Dobra, nikt się nie chce bawić w moją grę. Więc przejdę do meritum - pokazywanie przypadków potwierdzających jakąś regułę i na tej podstawie wywodzenie, że jest słuszna, to błąd konfirmacji. Żeby zweryfikować prawdziwość jakiejś tezy trzeba się przyjrzeć przypadkom z nią niezgodnym. Antari wyciąga jakieś karty, które się sprzedają. Ale ile się nie sprzedaje? Ile nie jest wartych niemal nic?
I jeszcze jedna ważna rzecz - akurat np. pokemony sprzedają się bo wychowane na nich pokolenie ma już własne pieniądze, zaczyna się starzeć itd. Ale to są ludzie wychowani w kulcie konsumpcji. Następni już tacy nie będą. I nie jestem pewien, czy będą skłonni płacić grube pieniądze za jakieś plastikowe figurki.
Mylisz się kolego, co jest wynikiem braku wiedzy w temacie, co zresztą sam potwierdziłeś post wyżej.
Większa część tego hobby to aktualnie ludzie młodzi grający w TCG na turniejach. Są zarówno starzy wyjadacze jak i dzieci mające po 8 lat lub mniej. Kolekcjonerstwo to odłam (również liczny ale jednak zarabiają głównie na sprzedaży nowych setów służących do gry), który wykształcił się na nostalgii lecz dzisiejsza młodzież będzie również miec sentyment do tego co wychodzi obecnie za kolejne 20 lat. Po kilku latach jest coś takiego jak rotacja i określone sety wypadają z obiegu na turniejach (stają się nielegalne). Wtedy do akcji wkraczają kolekcjonerzy. Oczywiście koncern nie ma nic ze sprzedaży na rynkach wtórnych.
Doprecyzuję moje stwierdzenie - sprzedaje się wszystko, w co warto inwestować. Karty dzielą się na kilka stopni rzadkości. Są "Rare", "Rare Holo", Common i Uncommon. Oczywiście, że istnieją karty, które sa nic nie warte ale dlaczego na ich podstawie mam budować tezę, że nie warto inwestować w karty Pokemon? Kompletnie bezsensowne założenie. Błędu konfirmacji tutaj nie widzę z mojej strony.
Teza brzmi - na kartach Pokemon można ładnie zarobić inwestując w karty, w które warto inwestować. Dlaczego mam wyciągać przykłady kart na których nie można szybko zarobić? Żeby co dokładnie udowodnić?
Czemu nie kupuję pokemona za 180 tyś? Bo mnie nie stać. Ale gdybym miał taką gotówkę pewnie bym kupił, a za X lat liczył zyski.
Możesz liczyć na własne szczęście, kupować boostery za 15 zł i trafić rzadką kartę. Przy okazji trafisz tonę bezużytecznego badziewia ALE sumarycznie wychodzisz na plus bo instnieje coś takiego jak rachunek prawdopodobieństwa.
Możesz także nie liczyć na własne szczęście i kupić od razu drogą kartę, która jest i będzie rozchwytywana. Trzeba do tego trochę wiedzy ale wszystko w zasięgu. I takie karty są docelowe. Do ich pozyskania dąży się w przypadku inwestycji.
Mój sprzeciw od zawsze był próbą udowodnienia ignorantom, że stwierdzenie, że nie opłaca się inwestować w karty, figurki (które pokazują historycznie i na konkretnych przykładach, że da się) itd. jest wysoce błedne. I tyle.