfony, płatności elektroniczne oraz Internet satelitarny?
Jeśli AI będzie mogło coś zmienić na szeroką skalę, to zmieni tam gdzie już coś działa, tam gdzie nie działa nie zmieni nic, więc problemy ogólne pozostaną te same... Albo nawet większe, budując utopię (AI mająca zastąpić większość prac, pieniądz będący czymś abstrakcyjnym z obecnej perspektywy itd.) to jak lep na muchy, tylko tu względem imigrantów (w skali nie do pomyślenia obecnie - rzecz nie do opanowania) i ostatecznie skończyłoby się to wiadomo jak - nikomu u władzy (przede wszystkim tej finansowej) to nie na rękę...Ale o czym ty piszesz? Co to ma do rzeczy? Jeśli Europa i USA nie wykorzystają nowych technologii, to zrobią to Chiny oraz Indie, to jest wyścig.
Z tym ja pozwolę się częściowo nie zgodzić, o ile rozumiem co masz na myśli, to wciąż nijak ma się to co piszesz do podstawowej potrzeby natury ludzkiej (i większości zwierząt przy okazji), czyli potrzeb społecznych, a więc i kontaktu (jw. skąd internet). Wiem że może masz na myśli ogół, że "świat" ma potrzebę przetwarzania danych, a może że Ty także masz taką potrzebę, ja wiem tyle, że przeciętny Kowalski takiej potrzeby nie ma (zobacz chociażby na wykształcenie, ww. analfabetyzm itp.). Chciałem pisać dalej, potrzeba/chęć, potrzeba czy niechlubny wynik tego w jakim kierunku idzie świat itd., ale za dużo w tym semantyki, nie sądzę że do czegoś dojdziemy w wątku...No tak, przeciętny Kowalski nie ma żadnej potrzeby, ale ze Smartfonu ma potrzebę korzystać, z Internetu ma potrzebę korzystać, samolotem chciałby polecieć na wczasy. Kowalski chciałby także żyć w kulturze zachodu, a nie w kulturze np Chin, gdzie indywidualizm jest zastąpiony kolektywizmem, ale Kowalski się na tym wszystkim nie zastanawia. I może to lepiej, bo nie każdy musi to rozumieć, wystarczy że umie wykonywać swoja pracę.
że najbardziej zajarane "twórczym" aspektem AI są osoby, które są kompletnie pozbawione kreatywności. Nie umieją rysować, malować, pisać - a chcieliby.
(...) nikt tego wcześniej w ten sposób nie zrobił (...)Chyba przyznasz, że jeśli więc ktoś uogólnia mówiąc np. o większości, to nie ma na myśli Ciebie :)
Masz na myśli twórców Polskich? Bo już wielu zagranicznych tylko tym się zajmuje, np. w takim DC albo Marvelu, nikt tego nie robi po pracy na magazynie, tylko to jest ich źródło utrzymania.Marvel/DC to faktycznie fabryki, ale to w żadnym wypadku nie jest większość, większość to "jednoosobowe armie", komiks niezależny itd., tu nie podam dowodu, ale tego jestem pewien, bo wielu twórców, czy to w PL czy w DE, czy "nawet" w USA przyznaje, że robienie komiksów to dla nich side-gig, satysfakcja jest, ale nie ma korzystnego stosunku $ do godzin spędzonych na pracy, co np. w reklamie też bywa prawidłowością, ale i próg wejścia i sama praca nie wymagają w większości tyle, ile wymaga przeciętna praca przy komiksie (graficzna vs grafika reklamowa).
No tak, przeciętny Kowalski nie ma żadnej potrzeby, ale ze Smartfonu ma potrzebę korzystać, z Internetu ma potrzebę korzystać, samolotem chciałby polecieć na wczasy. Kowalski chciałby także żyć w kulturze zachodu, a nie w kulturze np Chin, gdzie indywidualizm jest zastąpiony kolektywizmem, ale Kowalski się na tym wszystkim nie zastanawia. I może to lepiej, bo nie każdy musi to rozumieć, wystarczy że umie wykonywać swoja pracę.Chociaż tylko odwołując się do semantyki, dla mnie oczywistym że potrzeba a chęć to dwie odmienne rzeczy, Ty je utożsamiasz ze sobą. Nikt nie ma faktycznej potrzeby korzystania z internetu! Internet czy smartfon ułatwia życie i ludzie chcą takich ułatwień, ale nie są to potrzeby w znaczeniu tego słowa. Powiesz że zawodowo jest potrzeba - to jest co innego i nie o tym pisałem, potrzeba wykreowana (jak pisaliśmy - przez to jak świat jest urządzony) lub dobrowolnie przyjęta (przez np. wybór zawodu) to nie potrzeba tożsama z potrzebą podstawową człowieka (komunikacja). Internet ułatwia komunikację, ale nie stanowi sam w sobie potrzeby. Nie wiem dlaczego piszę takie trywializmy...
Czego ewolucją jest sztuczna inteligencja? Jest ewolucją naszej potrzeby przetwarzania, analizowania i wykorzystywania danych. W miarę jak technologia komunikacyjna ewoluowała, generowaliśmy coraz więcej danych. Internet umożliwił gromadzenie ogromnej ilości informacji. AI jest odpowiedzią na naszą potrzebę zrozumienia i wykorzystania ogromnej ilości danych, które generujemy.Oczywiście wiem że tak się mówi, w odniesieniu do ogółu ludzkości, ale to jest spojrzenie idealistyczne i nierealne jak wskazuję wyżej. Nie mówię że sens jest nierzeczywisty, tylko odniesienie do "potrzeb" i "naszych" jako ogółu. Bliższe to wykreowanej zachciance, gadżetowi jak ktoś pisał, albo po prostu ułatwieniu i automatyzacji jak wskazywałem, ale... Tyle na teraz, bo znów bym odbił od tematu, jak faktycznie to zrobiłem w poprzedniej wypowiedzi.
Ja to na przykład nie za bardzo rozumiem dlaczego jedni chcą drugich przekonywać
Icoteras?
Zauważyłem wśród znajomych i w pracy, że najbardziej zajarane "twórczym" aspektem AI są osoby, które są kompletnie pozbawione kreatywności. Nie umieją rysować, malować, pisać - a chcieliby.Tak zwany instytut danych z d.... Też umiem rysować, a mimo to jestem zajarany AI. Z rysowaniem jest taki problem, że trzeba cały czas ćwiczyć, na okrągło przez lata wyrabiać rękę i oko. Więc albo się temu poświęcisz, albo będziesz średni.
I nie jest to zarzut - znakomity dentysta czy mechanik samochodowy, czy logistyk, księgowy - nie muszą być kreatywni, w rozumieniu tworzenia szeroko pojętej sztuki.
Ale chcą. No to teraz mogą.
I widzę to tak, że ktoś obdarzony skillem pielęgnuje swój rysowniczy warsztat, wyrzucając kolejne kartki, ponawiając próby, uczy się, zmienia ołówki, flamastry czy farby, a obok miłośnik AI pokrzykuje:W kółko powtarza się ten sam scenariusz. Powstaje nowa technologia, pojawiają się przeciwnicy z argumentami przedszkolaka typy - ten telefon komórkowy jest bez sensu, bo trzeba go nosić w walizce i to się nie przyjmie. Czy tak trudno zrozumieć, że każda technologia potrzebuje czasu?
"miały być wąsy a nie broda, miały być trzy palce a nie dwa, miał być kapelusz fedora a nie sombrero".
Dajcie każdemu robić co swoje, a nie wskakiwać w buty, które ewidentnie są za duże, bo takie AI wymaga też smaku, kompozycji planszy, stylu, kolorystyki, a jeśli chodzi o scenariusz - ironii, dwuznaczności, gier słownych, balansu historii.Jak to mówią, niech wygra lepszy. Jeśli ludziki bez umiejętności rysunku będą tworzyć potworki AI z sześcioma palcami, to czym się przejmować? Niech się bawią.
Moim zdaniem to ślepa furtka i chwilowa zajawka dla nietwórczych osób (i zaznaczam, to nie jest pejoratywne określenie).Nasz Klasa nie przeminęła, zastąpił ją lepszy produkt, Facebook.
Przeminie, jak przeminęła moda na telewizory 3D, na pagery i na "Naszą Klasę".
Ja to na przykład nie za bardzo rozumiem dlaczego jedni chcą drugich przekonywać, np. ta uwaga odnośnie czerpania satysfakcji przez scenarzystów z oglądania prac osób ilustrujących ich pomysły (nie wiem już w którym wątku) - jeden lubi patrzeć co wyszło, drugi nie odda kontroli, a trzeci nawet nie wie czy ktoś narysował bo czeka tylko na $...Ja nie odnoszę takiego wrażenia. Według mnie, jedni chcą się bawić AI i uważają, że jest to technologia przyszłości, a drudzy kiwają paluszkiem i mówią - zostaw, nie wolno, nie dotykaj, nie dla Ciebie, nie Twoje buty, nie Twoje kompetencje. Trochę to śmieszne, bo co komu do tego?
Nie dziwi mnie co prawda że artyści czują się wywołani do tablicy widząc jak się wylała lawina wygenerowanych obrazków opatrzonych "patrzcie co stworzyłem", gdzie dotychczas tylko faktyczny artysta tak robił (z faktycznymi pracami) - to "wchodzenie w kompetencje" o czym też ktoś chyba nawet dzisiaj pisał...
W odpowiedzi "walczą" z taką formą "sztuki" i się porobiły te obozy o jakich pisaliśmy. A to że nie mają one sensu to chyba nikt nie przyzna ;)
Just as photography replaced painting in the reproduction of reality, AI will replace photography. Don’t be afraid of the future. It will just be more obvious that our mind always created the world that makes it suffer.
A jak już piszę, to odpowiem na to to z czym nie w pełni się zgadzam i co jednocześnie nie nosiło znamion sarkazmu:Marvel/DC to faktycznie fabryki, ale to w żadnym wypadku nie jest większość, większość to "jednoosobowe armie", komiks niezależny itd., tu nie podam dowodu, ale tego jestem pewien, bo wielu twórców, czy to w PL czy w DE, czy "nawet" w USA przyznaje, że robienie komiksów to dla nich side-gig, satysfakcja jest, ale nie ma korzystnego stosunku $ do godzin spędzonych na pracy, co np. w reklamie też bywa prawidłowością, ale i próg wejścia i sama praca nie wymagają w większości tyle, ile wymaga przeciętna praca przy komiksie (graficzna vs grafika reklamowa).Zaraz, czyli twierdzisz, że większość komiksów jest tworzona przez niezali? Na Gildii tego kompletnie nie widać. Może ilościowo twórców niezależnych jest najwięcej, ale tworzą oni mniej niż profesjonaliści, właśnie dlatego, że robią to jako coś dodatkowego. Podejrzewam, że jeden John Byrne, w swoim życiu narysował więcej plansz komiksowych, niż wszyscy polscy twórcy niezależni ostatniej dekady razem wzięci.
Chociaż tylko odwołując się do semantyki, dla mnie oczywistym że potrzeba a chęć to dwie odmienne rzeczy, Ty je utożsamiasz ze sobą. Nikt nie ma faktycznej potrzeby korzystania z internetu! Internet czy smartfon ułatwia życie i ludzie chcą takich ułatwień, ale nie są to potrzeby w znaczeniu tego słowa. Powiesz że zawodowo jest potrzeba - to jest co innego i nie o tym pisałem, potrzeba wykreowana (jak pisaliśmy - przez to jak świat jest urządzony) lub dobrowolnie przyjęta (przez np. wybór zawodu) to nie potrzeba tożsama z potrzebą podstawową człowieka (komunikacja). Internet ułatwia komunikację, ale nie stanowi sam w sobie potrzeby. Nie wiem dlaczego piszę takie trywializmy...Sorry, ale odlatujesz. W ten sposób możesz powiedzieć, że nikt nie ma faktycznej potrzeby korzystania z samochodu, pociągi i samolotu i w sumie to nie ma potrzeby umieć czytać. Są przecież ludzie analfabeci, którzy nigdy nie ruszyli się ze swojej wioski, prawda?
A to ostatnie odnośnie Kowalskich - nie wiem czy to sarkazm czy się ze mną zgadzasz, bo właśnie na to wskazuję - większość świata to Kowalscy niezainteresowani np. uczeniem się, a tym bardziej przetwarzaniem danych (jak pisałeś - też analizowaniem itp., w ilości nie pozwalającej na manualne zrobienie tego, bo przecież i czytanie komiksu jest przetwarzaniem danych, ale do tego AI nie potrzebujesz :) ), no i właśnie większość ludzie takich potrzeb nie czuje, to co chciałem wskazać wcześniej, co kłóci się z tym co twierdzisz:Oczywiście wiem że tak się mówi, w odniesieniu do ogółu ludzkości, ale to jest spojrzenie idealistyczne i nierealne jak wskazuję wyżej. Nie mówię że sens jest nierzeczywisty, tylko odniesienie do "potrzeb" i "naszych" jako ogółu. Bliższe to wykreowanej zachciance, gadżetowi jak ktoś pisał, albo po prostu ułatwieniu i automatyzacji jak wskazywałem, ale... Tyle na teraz, bo znów bym odbił od tematu, jak faktycznie to zrobiłem w poprzedniej wypowiedzi.Nic się nie kłóci, to Ty wymyślasz jakieś dziwne interpretacje. Kowalski nie interesuje wiele rzeczy, ale chce z nich korzystać. Teraz Kowalski chce generować piękne obrazki, bo ktoś mu pokazał, że tak się da. Zaraz ktoś pokaże, że da się coś innego i Kowalski też będzie to chciał, Dlaczego mu tego zabraniać i kto ma prawo mówić drugiemu człowiekowi, co mu wolno?
Wypadałoby wspomnieć w tym wątku, że niejaki Robert Zaręba, którego pewnie wielu tu kojarzy, bierze się podobno za generowanie komiksu z pomocą AI.
Wspominałeś, że lubisz chodzić po górach. Więc w pocie czoła wbijasz na KasprowyW pocie czoła na Kasprowy?
No właśnie. Jesteś jak AI. Nie rozumiesz ironii i metafory. Zatem rób swoje fanfiki, peace.
W pocie czoła na Kasprowy?
Nie no, bądźmy poważni, córa tam weszła jeszcze przed szóstymi urodzinami :)
przez kogo jest to postrzegane jako, cytuję "mega chujowa akcja" - te pięć osób na fejsie, czy jednak znajdę gdzieś na ten temat coś więcej?
Przez setki tysięcy twórców na całym świecie, którzy swoje życie poświęcili tworzeniu, doskonaleniu warsztatu, zbudowali na tym swoją pozycję zawodową, utrzymują ze swojej pracy rodziny, płacą rachunki. Ludzie już realnie tracą pracę
Wciskasz Enter, kółeczko się kręci i już za pięć minut jesteś twórcą i odbiorcą jednocześnie. Nowy wspaniały świat.No to raczej tak "kolorowo" nie będzie. Gieferg wiele razy podkreślał: promptowanie to też ciężka harówka. To nie działa tak, że wrzucasz cokolwiek i otrzymujesz to o czym marzyłeś. Jasne rozwój AI będzie, ale nie do tego stopnia. Przynajmniej nie w tym typie AI jaki jest obecnie.
Praktycznie to samo można powiedzieć o rewolucji przemysłowej. Jasne, zwykły robol =/= artysta (piszę bez przekąsu). Ten pierwszy tylko pracuje, drugi przy okazji się realizuje. Ale też grano larum o tragedii tysięcy ludzi wyrzuconych na bruk. Z czasem się unormowało. Maszyny ktoś musi obsługiwać, część rzeczy i tak muszą robić wykwalifikowani robole, a rękodzieło przeżywa renesans.
Do czego dąrzę: prostsze zadania będą wykonywać "kąkutery", ale dla artystów z wrażliwą duszą zawsze się znajdzie miejsce.
artyści się burzą, bo już nie będą tacy wyjątkowi i każdy będzie mógł być artystą. Lenie śmierdzące, pieniądze za rysuneczki brali i się już skończy lekka praca, muahahaha. A weź się za prawdziwą robotę jeden z drugą! A idź do korporacji i zobacz jak to jest excella wypełniać przez osiem godzin, to zobaczysz co to znaczy PRAWDZIWA praca!Pierwsze zdanie OK, nie dziwi mnie ono, jest opisem stanu faktycznego. Z drugim i kolejnymi się nie zgadzam. Nigdy nie mówiłem, że rysunek jest lekką pracą, ani że rysownicy to "śmierdzące lenie". Ani tym bardziej nie radziłem by szukać pracy w korpo.
Acha, czyli pojedynczy komentarz z Gildii "pięknie podsumowuje", ale "pięć osób na fejsie" to oczywiście oszołomy, które nie rozumieją postępu.
że jeśli Wy będziecie tworzyć album komiksowy w trzy dni
Za tym stoją autentyczne ludzkie dramaty, depresja i życie ludziom się wali.
Sorry, life is brutal.
Ciekawe czy Jaszczu jeździ Uberem albo innym Boltem.
Żyjemy w świecie determinizmu technologicznego i możemy się jedynie albo aż, dostosować.
Za lat naście audiobooki będą być może polegać na tym że się będzie kupowało konkretny głos lektora i będzie czytał każdą książkę jaką chcemy. Tą technologię prędzej niż później będą wykorzystywać w dubbingu i filmów i gier.Chyba za kilkanaście miesięcy :)
(...) tworzenie komiksów to nie full-time praca dla większości (...)
Masz na myśli twórców Polskich? Bo już wielu zagranicznych tylko tym się zajmuje, np. w takim DC albo Marvelu, nikt tego nie robi po pracy na magazynie, tylko to jest ich źródło utrzymania.
Marvel/DC to faktycznie fabryki, ale to w żadnym wypadku nie jest większość, większość to "jednoosobowe armie", komiks niezależny itd., tu nie podam dowodu, ale tego jestem pewien, bo wielu twórców, czy to w PL czy w DE, czy "nawet" w USA przyznaje, że robienie komiksów to dla nich side-gig (...)
:Zaraz, czyli twierdzisz, że większość komiksów jest tworzona przez niezali? Na Gildii tego kompletnie nie widać. Może ilościowo twórców niezależnych jest najwięcej, ale tworzą oni mniej niż profesjonaliści, właśnie dlatego, że robią to jako coś dodatkowego. Podejrzewam, że jeden John Byrne, w swoim życiu narysował więcej plansz komiksowych, niż wszyscy polscy twórcy niezależni ostatniej dekady razem wzięci.To jak z aktorami - niby znasz nazwiska połowy Hollywood, ale to jest kropla w morzu, a większość aktorów to przede wszystkim modele, albo w ogóle inne branże i czasem pomodelują/poaktorzą (a aktorami się nazywają), aktorzy stale pracujący to mały odsetek, i tak całkiem solidny, bo etaty w teatrach itp.. To samo z aktorami głosowymi, piosenkarzami, muzykami... O ile nie jest na etacie czy nie jest rozpoznawalny na cały region to gigi są nieregularne... Mało kto odnosi sukces, jak odniesie to ma $ i jak nie jest np. w trasie to może pół dnia się doskonalić w śpiewaniu/graniu, a drugie pół robi cokolwiek chce, ale większość pół dnia robi na produkcji czy w fast foodzie, potem się trochę podoskonali, a jak się uda to dorobi w weekend na np. graniu...
Zobacz jak pisaliśmy o potrzebach i "potrzebach" - jasne, może i nie dogadaliśmy się i obok tego tematu, ale samo to, że dla mnie potrzebami są takie rzeczy jak woda, pożywienie, oddychanie, dalej akceptacja, miłość itd., gdy Ty pod tym pojęciem widzisz też samochód czy internet (nie jako środki realizacji potrzeb, a jako potrzeby, co jest dla mnie abstrakcją)... Samo to nas tak różni (wiem, bo mam niejedną analogię w otoczeniu), że ja jestem w tym świetle jak hipis - może i się dogadasz z hipisem, ale nie zrozumiesz, to samo w drugą stronę.Jeśli tak chcesz definiować, to:
Co w związku z tym? Bo nie rozumiem gdzie tutaj jest pytanie.
A co do innych rzeczy, to tylko jedno, i przydałby się ktoś do "mediacji", bo ja piszę jedno a Ty odbijasz...
Przeczytaj jeszcze raz:To jak z aktorami - niby znasz nazwiska połowy Hollywood, ale to jest kropla w morzu, a większość aktorów to przede wszystkim modele, albo w ogóle inne branże i czasem pomodelują/poaktorzą (a aktorami się nazywają), aktorzy stale pracujący to mały odsetek, i tak całkiem solidny, bo etaty w teatrach itp.. To samo z aktorami głosowymi, piosenkarzami, muzykami... O ile nie jest na etacie czy nie jest rozpoznawalny na cały region to gigi są nieregularne... Mało kto odnosi sukces, jak odniesie to ma $ i jak nie jest np. w trasie to może pół dnia się doskonalić w śpiewaniu/graniu, a drugie pół robi cokolwiek chce, ale większość pół dnia robi na produkcji czy w fast foodzie, potem się trochę podoskonali, a jak się uda to dorobi w weekend na np. graniu...
I tylko to twierdzę w analogii do twórców komiksów. Z czym tu polemizować. Kropka :)
Pierwsze zdanie OK, nie dziwi mnie ono, jest opisem stanu faktycznego. Z drugim i kolejnymi się nie zgadzam. Nigdy nie mówiłem, że rysunek jest lekką pracą, ani że rysownicy to "śmierdzące lenie". Ani tym bardziej nie radziłem by szukać pracy w korpo.
Pisałem o tym, że część zleceń odpadnie, bo będą mogły być wykonywane w bardziej zautomatyzowany sposób, ale (wydaje mi się), że znajdą się też i takie ambitne którym komputer nie da rady. Nie wiem i nie chcę wiedzieć jakie masz najczęściej zlecenia i jaki % z nich teraz odpada. I nie mam zamiaru ci niczego radzić w kwestiach zawodowych.
Z prostej przyczyny, odbiorca może nie wiedzieć, kto lub co jest twórcą. Czy "zaawansowane procesy myślowe" będą wstanie to wykryć? W takim razie odbiorca nie jest wstanie samodzielnie stwierdzić, czy coś jest sztuką, trzeba potwierdzić, że to jest przekaz od żywego artysty, najlepiej jakimś certyfikatem, no bo jak inaczej.Odbiorca nie musi wiedzieć, przecież dla nie nie ma znaczenia czy to sztuka skoro budzi w nim emocje. Np. skała "Małpolud" w Górach Stołowych sztuką nie jest, ale gdyby powstała na skutek ludzkiej świadomej działalności to mogłaby za taką uchodzić. Geneza i cel mają w tym przypadku fundamentalne znaczenie. Nie da się tworzyć sztuki przypadkiem i nie powstaje ona sama z siebie, zawsze jest wyrazem ludzkiej wrażliwości i powstaje na skutek ludzkiej aktywności. Pojęcie sztuki zawsze będzie nieostre, ale nie może też oznaczać wszystkiego, bo nie miałoby językowego sensu.
A jak sobie wygeneruję graficzkę AI , a potem sobie to ręcznie przerysuję to już może być sztuka? :PW moim przekonaniu w tym procesie w ogóle niczego nie tworzysz, tylko zlecasz. Jeśli zamówię u malarza monidło z dziadkiem w husarskiej zbroi na wspiętej żyrafie to nie będę autorem tego obrazu, choć powstał według moich zaleceń. Kadrowanie i kompozycja może być Twoim dziełem, ale do całej reszty nie sposób przypisać Ci autorstwo.
Znaczna większość komiksowych ilustracji, które widziałem ani do mnie nie trafiają, ani mi się nie podobają, pewnie po zajrzeniu do 90% komiksów stwierdziłbym, że z takimi ilustracjami, to dziękuję, postoję.Tutaj rzecz rozbija się o gusta i pytanie o to jaką rolę pełni warstwa graficzna w komiksie - czy ma mieć wartość artystyczną sama w sobie czy tylko ilustrować fabułę. Mi ilustracje w 90% posiadanych komiksów odpowiadają, bo opierają się na pierwszej koncepcji, z kolei w komiksie o wodniku, który przedstawiłeś nie dostrzegam niczego poza realizacją roli ilustracyjnej. Jeśli Ci to pasuje, to AI faktycznie będzie dla Ciebie użytecznym narzędziem.
Tymczasem w AI bez spokojnie zrobię sobie ilustracje, które mi odpowiadają.
:Zaraz, czyli twierdzisz, że większość komiksów jest tworzona przez niezali?Rozumiem że tak prowadząc dyskusję łatwiej o "engagement" (czyli że ja mógłbym np. emocjonalnie odpowiedzieć i bronić swoich racji itp.), ale to nie ze mną, jak wskazałem - bardzo się różnimy i jeśli nie widzisz takich rzeczy jakie ja wyżej wskazuję (i pewnie to samo w drugą stronę), to jak możemy się dogadać (a zdecydowanie nie chcę się "kłócić")?
Czego ewolucją jest sztuczna inteligencja? Jest ewolucją naszej potrzeby przetwarzania, analizowania i wykorzystywania danych. W miarę jak technologia komunikacyjna ewoluowała, generowaliśmy coraz więcej danych. Internet umożliwił gromadzenie ogromnej ilości informacji. AI jest odpowiedzią na naszą potrzebę zrozumienia i wykorzystania ogromnej ilości danych, które generujemy.Nawet wymienione przetwarzanie, analizowanie i wykorzystywanie danych to sposoby realizacji potrzeby poznawczej, nie sama potrzeba, a sposobów i dalej środków jest mnóstwo i nie należą do potrzeb, a są wybierane na podstawie chęci (indywidualnych preferencji)...
No tak, przeciętny Kowalski nie ma żadnej potrzeby, ale ze Smartfonu ma potrzebę korzystać, z Internetu ma potrzebę korzystać, samolotem chciałby polecieć na wczasy.
W ten sposób możesz powiedzieć, że nikt nie ma faktycznej potrzeby korzystania z samochodu, pociągi i samolotu i w sumie to nie ma potrzeby umieć czytać. Są przecież ludzie analfabeci, którzy nigdy nie ruszyli się ze swojej wioski, prawda?Nic nowego nie napiszę - to co określasz "potrzebami", potrzebami nie jest, powtórzę fragment na podstawie jakiego określiłeś, że "odlatuję" (jakby co, to już "odleciałem", nie zgadzasz się ze znaczeniem "potrzeb", a ja nie widzę zasadności stosowania tego określenia w charakteryzowaniu omawianego tu AI lub jego funkcjonalności)...:
Nikt nie ma faktycznej potrzeby korzystania z internetu! Internet czy smartfon ułatwia życie i ludzie chcą takich ułatwień, ale nie są to potrzeby w znaczeniu tego słowa. (...) Internet ułatwia komunikację, ale nie stanowi sam w sobie potrzeby. Nie wiem dlaczego piszę takie trywializmy...
Jeszcze raz odnośnie tego, bo...
Telegraf i telefon to technologie jeszcze sprzed 1900 roku, krótkofalówki w pierwszej połowie XX wieku, telefon komórkowy koncepcyjnie ok. połowy wieku, od koncepcji do powszechnego użycia kilkadziesiąt lat, a to wszystko to jakby naturalne następstwa potrzeby komunikacji, z której wyewoluował internet. Czego ewolucją jest sztuczna inteligencja?
jak podasz konkretny przykład że coś jest nie tak z tym co AI wypluwa (czy merytoryczny np. ilość palców
Jeśli się zastanowisz nad tym co napisałeś, to okaże się, że obrazy AI stworzone przez Gieferga są sztuką, bo spełniają cechy, które wymieniasz.Przeczytaj jeszcze raz. Gieferg niczego nie tworzy, co najwyżej zleca stworzenie czegoś.
No to wyobraź sobie, że generuję sobie np jakąś postać na białym tle, potem drugą i trzecią - do każdej muszę metodą prób i błędów dojść do tego co mam wpisać, żeby dostać, to, co sobie wyobraziłem. Potem wygeneruję sobie do tego osobno tło, potem jedną z postaci poprawię ręcznie w photoshopie bo coś mi z nią nie gra, drugą z pomocą AI rozbieram do rosołu, znowu wygładzam ręcznie bo wyskoczył jakiś defekt, a trzeciej wklejam twarz z innego obrazka, bo akurat bardziej mi pasuje, potem z tych wszystkich elementów składam jedną ilustrację, w której jeszcze coś tam poprawiam, retuszuję to i owo bo nie zgadza się jakiś detal, robię korekcję barwną żeby poszczególne elementy do siebie pasowały, a całość pasowała do innych obrazków ilustrujących daną scenę.No to jesteś autorem kolażu z grafik, które stworzyło AI. Po prostu nazywaj rzeczy po imieniu.
Szkoda, że to mityczne "tylko zlecam" kończy się czasem tym, że pół dnia siedzę nad jednym obrazkiem.A Ty zowu o tym nakładzie pracy. :)
Gdzie na piramidzie Maslowa jest potrzeba komunikacji?
(https://i.imgur.com/KJ506PO.jpeg)
Według mnie wszystkie to AI, najdobitniej to widać na 2 i 4.
jednym z głównych problemów poruszanych w branży (a raczej w różnych branżach około mediów) jest to, że wykonawcy nazywają pracę podwykonawców (AI) swoją pracą (nie tylko ukrywają udział podwykonawców, ale też wprost kłamią że podwykonawców nie było)
I uważasz, że Zetki są wstanie to rozpoznać widząc te zdjęcia na Insta lub FB wśród dziesiątek innych zdjęć?
Ogólnie, AI wywala się najbardziej na:
- ubraniach,
- biżuterii,
- paznokciach,
- zębach,
- włosach.
Uderza mnie też, że większość "zdjęć" jest idealnie doświetlona. Jak widzę mocne refleksy świetlne na twarzy, to od razu zapala mi się czerwona lampka.
Paradoksalnie, to co przed epoka AI było zaletą, teraz będzie postrzegane jako wada.
Moim zdaniem oryginalne obrazy jeszcze będą się bronić prze jakiś czas, mam na myśli oryginał namalowany, narysowany, itd. Tylko ile osób może sobie pozwolić na oryginał? Większość kupuje wydruk, a wtedy przestaje mieć znaczenie, czy oryginał został wykonany w całości ręcznie, czy w części.
W przypadku muzyki mamy do czynienia z całkowitym zaprzeczeniem procesu twórczego.
@ZwirekStaram się wyciągać wnioski z tego co już jest, podając przykłady technologii które widziałem. Zaś Ty mam wrażenie zabawiasz się w futurystę, co jeszcze nikomu się nie udało.
Już się zgodziliśmy, że przyszłości w tych kwestiach nie przewidzimy, więc to co piszesz ma taką samą wartość jak moje hipotetyzowanie.
nie jesteś jedynym, który bawi się w adwokata AI, a taki ja np. nie rozumie po co tyle przekonywania do użycia/przyszłości z AI (odnośnie mediów czy "sztuki"), przecież z tego co piszesz wynika, że to po prostu kolejna technologia, a jeśli jest/będzie przydatna w ogólnodostępnych zastosowaniach i nie będziemy widzieć wszędzie jej "skutków ubocznych" to obroni się sama...Nikogo nie chcę przekonywać, dyskutujemy. Ty chyba czujesz się postawiony przed jakimś wyborem, tak nie jest.
Przecież AI to nie są tylko pozytywy, kto tak twierdzi? Skupiam się na pozytywnych bo mnie to jara.
Poza tym moim zdaniem idealizujesz aspekty z AI związane, i o ile zgadzam się, że sama w sobie technologia to tylko pozytywy, to kiedy AI czy wspominany nieraz tutaj Internet staje się ogólnodostępny, to jednocześnie zmienia się jego charakter, w tym... Bądź co bądź zagrożenia - mimo że Internet sam w sobie jest "tylko" technologią i nie ma jak się go "bać", to i tak dzieci od treści "nieodpowiednich" odcinasz (albo od internetu ogółem), instytucje podłączasz wyłącznie do sieci wewnętrznej itp...
Na razie jesteśmy świadkami bańki AI, bumu na technologię, nie ma wyraźnego podziału na zastosowania do użytku osobistego i komercyjnego. W tej chwili jest podział na wolny dostęp i zamknięty dostęp (np Sora tylko dla wybranych artystów w ramach beta testów). Jednak pamiętaj, że AI będzie musiało na siebie zarabiać. Raczej mamy sygnały, że będzie za darmo, bo GPT4 z płatnego zrobił się darmowym GPT4o. Podobny model jaki przyjął dawno temu Google. W przypadku AI jest to o tyle sensowne, że dane są używane do szkolenia, wiec win win. Wersje komercyjnie różnią się tym, że np dane które wprowadzasz, nie są wykorzystywane do szkolenia, czyli możesz używać danych wrażliwych. I znowu, mówię o rzeczach które już są. Plus integracja AI z innymi narzędziami danego producenta, np Microsoft 365 Copilot skierowany do korporacji.
Wydaje mi się więc, że zasadne byłoby rozdzielenie w samej dyskusji AI użytkowego/czysto komercyjnego (czyli tego używanego w zastosowaniach profesjonalnych, czy to produkcja, czy inne procesy itp.) od ogólnodostępnego AI służącego rozrywce/zachciankom (też tym w tzw. złej wierze). Bo wiadomo że AI nie zniknie, jak już pisaliśmy poprzednio o sieciach neuronowych itp. - to było, jest i będzie wykorzystywane, również powszechnie, ale niekoniecznie "świadomie". W przypadku tego AI o jakim piszemy (wykorzystanie w "sztuce"/mediach) jest to ogólnodostępna rzecz, której przydatność/zasadność/potencjał są teraz "testowane" społecznie, więc znów te przewidywania - Twoje są takie, moje są inne :)
Z tym jak odniosłeś się do "obaw" odnośnie zmiany status quo WWW - dlaczego nazywasz coś, co jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, "kompletnym odlotem"?Bo wkraczasz w świat spisków, domysłów i baśni. Domena ludzi, którzy niewiele wiedzą na jakikolwiek temat i nie mają chęci się dowiedzieć, więc wolą wymyślać.
Podam przykład wykraczający poza cyfrowe regulacje - 9 września 2001 - świat, szczególnie oczywiście USA, zmienił się nie do poznania w kwestii "środków bezpieczeństwa", a to nie tylko wpływ na działanie poszczególnych obiektów (oczywiście lotniska, instytucje itp.), ale pośrednio zmiany społeczne w kompletnie niepowiązanych lokalizacjach. Patrzę wstecz i przeszła wtedy masa regulacji jakie wydawałyby się normalnie niewykonalne, konkretna rewolucja na wielu polach...Co to ma wspólnego z destabilizacją WWW, a ściślej mówiąc "status quo WWW"?
Jeśli możliwości ogólnodostępnego AI są tak duże jak niektórzy twierdzą, to co stoi na przeszkodzie wykorzystaniu tych możliwości w sposób zorganizowany do spowodowania... Rzeczy wyobrażalnych, ale też takich niewyobrażalnych, wystarczy jeden duży "incydent"...Czyli co konkretnie?
Żebyś się nie przyczepił - logiczne że nikt obrazkiem, filmikiem czy piosenką nie przewróci WTC, ale już skrzyknięcie masy rednecków przez: "wiem że nienawidzisz tego człowieka/tej rzeczy, zobacz co już robimy [tutaj uwiarygodniający obrazek czy filmik AI, albo ogółem całe obszerne bazy zrobione przez AI], dołącz do nas tego dnia, przygotuj to i to, nikomu nie mów, nie wierz też w kłamstwa na nasz temat - akcja się odbędzie" itp., a to tylko coś co wymyśliłem pisząc teraz, jak ktoś ma faktyczne zamiary i "pomoc" technologiczną to tzw. sky is the limit co się może stać.Brzmi legitnie, szczególnie ten fragment, gdzie przekonujesz, żeby nikomu nie wierzyć tylko wam. Gdzie mogę się zapisać? ;D
Akcja -> reakcja = z dnia na dzień technologia uznana za niebezpieczną, zbanowana i tyle. Internet przeszedł/przechodzi przez coś podobnego - tyle że dotychczas na jednego np. rednecka musiał przypadać jeden np. internetowy naciągacz w postaci telemarketera itp., teraz są boty, które jednak mają limity - AI wg tych superlatywów limitów nie ma, automatyzacja działań w złej wierze prowadzona na szeroką skalę przez zorganizowaną jednostkę może być niewyobrażalna w skutkach...Komputery też są bardzo niebezpieczne (Kevin Mitnick), poleganie na GPS jest niebezpieczne, szczególnie jak zostanie zagłuszony. Wysokie wieżowce zbierające wielu ludzi w jednym miejscu, to potencjalna tragedia, jak są dwa obok siebie, to podwójna.
Jeśli ktoś czytając to uważa, że "przesadzam" - czy słysząc chociażby hasło "kradzież tożsamości" uśmiecha się pod nosem? A to tylko mała w skali rzecz jaką AI (z dostępem do wycieków danych itp.) nieproporcjonalnie ułatwi (a może już ułatwia?).Teraz to niby jest bezpiecznie? Ciągle czytam, że na kogoś wzięli chwilówkę. Weź pod uwagę, że jeśli jest nowa technologia i ktoś ją wykorzystuje do popełniania przestępstw, to ta sama technologia będzie służyła do zapobiegania przestępstwom.
Wracając do WWW - zobacz jak już obecnie internet jest ocenzurowany, wyszukiwarka Google jest cieniem tego co jeszcze kilka lat temu dobrze działało, treści są "profilowane" a dostęp do "potencjalnie niebezpiecznych" rzeczy (czyli w wielu przypadkach po prostu wolność słowa itp.) wprost jest eliminowany (mam tu na myśli tylko WWW). Kto sobie z tego zdaje sprawę "świadomie"? Myślisz że ktoś zauważy, że z dnia na dzień dociera coraz mniej treści z zagranicy (w każdym z krajów itp.)? Że zwykły Kowalski zastanowi się dlaczego nagle nie może się różnych rzeczy dowiedzieć? Skupiam się na "innych krajach", bo logiczne, że nikt z terytorium takiego USA nie będzie "atakował" USA (chodzi oczywiście o to, że zagrożenie "własne" łatwiej namierzyć i wyeliminować).Wziąłeś pod uwagę, że jesteś już starej daty i nie ogarniasz nowych technologii? Pokolenie Alfa korzysta z Youtube, TikTok, komunikują się za pomocą czatów w grach takich jak Roblox i Minecraft, albo dyskutują na kanałach Discord. Ja osobiście polecam wyszukiwarkę DuckDuckGo oraz perplexity.ai (https://www.perplexity.ai/)
Proste georestrykcje i wyeliminowanie wbudowanych w przeglądarki "obejść" - brzmi jak "kompletny odlot"? Zanim napiszesz, że Ty i wszyscy w Twoim otoczeniu sobie internet "odblokują", to ja na to, że nie zrobi tego 99% użytkowników internetu, i tylko o to chodzi. WWW obecnie wciąż jest "otwarte", ale większość nie zauważy jeśli zostanie znacząco ograniczone, tylko na poziomie konsumenckim (a więc z minimalnym wpływem na przemysł, łańcuchy dostaw, finanse itp.), a dzięki temu uda się uniknąć "zagrożeń" takich i większych(!) jak te z Trumpową kampanią (tą z 2016, nie te obecne rewelacje)...Nie doceniasz młodego pokolenia, mój siostrzeniec szybciej niż ja spróbowałem, zaczął używać Copilot do odrabiania zadań domowych, to było w tamtym roku.
Z tematem trzeciego świata... Ja na podstawie udokumentowanej historii twierdzę, że w przypadku "informatyzacji" w takich regionach najwięcej zyska tzw. lokalny watażka, bo to on ma, dosłownie, siłę przekonywania, i łatwo przekona wioskę do oddania smartphone'ów, anten czy innego sprzętu jaki następnie sprzeda przysłowiowemu Januszowi do Europy chociażby...No dobra, załóżmy, że tak będzie. W jaki sposób mieszkańcy na tym stracą, w porównaniu do tego co mają teraz? W sensie, nie mają nic i nadal nie będą mieli nic, więc w czym problem?
Ale to taki głębszy trzeci świat, jeśli coś wiesz odnośnie np. Indii to chętnie przeczytam, pamiętam że tam faktycznie miała się odbywać szeroka akcja informatyzacyjna, i może nie jest to typowy trzeci świat, ale w zestawieniu z Europą chociażby... Nie chcę wchodzić znów w definicje - czy zgodzisz się z klasyfikacją Indii do trzeciego świata? Bo ja pisząc o trzecim świecie mam na myśli Afrykę (nie całą oczywiście) i Indie, do tego w szerszym stopniu państwa jakie po prostu nie są uznawane za świat pierwszy, tj. np. Chiny (i oczywiście Rosję itp., ale tutaj skupiam się na najludniejszych miejscach), chociaż zgodzę się jeśli np. Chin za trzeci świat nie uważasz, walczą w końcu o wpływy itp., a ja patrzę subiektywnie pod kątem tych przysłowiowych Kowalskich, jw. dla nich pierwszy świat to nie jest :(Mówisz o tym kraju, który wysyła satelity na księżyc? To, że w Indiach czy Chinach są rejony bardzo ubogie, to nadal Internet, smartfony oraz AI mogą tylko poprawić życie tych ludzi, a nie pogorszyć. Moim zdaniem AI bardzo dużo zmieni, potrafi mówić w wielu językach tak, żeby zrozumiało dziecko. To jest jednak ogromna różnicy niż czytanie i samodzielne wyszukiwanie odpowiedzi w sieci. To że odpowiedzi będą zmanipulowane cenzurą? Ok, ale mówimy tutaj o takich dziedzinach jak polityka, czy poprawność polityczna, to zawsze jest manipulowane, AI tutaj wiele nie zmieni.
Przy okazji - niby się nie zgadzamy, ale fajnie że czytasz, ja też ogólnie jestem ciekaw co piszesz. Już trochę czasu minęło od popularyzacji AI, a w polskim internecie wciąż nie trafiłem na dobre miejsce do dyskusji, tj. miejsce gdzie są różne poglądy w tej kwestii - jak już pisaliśmy - są te "obozy" i bańki, a nie ma co się okopywać, bo temat ogólnodostępnego AI wykorzystywanego w mediach wydaje się być istotny społecznie...Dyskusji jest od groma nawet tych w języku polskim. Są podcasty, goście, dyskusje akademickie, uniwersyteckie, ja oglądam na youtube.
Chociaż może to wszystko jest dyskutowane "zakulisowo" przez mądrzejszych od nas (tutaj przejaw myślenia idealistycznego), bo nie wierzę, że np. zastrzeganie pesel i różne inne regulacje jakie przez lata były "niemożliwe" do wprowadzenia (też na świecie) akurat teraz "przypadkiem" stają się rzeczywistością ;)
Staram się wyciągać wnioski z tego co już jest, podając przykłady technologii które widziałem. Zaś Ty mam wrażenie zabawiasz się w futurystę, co jeszcze nikomu się nie udało.Ma to sens - jeden wróży z fusów a drugi ma szklaną kulę, możemy tak odwracać perspektywę w nieskończoność :)
Nikogo nie chcę przekonywać, dyskutujemy. Ty chyba czujesz się postawiony przed jakimś wyborem, tak nie jest.Może trafnie to ująłeś, "wybór" - dobre słowo, tak jak ostatnio pisaliśmy o potrzebach, pisałeś samochód, internet itp. - korzystanie z internetu to jest wybór,
Przecież AI to nie są tylko pozytywy, kto tak twierdzi? Skupiam się na pozytywnych bo mnie to jara.Może to właśnie styl pisania, o negatywach po prostu nie wspominasz i stąd odbiór taki jak wskazałem (przynajmniej u mnie).
Na razie jesteśmy świadkami bańki AI, bumu na technologię, nie ma wyraźnego podziału na zastosowania do użytku osobistego i komercyjnego. W tej chwili jest podział na wolny dostęp i zamknięty dostęp (np Sora tylko dla wybranych artystów w ramach beta testów). Jednak pamiętaj, że AI będzie musiało na siebie zarabiać. Raczej mamy sygnały, że będzie za darmo, bo GPT4 z płatnego zrobił się darmowym GPT4o. Podobny model jaki przyjął dawno temu Google. W przypadku AI jest to o tyle sensowne, że dane są używane do szkolenia, wiec win win. Wersje komercyjnie różnią się tym, że np dane które wprowadzasz, nie są wykorzystywane do szkolenia, czyli możesz używać danych wrażliwych. I znowu, mówię o rzeczach które już są. Plus integracja AI z innymi narzędziami danego producenta, np Microsoft 365 Copilot skierowany do korporacji.Tu nic nie mam do dodania :)
Bo wkraczasz w świat spisków, domysłów i baśni. Domena ludzi, którzy niewiele wiedzą na jakikolwiek temat i nie mają chęci się dowiedzieć, więc wolą wymyślać.Skomentuję tak - znam osoby z obu stron "barykady" (kompletnie niezwiązana z AI kwestia oczywiście), takie osoby o jakich piszesz stanowią zagrożenie dla siebie i otoczenia, z kolei te drugie, zarzucające na prawo i lewo "szukanie spisków" są tak zakorzenione w swojej "racji", że nie są już w stanie pojąć, że mogą racji nie mieć, taki sam mechanizm obronny, chociaż z mojego doświadczenia niesie ze sobą mniej zagrożeń w tym drugim przypadku.
Co to ma wspólnego z destabilizacją WWW, a ściślej mówiąc "status quo WWW"?Ty widzisz że takie "przekonywanie" to scam, rzecz w tym że taki redneck nie widzi. To nie o polityce a o społeczeństwie - przecież tak ohydna osoba jak Trump była prezydentem USA, mnie osobiście odrzuca jak tylko słyszę jego przekonania, tymczasem masa ludzi (również u nas) jest zafascynowana tym człowiekiem, i o ile nie jest to skorelowane bezpośrednio z wykształceniem czy inteligencją społeczeństwa (bo i "światowi" ludzie go popierają), to widać też w jakich społecznościach poparcie takie osoby mają największe... Proste hasła + łatwowierność ludzi, to działa, jeśli do tego doszłaby jakaś gratyfikacja finansowa to już w ogóle...
Czyli co konkretnie?
Brzmi legitnie, szczególnie ten fragment, gdzie przekonujesz, żeby nikomu nie wierzyć tylko wam. Gdzie mogę się zapisać? ;D
BTW była już taka akcja o nazwie Storm Area 51 (https://en.wikipedia.org/wiki/Storm_Area_51) spełnia wszystkie Twoje wymagania. Masz wierzących w UFO, masę "dowodów", filmów, zdjęć, raportów, zeznań sygnalistów. Masz prawdziwą legendarną bazę i rzeczywiście ludzie tam poszli i zrobili ten run, są nagrania na youtube jak szturmują, nawet to oglądałem, byłem ciekawy czy ich zmasakrują 8)
Komputery też są bardzo niebezpieczne (Kevin Mitnick), poleganie na GPS jest niebezpieczne, szczególnie jak zostanie zagłuszony. Wysokie wieżowce zbierające wielu ludzi w jednym miejscu, to potencjalna tragedia, jak są dwa obok siebie, to podwójna.Śmiejesz się, a od tego są regulacje prawne, przepisy, prawo budowlane itp. żeby nie było samowolki - AI to jest obecnie samowolka (chociaż jak już któryś raz piszę - gdyby miała takie możliwości jakich niektórzy jej życzą to w ogóle nie zostałaby udostępniona do użytku "publicznego").
Teraz to niby jest bezpiecznie? Ciągle czytam, że na kogoś wzięli chwilówkę. Weź pod uwagę, że jeśli jest nowa technologia i ktoś ją wykorzystuje do popełniania przestępstw, to ta sama technologia będzie służyła do zapobiegania przestępstwom.Dokładnie tak, wskazałem na takie oczywiste zagrożenia żeby się "zabezpieczyć" przed kolejną sugestią że szukam spisków ;)
Wziąłeś pod uwagę, że jesteś już starej daty i nie ogarniasz nowych technologii? Pokolenie Alfa korzysta z Youtube, TikTok, komunikują się za pomocą czatów w grach takich jak Roblox i Minecraft, albo dyskutują na kanałach Discord. Ja osobiście polecam wyszukiwarkę DuckDuckGo oraz perplexity.ai (https://www.perplexity.ai/)Możesz mieć rację, więc tu nie polemizuję (poza tym, że wciąż nie mówię o blokowaniu sieci a o takiej rewolucji w postaci cenzury regionalnej, która nie będzie dla Kowalskiego odczuwalna, ale wpłynie np. na to co w mediach i na ograniczenie zagranicznych "wpływów").
Nie doceniasz młodego pokolenia, mój siostrzeniec szybciej niż ja spróbowałem, zaczął używać Copilot do odrabiania zadań domowych, to było w tamtym roku.
Co do blokad, nic takiego nie nastąpi. Żaden kraj nie zablokował skutecznie sieci. Nawet Korea Północna, która ma swój Intranet Kwangmyong, ale niektórzy ludzie mają dostęp do globalnego Internetu poprzez Chiny. Istnieje podziemie cyfrowe, gdzie na pendrive przemyca się muzykę oraz filmy ze świata.
Nie tyle problem, co różnica w spojrzeniu (ja twierdzę, że w tych rejonach nic nie zmieni AI, a Ty z przekonaniem twierdziłeś, że zmieni):Z tematem trzeciego świata... Ja na podstawie udokumentowanej historii twierdzę, że w przypadku "informatyzacji" w takich regionach najwięcej zyska tzw. lokalny watażka, bo to on ma, dosłownie, siłę przekonywania, i łatwo przekona wioskę do oddania smartphone'ów, anten czy innego sprzętu jaki następnie sprzeda przysłowiowemu Januszowi do Europy chociażby...No dobra, załóżmy, że tak będzie. W jaki sposób mieszkańcy na tym stracą, w porównaniu do tego co mają teraz? W sensie, nie mają nic i nadal nie będą mieli nic, więc w czym problem?
(...) tam gdzie AI nie ma i tak wpływu na życie ludzi [tzw. trzeci świat(...)
Co do trzeciego świata, tutaj się bardzo nie zgodzę. Uważam, że takie technologie jak Internet, smartfony, a teraz AI, dają najwięcej korzyści właśnie krajom trzeciego świata.Bo załóżmy że możemy chcieć coś zmienić, poprawić sytuację, ale dobre chęci to jedno, a pesymistyczna rzeczywistość to drugie (np. Afganistan po opuszczeniu go przez USA stosunkowo niedawno)...
Dyskusji jest od groma nawet tych w języku polskim. Są podcasty, goście, dyskusje akademickie, uniwersyteckie, ja oglądam na youtube.Wypowiadam się jako "laik" o AI tutaj, bo lepszego miejsca do tego nie znalazłem, to co podsyłasz to... To nie dyskusje.
Podaję solucję: wchodzisz na DuckDuckGo w zakładkę filmy, wpisujesz szukaną frazę, ustawiasz filtrowanie "Ostatni miesiąc" albo "Ostatni tydzień" tutaj gotowy link (https://duckduckgo.com/?t=ffab&q=sztuczna+inteligencja&iax=videos&ia=videos&iaf=publishedAfter%3Am).
Ma to sens - jeden wróży z fusów a drugi ma szklaną kulę, możemy tak odwracać perspektywę w nieskończoność :)Oczywiście nie zgodzę się, powtórzę, większość tego o czym mówię, już istnieje.
Chociaż przyznam od razu, że nie wiem jak jest na wschodzie, konkretnie Japonia itp., potrafię sobie wyobrazić, że tam nawet seniorzy mogą mieć jakieś obowiązkowe szkolenia żeby w ogóle poruszać się po mieście, więc może i są wyjątki gdzie internet nie jest wyborem a integralną częścią życia(?)...Japonia jest bardzo nowoczesna, ale co ciekawe, miejscem gdzie bez Internetu praktycznie nie da się funkcjonować są... Chiny. Bez telefonu w Chinach nawet nie pojedziesz metrem, będzie problem żeby zapłacić w sklepie. Mowa oczywiście o miastach, bo ludzie z rolniczych prowincji do miast praktycznie nie mają wstępu.
Chociaż oprócz tego co już pisałem to może odnośnie tych regulacji, na co chyba sam wskazywałeś na którejś stronie wątku (chociaż mogę się mylić, chodziło wtedy o regulacje w zakresie praw autorskich itp., a ja bym rozszerzył ogólnie na "wykorzystanie" AI, bo na razie to wygląda jak "dobra wola" tych firm że uniemożliwiają generowanie np. przepisu na napalm).Kto mi zabroni uruchomić AI na moim własnym komputerze, lokalnie?
Skomentuję tak - znam osoby z obu stron "barykady" (kompletnie niezwiązana z AI kwestia oczywiście), takie osoby o jakich piszesz stanowią zagrożenie dla siebie i otoczenia, z kolei te drugie, zarzucające na prawo i lewo "szukanie spisków" są tak zakorzenione w swojej "racji", że nie są już w stanie pojąć, że mogą racji nie mieć, taki sam mechanizm obronny, chociaż z mojego doświadczenia niesie ze sobą mniej zagrożeń w tym drugim przypadku.Jakiej barykady, o czym Ty piszesz? Wszyscy korzystamy z AI, albo zaraz będziemy, nie ma odwrotu, koniec, amba, finito, klamka zapadła, nie będzie żadnego wycofania, incydentu, etc.
W każdym razie - naprawdę musisz w ekstrema skręcać? Jeśli sam uważasz, że to co piszę to ekstrema (tylko że w drugą stronę), to... zazdroszczę. I na tym poprzestanę, bo to nie są kwestie na forum :)Mocno nadinterpretowujesz moje sowa, bo ja nigdzie nic podobnego nie stwierdziłem.
Ty widzisz że takie "przekonywanie" to scam, rzecz w tym że taki redneck nie widzi. To nie o polityce a o społeczeństwie - przecież tak ohydna osoba jak Trump była prezydentem USA, mnie osobiście odrzuca jak tylko słyszę jego przekonania, tymczasem masa ludzi (również u nas) jest zafascynowana tym człowiekiem, i o ile nie jest to skorelowane bezpośrednio z wykształceniem czy inteligencją społeczeństwa (bo i "światowi" ludzie go popierają), to widać też w jakich społecznościach poparcie takie osoby mają największe... Proste hasła + łatwowierność ludzi, to działa, jeśli do tego doszłaby jakaś gratyfikacja finansowa to już w ogóle...WTF? Chyba pomyliłeś wątki.
Storm Area 51, Capitol i sporo innych mniej lub bardziej prowokacyjnych ruchów - ale to wszystko koordynowane przez ludzi, ludzi których jest ograniczona ilość, ograniczony ich czas, w momencie jak AI potrafi przekonać przez platformy społecznościowe że jest człowiekiem to wchodzi automatyka - skala takiego "wydarzenia" może być nieporównywalnie większa przy koordynacji ze strony znacznie mniejszej ilości tzw. złych ludzi. To jest właśnie to "co konkretnie?" - bunty rasowe czy taki Capitol w skali x10 czy x100, koordynacja w różnych lokalizacjach itp....Swego czasu TV miała większe pole rażenia, niż teraz Internet i AI razem wzięte. Zauważ, że im więcej mamy technologii, tym ludzie są mniej wrażliwi na to co widzą i słyszą. Kiedyś jedynym źródłem informacji była TV, a wcześniej radio. Teraz ludzie zamykają się w swoich bańkach i maja wywalone na to, co jest w innych bańkach.
Co to ma wspólnego z "obawami" o zmiany w WWW - myślałem że piszę klarownie - "incydent" -> odpowiedź władz obarczająca winą np. zagranicę -> wprowadzenie wymogów nie tylko u właścicieli domen, ale i w softwarze itd., i wciąż masz internet, ale już Amerykanin z Anglikiem nie pogada (tj. pogada na cenzurowanym FB, YT czy innym TikToku, ale nie na forum takim jak to "nasze")... Jeśli spytasz co to ma za związek z AI - to już wskazałem - "incydent" wprost z wykorzystaniem AI, nie wydaje mi się żeby dało się zrobić obecnie coś tak "dużego" (na skalę prowadzącą do rewolucji chociażby w WWW) bez automatyzacji.Tak, tak, AI to kolejne po 5G narzędzie do kontrolowania ludzi ;)
Śmiejesz się, a od tego są regulacje prawne, przepisy, prawo budowlane itp. żeby nie było samowolki - AI to jest obecnie samowolka (chociaż jak już któryś raz piszę - gdyby miała takie możliwości jakich niektórzy jej życzą to w ogóle nie zostałaby udostępniona do użytku "publicznego").
Dokładnie tak, wskazałem na takie oczywiste zagrożenia żeby się "zabezpieczyć" przed kolejną sugestią że szukam spisków ;)
Możesz mieć rację, więc tu nie polemizuję (poza tym, że wciąż nie mówię o blokowaniu sieci a o takiej rewolucji w postaci cenzury regionalnej, która nie będzie dla Kowalskiego odczuwalna, ale wpłynie np. na to co w mediach i na ograniczenie zagranicznych "wpływów").Ale kto ma tę globalną cenzurę wprowadzić? Reptilianie? Bo chyba nie politycy, którzy są wybierani w demokratycznych wyborach przez ludzi? Jakbyś nie zauważył, to jednak świat zachodu nie funkcjonuje jak Chiny.
Nie tyle problem, co różnica w spojrzeniu (ja twierdzę, że w tych rejonach nic nie zmieni AI, a Ty z przekonaniem twierdziłeś, że zmieni):Bo załóżmy że możemy chcieć coś zmienić, poprawić sytuację, ale dobre chęci to jedno, a pesymistyczna rzeczywistość to drugie (np. Afganistan po opuszczeniu go przez USA stosunkowo niedawno)...Tak, ponieważ trudno dzisiaj znaleźć miejsca na świecie, gdzie nie dotarła cywilizacja. Są oczywiście rdzenne plemiona, chronione, które nie wiedzą o istnieniu świata, ale poza tym, to cywilizacja dotarła wszędzie. Więc nawet jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio może się przyczynić do poprawy życia ludzi trzeciego świata. Chociażby w taki sposób, że organizacje charytatywne coś tam im wysyłają albo budują.
Ale ok - są faktycznie rejony, które dało się "ucywilizować", więc wyjątki pozytywne są na pewno, ale sam wiesz, że to nie jest takie proste że smartphone i AI nagle wyeliminuje problemy tam występujące.No nie jest, ale rozwój ogólnie daje nowe możliwości.
No i ostatnia rzecz...Wypowiadam się jako "laik" o AI tutaj, bo lepszego miejsca do tego nie znalazłem, to co podsyłasz to... To nie dyskusje.Ech, no widzisz, wiedziałem że tak będzie. Jak ktoś chce, to pokona przeszkody, jak ktoś nie chce, to nawet jak mu dasz wędkę, to powie, że ryby nie biorą.
Filmikom na Youtube bliżej do esejów, a często są to przecież po prostu przetłumaczone i przeczytane zagraniczne artykuły... To nie do dyskusji, tak jak mnie jest zarzucane nierzadko w jaki sposób piszę - mam swoje spojrzenie, skoro je wyrażam to jestem ciekaw co inni o nim myślą (ew. tylko uważam, że warto daną rzecz dodać), może akurat ktoś odpowie z aspektami o jakich nie pomyślałem i trafi z czymś do przemyślenia, ale to jak piszę klasycznej wypowiedzi "do dyskusji" na pewno nie przypomina...
A taki Youtuber to nie jest kolega widzów, raz że on czy ona na tym zarabia (jak na czyjś kanał to zlecenie, jak na swój to monetyzacja itp.), a dwa, że jw. widzowie to nie grupa "peersów" (czyli "równych mnie", z perspektywy Youtubera). "Napisz w komentarzu co myślisz, jestem ciekaw Twojej opinii" - serio? Tutaj na forum mamy dyskusję (oczywiście nieakademicką, niekoniecznie merytoryczną, ale piszemy co myślimy), nikt nam nie płaci za wyrażanie swojej opinii, tym się różni dyskusja od "dyskusji".Ech, szkoda słów. Może Ty po prostu potrzebujesz sobie z kimś pogadać, np przy piwie? Jak coś, to od razu mówię, że nie mam czasu.
Na grupach komiksowych wystarczy pokazać cokolwiek AI i od razu: "wyjdź stąd", "to grupa dla artystów a nie generowanych plagiatów". Z kolei na czysto technicznych forach pisze się o pozytywach AI z tego co widziałem. Nie znam miejsca w internecie gdzie byłyby dyskusje odnośnie tych wszystkich rzeczy z filmików przykładowo (jw. gdzie indziej niż pod filmikami...), i żeby do tego nie zbierały ludzi tylko z jednego "obozu"...Podsyłałem kiedyś link do strony artysty fotografa, którzy tworzy w AI i wypowiada się o niej pozytywnie. To że wielu twórców wypowiada się negatywnie, to jest zrozumiałe, boją się, że będą mieli mniej zleceń. I to już się dzieje. Przykładowo okładki albumów zespołów metalowych, okładki książek, ilustracje do artykułów, itp.
Ale dobra, to nie jest ściśle domena tematu AI, tak jak pisałeś wyżej - dzieciaki nie komunikują się na forach, a kto inny ma czas na jałowe dyskusje w internecie (poza komiksiarzami i innymi hobbystami :P )? Więc ok, uważasz że są miejsca do dyskusji, doprecyzuję - to nie miejsca dla mnie, i strzelam że i nie dla Ciebie, bo tam byś dyskutował a nie tutaj :)
Nie mniej jednak teraz to dopiero się zacznie fala dezinformacji bo wszyscy będą brali za pewnik to co pisze AI. Kiedyś tak było z Wiki tylko na mniejszą skalę.Najbardziej prawdopodobne wg mnie, że najpierw będą "brali za pewnik" (nie tylko co pisze AI, ale też to co pokazuje, co śpiewa itp.), a później będą wątpliwości, zarówno wobec AI, jak i tradycyjnych form przekazu w mediach - stracą one wiarygodność. Nawet nie tyle że będą dyskredytowane, bo gdzie i kto będzie miał to robić, jeśli AI też samo może dyskredytować AI i nie-AI...?
Rozmowa z twórcą pierwszego komiksu, do którego grafikę wygenerowało AI (wiemy, to drażliwy temat w komiksowie)
https://blogokomiksach.pl/robert-zareba-komiks-era-ai-robot-oli-wywiad/ (https://blogokomiksach.pl/robert-zareba-komiks-era-ai-robot-oli-wywiad/)
Dzieciaki, czyli gen Z (czy co jest "nowszego") nie "nabierają" się na takie chwyty mające wzbudzać "reakcje", ale widać że starsze pokolenia łykają dużo tych treści uznając je za interesujące.
3) Jak zapewne wszyscy zdajemy sobie sprawę, AI karmi się artystami i wypluwa swoje "wysrywy" mówiąc kolokwialnie. Co się więc stanie gdy "prawdziwych" artystów nie stanie? Czym się karmić będzie AI? Odpowiedź jest prosta: swoimi dotychczasowymi tworami. Ale o ile były one mniej... "wartościowe" (?) od oryginałów, tak kopia kopi czym będzie? No i czarny scenariusz: kiedy zostanie już tylko kopia kopii - czym się będzie karmić AI...?Komiksu "Stworzone nie kradzione - komiksy od ludzi dla ludzi" nie czytałem, ale skomentuję Twoje spostrzeżenia.
Moim zdaniem prawdziwi artyści i tak będą tworzyć - niezależnie od warunków. Najlepszym przykładem są polscy twórcy komiksów, którzy często powtarzają, że nie da się z tego wyżyć. Mają zwykłe prace, a komiksy tworzą z pasji, w wolnym czasie.
Aha. A tę opinię opierasz na konkretnych źródłach czy na swoim przeczuciu? Bo ja większość tego, co napisałem wyżej, usłyszałem od samych twórców komiksowych (a przynajmniej od ich grupy) na ostatniej KW... i oni sami chyba więcej wiedzą o realiach swojego zawodu ;)Jedno nie wyklucza drugiego. Chyba większość z nas chciałaby robić to, co lubi, a przy okazji móc się z tego utrzymywać. Dlatego nie jest niczym dziwnym, że artyści chcieliby zarabiać na swojej twórczości.
Tu nie chodzi o to, że sztuka rodzi się z potrzeby zysku czy że artyści chcieliby na niej zarabiać. Chodzi o to, że artyści muszą zarobić pieniądze jakoś inaczej, żeby móc się potem oddać tworzeniu nierentownej sztuki.Ile czasu spędzasz na czytaniu komiksów i pisaniu oraz czytaniu na tym forum? Czy ktoś Ci za to płaci? Czy jeśli ludziom nie będziemy płacili za czytanie komiksów, to przestaną czytać komiksy? Ludzie utrzymują się z pracy, a po pracy robią mnóstwo wspaniałych rzeczy dla siebie - jeden gra w gry, inny maluje figurki, a jeszcze inny rysuje komiksy. Ci którzy są w tym wybitni, dostaną za to pieniądze. Już prościej tego nie napisze.
A sztuczna inteligencja wykosi te zawody, w których to zwykle robili, wykorzystując swoje umiejętności. Grafikę użytkową, dzięki której mogli zarobić rysownicy. Zlecenia na hasła reklamowe, które pozwalały zarabiać pisarzom. Układanie dżingli dla muzyków. Tłumaczenia tekstów codziennych, dzięki którym tłumacze mogli zajmować się też mniej opłacalnym tłumaczeniem literackim. Nie wspominając o zleceniach na korektę czy redakcję, które pozwalały dorabiać wielu osobom o tłumaczeniu humanistycznym.Tak, tych wykosi, tak samo jak fabryki wykosiły rzemieślników robiących taborety, stoły czy buty.
Ile czasu spędzasz na czytaniu komiksów i pisaniu oraz czytaniu na tym forum? Czy ktoś Ci za to płaci? Czy jeśli ludziom nie będziemy płacili za czytanie komiksów, to przestaną czytać komiksy? Ludzie utrzymują się z pracy, a po pracy robią mnóstwo wspaniałych rzeczy dla siebie - jeden gra w gry, inny maluje figurki, a jeszcze inny rysuje komiksy.
Czyli masz bardzo osobisty stosunek do tych zmian, więc zrozumiałe, że trudno jest Ci zachować obiektywizm. Nie mam z tego tytuły pretensji do Ciebie. I tak jest spokojnie, porównując z rewolucją przemysłową, gdzie zbuntowani robotnicy niszczyli maszyny i atakowali fabryki.
Animacja komputerowa, zobacz na pierwsze dzieła Disneya, jak wyglądają i ile czasu zajmowało rysowanie (latami), a teraz robi się to szybciej i wygląda o wiele lepiej.
Nadal wszędzie jest potrzebny człowiek, ale do AI również, po prostu zmienia się zakres prac.
Tu miałbym jednak pewne wątpliwości. W wielu aspektach tradycyjna animacja klasycznych filmów Disneya może podobać się bardziej niż nowoczesna komputerowa.Owszem, ale uzyskanie takiego stylu nie jest dzisiaj najmniejszym problemem. Różnica taka, że dawny styl animacji wynikał z ograniczeń technologicznych, podobnie jak komiksy przed separacją kolorów. Dziś możesz uzyskać efekty jakie tylko sobie zamarzysz.
Problemem jest jednak to, że wcześniejsze narzędzia w mniejszym lub większym stopniu nadal wymagały twórczego umysłu, który by nimi kierował, tymczasem wielu decydentów uważa, że AI może twórców zastąpić całkowicie - tak że zamiast być narzędziem dla twórcy eliminuje tego twórcę.Jeśli się spełni, to tłumaczenia będą naszym najmniejszym zmartwieniem, bo to wywróci całą gospodarkę na drugą stronę. I pewnie jak to w naturze, nowy świat wykreuje nowe potrzeby i znowu przeżyjemy.
Nie jestem przeciwko rozważnemu zastosowaniu AI w dziedzinach, gdzie może ono przynieść korzyść, ale mam cały czas duże wątpliwości przeciwko podejściu do jego użycia w obszarach twórczych i motywowanemu krótkotrwałymi względami finansowymi huraoptymizmowi, z jakim niektóre gałęzie świata biznesu się na tę sztuczną inteligencję rzucają jak szczerbaty na suchary.
To, co dziś może być tłumaczone niemal mechanicznie (np. proste narracje, klisze językowe), w przyszłości stanie się dużo trudniejsze do przeniesienia na inny język. Powstaną teksty bogatsze w idiom, kontekst kulturowy, grę językową i wielowarstwowe znaczenia. Automatyczne tłumaczenie stanie się niewystarczające - i to nie dlatego, że AI nie będzie technicznie zdolna do tłumaczenia, lecz dlatego, że będzie potrzebna interpretacja, a nie tylko translacja.
W efekcie nie zniknie zawód tłumacza literackiego, jak dziś się czasem przewiduje - przeciwnie, wykształci się jego nowa forma. Tłumacz będzie współpracował z AI, ale jego rola będzie bardziej kreatywna i decyzyjna niż techniczna. Będzie musiał rozumieć nie tylko języki, ale też konteksty, styl, intencje i niuanse kulturowe - coś, czego czysta automatyzacja nadal nie obejmie w pełni.
Poza tym ten huraoptymistyczny scenariusz, gdzie każdy może sobie publikować własne książki i to doprowadza do wzrostu konkurencji, nie uwzględnia dominacji wielkich firm, które przy pomocy swoich budżetów marketingowych, machin promocyjnych i układów z dystrybutorami będą mogły tak reklamować swoje "utwory", robione po minimalnych kosztach za wytrenowane dla nich specjalnie AI, że samopublikujący nie będą z nimi mieli szans.
Analogia ze skrybami niestety jest raczej nietrafna, bo a) oni nie pisali tych książek, tylko je przepisywali i b) większość z nich nie była tłumaczami. Nie było więc tak, że nagle puff i skryba po wynalezieniu druku zmienił się w tłumacza...Nie powiedziałem, że pisali, powiedziałem, że przepisywali i często tłumaczyli. Nie wiem jak często tłumaczyli, ale to ma być analogia, a nie dowód historyczny. Równie dobrze można podać bliższą czasowo analogię - byli sobie webmasterzy, którzy tworzyli strony internetowe od a do z. Pojawiły się gotowe rozwiązania typu WordPress, sklepy typu PrestaShop oraz inne CMS. Wydawało się, że takie komercyjne twory zdominują rynek, i koniec webmasterki jaką znaliśmy. No i dzisiaj praktycznie nikt nie korzysta już tych systemów, a programistów jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Jedna technologia zastępuje inną, a ludziom związanym z branżą najłatwiej jest się przekwalifikować, bo mają umiejętności i wiedze dająca im przewagę.
No i dzisiaj praktycznie nikt nie korzysta już tych systemów, a programistów jest więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Jeśli korzystacie z ChatGPT to dobrze o tym wiedzieć:
W skrócie:
The New York Times pozwał OpenAI, zarzucając nielegalne wykorzystanie artykułów do trenowania.
OpenAI odwołał się od decyzji, ale dane są już zbierane - mamy tutaj pogwałcenie zasad RODO.
Wyszukiwarka DuckDuckGo ma teraz wbudowany AI.
Można się pobawić bez rejestracji z różnymi modelami, zmienia się je w lewym górnym rogu:
https://duck.ai
No i proszę, jak zostać wykluczonym z 15 milionowego przetargu za użycie AI.Albo jak się skompromitować "pisząc" książkę w AI: