Autor Wątek: Gospodarka  (Przeczytany 100023 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline PJP

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #150 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:13:59 »
Krótko: 500+ w założeniu miało służyć pobudzeniu konsumpcji, nie - zwiększeniu dzietności. Dlaczego tak uważam? Gdyby miało służyć zwiększeniu dzietności program byłby opracowany sensowniej, z ulgami, obniżkami VAT-u i innymi cudami. Tu żadnych kompleksowych rozwiązań nie ma. Efekt 500+ zapewne miał być też taki, że zmniejsza się skala ubóstwa. To oczywiście się zadziało na chwilę bo jednocześnie zubożała kategoria "ledwo ledwo", czyli biednych pracujących. Jaki jeszcze jest efekt zwiększonej konsumpcji? Inflacja w tych obszarach, gdzie nastąpił transfer środków. Jasne, że możemy napisać - teraz przynajmniej ludzie coś dostaną. Jest to prawda, bo zamiast dopływu kasy do złodziei i cwaniaków mamy dopływ kasy do... właśnie kogo? czy na pewno szarego człowieka? W pewnym sensie tak, ale jak dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest rozdawanie kasy bogatym. Na takie działania się nie zgadzam. Kolejnym logicznym krokiem po rozdawnictwie i ciśnięciu przedsiębiorców wydaje się być nawet symboliczna obniżka obciążeń podatkowych, a nawet kilka takich obniżek. Co do wypadania z rynku pracy, racja. Ale mam wątpliwości, czy powinniśmy na siłę zmuszać do pracy - była i jest inna kombinatoryka. Chamskie zagrywki w stylu zwiększania wieku emerytalnego też nie są dobre. Ogólnie uważam, że w Polsce panuje za duży kult "matki Polki" - rację przyzna mi każdy facet, który wielokrotnie odbił się od muru "solidarności macic".

Kapral

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #151 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:16:53 »
Wypchnięcie dużej grupy kobiet z rynku pracy jest moim zdaniem podstawowym celem 500+. Automatycznie obniżyło to stopę bezrobocia, bo tę liczy się tylko na podstawie zarejestrowanych bezrobotnych, a matki z 500+ nie rejestrują się, tylko zwyczajnie są zawodowo bierne. I teraz statystyki ich już nie widzą.

Ponadto kobiety te zwolniły mężczyznom swoje nisko opłacane miejsca pracy i stopa bezrobocia spadła jeszcze bardziej. Teraz możemy udawać zieloną wyspę, no i wreszcie zrealizowano stary niemiecki postulat "3xK" dla kobiet, a przecież konserwatyści uwielbiają takie rzeczy.

Offline PJP

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #152 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:20:51 »
Drugi raz numer ze szkolnictwem wyższym jako "sposobem na kariery" nie przejdzie - z wielu względów. Jeszcze działa stary i klasyczny myk z emigracją zarobkową - to zawsze było skuteczne, także przed II wojną. Wmówienie ludziom, że wykształcenie wyższe automatycznie daje nie tylko szansę na pracę ale i BARDZO dobrą pracę uważam za największe skurwysyństwo III RP na równi ze złodziejską prywatyzacją, rządami LSD i PO. Możemy iść dalej i uznać, że wypchnięcie kobiet z rynku pracy zachęciło sąsiadów ze Wschodu do przyjazdu ;)

Offline death_bird

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #153 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:21:18 »
@PJP
Akurat wiek emerytalny należałoby podnieść. Kobietom. Wtedy skończyłaby się ta dyskryminacja płciowa i zapanowałaby konstytucyjna równość. 8)
Inna sprawa, że to też można zrobić wyłącznie przestrzegając zasady praw nabytych, to znaczy wprowadzając podwyższony wiek emerytalny wyłącznie rocznikom dopiero wchodzącym na rynek pracy.
Jak gry pod publiczkę nie lubię tak przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego przez PiS było jak najbardziej właściwe. Inna sprawa, że dokonano tego kierując się niewłaściwymi pobudkami.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline xanar

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #154 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:25:00 »
Wmówienie ludziom, że wykształcenie wyższe automatycznie daje nie tylko szansę na pracę ale i BARDZO dobrą pracę uważam za największe skurwysyństwo III RP

No, to pamiętam jak dziś, w średniej każdy nauczyciel gadał, że bez wyższego to za parę lat żadnej roboty nie będzie  ;D
Twój komiks jest lepszy niż mój

Użytkownik usunięty53490

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #155 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:26:09 »
Dawanie do ręki pieniędzy "na dziecko" skutkuje np. tym, że część matek znika z rynku pracy. Bo praca przestaje im się opłacać. Jaki to ma sens na rynku, na którym de facto brakuje rąk do pracy chyba nie trzeba tłumaczyć.

A ja uważam, że to jest dobrze. Z trzech powodów:
1. Jeśli matce opłaca się zrezygnować z pracy i utrzymywać z 500+, to ja się pytam jak głodową pensję płacił jej pracodawca??? Bo kobieta, która zarabia 4-5 tys. nie zrezygnuje z pracy w takiej sytuacji. A jeśli ktoś płaci jej np. 1 tys. to bardzo dobrze, że ona go olewa i idzie na 500+. Jak się nie jest w stanie godziwie wynagradzać pracownika, to się nie potrafi prowadzić biznesu. A jak się nie potrafi prowadzić biznesu, to nie powinno się tego robić.
2. Jeśli bez większego uszczerbku dla domowego budżetu kobieta może sobie pozwolić na rezygnację z pracy i zajęcie się wychowaniem dzieci, to niech to robi. Dla rozwoju dziecka nie ma nic lepszego, niż wychowanie przy matce, zamiast przy niani lub w żłobku/przedszkolu.
3. Wyjście części osób z rynku pracy dzięki świadczeniom socjalnym jest korzystne dla innych pracowników. Mniejsza konkurencja, większe możliwości zmiany pracy i podwyżki.


Cytuj
Głosowałbym za 500+ rękami i nogami gdyby to była ulga podatkowa. Tzn. gdyby co roku można było sobie te 6 tysięcy za dziecko odpisać od dochodu. Takie rozwiązanie miałoby ręce i nogi - promowałoby zatrudnienie i wręcz zachęcałoby do podejmowania pracy. Co więcej - może nawet ludzie zaczęliby wychodzić z szarej strefy.

Ja również uważam, że ulga podatkowa na dziecko zamiast żywej gotówki byłaby lepszym rozwiązaniem. A jeszcze lepiej dla wszystkich, a nie tylko na dzieci (np. istotne zwiększenie kwoty wolnej od podatku). Albo jeszcze lepiej - zniesienie opodatkowania pracy w ogóle. Ale to czysto akademicka dyskusja, bo na stole mamy tylko dwie możliwości - 500+ albo nic.

Cytuj
No ale nie. To wymagałoby wysiłku. Znaczy się: nie da się.
I dlatego 500+ jest "głupie". Przynajmniej w tej formie. Bo to jest też tak, że jeśli rząd chce Ci dać 500 to musi zabrać 600. W końcu system dystrybucyjny też musi coś jeść.

Żadnego wysiłku, inne rozwiązania są wręcz prostsze w realizacji. Ale PiS zdecydował się na taką formę z jednej prostej przyczyny - ulgi podatkowej pies z kulawą nogą by nie zauważył, a wpływ 500 zł (lub wielokrotności) co miesiąc na konto jest bardzo zauważalny, nawet dla tych, którzy zarabiają godziwie. Czysto wyborcza zagrywka.

Kapral

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #156 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 22:41:13 »
Ale dlaczego mamy płacić na cudze dziecka? Przecież jak to dorośnie i się wykształci (też za nasze pieniądze) to najpewniej wyjedzie gdzieś na Zachód i tyle będziemy z tego mieli jako społeczeństwo. A jak się nie wykształci, to będzie siedziało na zasiłku i jeszcze kasę doiło. Tak czy siak, seansu w tym żadnego nie ma.

Offline Amer

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #157 dnia: Cz, 05 Wrzesień 2019, 23:55:24 »
1. Nie za nic, tylko za dzieci. Jakbyś miał swoje, to byś wiedział jaka to ciężka tyrka i jak kosztowna. I nie wypisywałbyś takich głupot, że "za nic".
Mam samochód. Też generuje koszty. Do tego sprowadza się twój argument. Gdzie zatem mam składać wniosek o 500 plus na moje auto? Dodam, że samochodem dojeżdzam do pracy, a pracą dokładam cegiełkę do wartości PKB. Bez samochodu dojeżdżałbym dłużej, czyli miałbym mniej wolnego czasu (w moim przypadku: znacząco mniej), a tym samym korzystałbym rzadziej z wielu usług (np. kina, basenu, roweru miejskiego). Jeśli państwo będzie łożyć na mój samochód, obiecuję jeździć więcej, więcej wydam na stacji paliw, co pół roku kupię nowe opony, wezmę najdroższe ubezpieczenie itd.

2. Akurat ty postulujesz zawężenie kręgu wybranych. Niby dlaczego dostać miałyby tylko pewne grupy zawodowe? Tak przynajmniej jest nieco mniej niesprawiedliwie, bo w rozdawnictwie pieniędzy uczestniczy znaczna część społeczeństwa.
Zasadnicza różnica jest taka, że ja mówię o podnoszeniu wartości pracy, a ty... o rozdawnictwie. Wyższa wartość pracy to większe zadowolenie pracownika, lepsza motywacja i - finalnie - wydajność. Na tym korzysta całe społeczeństwo, bo przez szkołę, przychodnie i szpitale przechodzimy wszyscy.

Do niczego nie motywujesz, gdy rozdajesz za nic. Uczysz jedynie, że należy się, bo tak. I jeszcze polaryzujesz społeczeństwo, bo jednak sporo jest pominiętych. Czytałem, że bezdzietni mogą to rozdawnictwo traktować jako odwrócone bykowe.

Nie można dać podwyżek w jednym czasie całemu sektorowi publicznemu. Ale w dłuższej perspektywie można zadowolić wszystkich. Wskazałem przykładowe grupy zawodowe. Uwłaczające godności wynagrodzenie mają też np. pracownicy socjalni.

Czy burzyła cię podwyżka dla policjantów, kiedy pominięto (też strajkujących) pracowników socjalnych oraz innych z sektora publicznego? Taką przyjąłeś pozę: albo wszystkim, albo nikomu (przy czym ową alternatywę stosujesz wybiórczo, bo tylko w wybranych obszarach życia)? Jeśli od razu starczy pieniędzy dla wszystkich (wątpię), to w porządku. Ale prawda jest taka, że trzeba wybierać i stopniowo wynagradzać wszystkich. A poszkodowani już są, bo jedni dostali, a inni nie. Przeciwnie więc do twoich żenujących wybiegów erystycznych, ja postuluję rozszerzenie kręgu wybranych na cały sektor.

3. Dlaczego chciałbyś dyskryminować kogoś, kto jest bogaty? Tylko dlatego, że jest bogaty?
Chcę, żeby pomoc społeczna docierała do potrzebujących niezależnie od liczby potomków czy innych czynników. Bogaci nie potrzebują wsparcia finansowego. To nie kwestia dyskryminacji. Ty jesteś jej orędownikiem, bo bronisz sytuacji, w której kasa z bezdzietnego biednego idzie na dzietnego bogacza. To całkowite odwrócenie tego, czym jest pomoc społeczna i marnotrawienie środków publicznych. Bogacz sobie poradzi bez tego świadczenia i zajęty swoimi sprawami nie będzie się zastanawiał, czy ubogi Kowalski otrzymał z OPS-u tysiąc więcej.

Ludziom należy pomagać do poziomu, w którym pomoc staje się zbędna. Jednym mniej, drugim sporo, reszcie wcale. Mnie pomoc społeczna jest niepotrzebna, więc o nią nie zabiegam. Potrzebującym jej nie skąpię; niech otrzymają tyle, ile muszą. To jest zdrowa sytuacja.

4. Fakt, że w rozdawnictwie uczestniczy znaczna część społeczeństwa przekłada się na wzrost konsumpcji, co z kolei przekłada się na wzrost gospodarczy, nowe miejsca pracy, podwyżki i wzrost zamożności społeczeństwa - również dla tych, którzy bezpośrednio z programu nie korzystają.
W moim modelu społeczeństwo otrzymałoby tyle samo świadczeń z tą różnicą, że najbardziej potrzebujący dostaliby więcej, inni mniej, a ci zupełnie niepotrzebujący wcale. Za zaoszczędzone pieniądze byłoby można sfinansować podwyżki pracującym. Nie przekonuje mnie więc twój argument, bo wszystkie te efekty można osiagnąć w sposób lepszy (tj. taki, który niweluje wady 500 plus i jeszcze dokłada parę zalet). Rzecz jasna, jestem świadom, że 500 plus ma też (może przede wszystkim) wymiar polityczny.

Zamiast pieniędzy niektórzy (najlepiej większość, jeśli nie wszyscy) dostaliby bony towarowe, m.in. na dziecięce ubrania. To i teraz funkcjonuje, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Warto wiedzieć, że bony traktowane są przez ludzi jak pomoc, pieniądze jako dochód. Dochód z niczego, za nic. Wszyscy uwielbiamy tę wyuczoną przecież postawę: "Mnie się należy i kropka", prawda? Dochód nie może istnieć w oderwaniu od pracy (pomijam z konieczności sytuacje wyjątkowe jak wzbogacenie się na hazardzie, bo to temat długi, a i nie zawsze istnieje w oderwaniu od pracy, np. pokerowe turnieje).

I chyba najważniejsze: należy zmniejszać opodatkowanie najbiedniejszych.

5. Rozdawnictwo pieniędzy w Polsce było zawsze, tylko że do rządów SLD włącznie pieniądz publiczny płynął do postkomunistycznej nomenklatury (uwłaszczanie się na majątku państwowym), a za rządów PO do krewnych i znajomych królika (dzika prywatyzacja). Teraz przynajmniej adresatem rozdawnictwa są przeciętni Kowalscy. Taki system jest najbardziej sprawiedliwy spośród tych, które mieliśmy dotychczas. A właściwie, żeby być precyzyjnym - najmniej niesprawiedliwy.
Wyborne: "Inni kradli więcej". Co było za SLD czy PO, nie należy do rzeczy.
Poloniusz: Cóż czytasz, mości książę?
Hamlet: Dymki, dymki, dymki.

Kapral

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #158 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 07:23:47 »
Mam samochód.

A ja psa. Co prawda malutkiego, ale wiecie ile mnie żarcie i weterynarz dla tego darmozjada kosztuje? Dajcie mi 500, a będę mu kupował najdroższe chrupeczki na świecie, prowadzał do najdroższego fryzjera w mieście, na wakacje oddawał do luksusowego psiego spa w Sopocie (a za resztę nakupuję sobie komiksów w Atomie) :) Nakręcę taką koniunkturę, że wszyscy będziemy opływać w luksusy.
« Ostatnia zmiana: Pt, 06 Wrzesień 2019, 07:33:08 wysłana przez Kapral »

Offline Gazza

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #159 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 08:52:04 »
(...)Wskazałem przykładowe grupy zawodowe. Uwłaczające godności wynagrodzenie mają też np. pracownicy socjalni.
Mam kilkoro znajomych nauczycieli - żaden, dosłownie ŻADEN z nich nie narzeka na sytuację materialną. Zaprzyjaźnione małżeństwo nauczycieli z małego miasteczka (20 tys. mieszkańców) zakupiło niedawno duży dom, po pracy oczywiście udzielają korepetycji (bez kasy fiskalnej rzecz jasna), mają 2 dzieci i odbierają 1000 zł miesięcznie od państwa. Te trele morele o uwłaczających godności zarobkach w sektorze oświaty to tania manipulacja przeciwników rządu.
Bzdury, wszędzie bzdury - a najgorsze, że masa ludu łyka to bez refleksji i daje sobą manipulować.

Nie nazwałbym programu 500+ "głupim". Ma on sens, ale jest niedoskonały - prosty przykład: nie jestem beneficjentem ponieważ starsza córka w momencie startu programu była pełnoletnia już (choć studiuje i musimy ją nadal wspierać), a gdy wystartowało rozszerzenie programu na pierwsze dziecko - młodsza akurat wchodzi w pełnoletniość. Super, nie!? Za to dyrektor zarządzający, przedsiębiorstwem w którym pracuję, kasuje oprócz bajońskiej pensji jeszcze po 500 za każde z 3 dzieci. Podobnie koleżanka przyjeżdżająca do pracy elektrycznym Lexusem, której mąż zarabia potężne pieniądze, kasuje za każde ze swoich 2 dzieci. A to tylko przykłady z najbliższego otoczenia...
Program nie jest "głupi", ale ma ogromne wady, choć w ogólnym rozrachunku jest dla państwa dobry.
« Ostatnia zmiana: Pt, 06 Wrzesień 2019, 08:53:59 wysłana przez Gazza »

Bender

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #160 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:04:04 »
To ciekawe, że cudzą opinie od razu klasyfilujesz jako wynik "łykania bez refleksji i manipulację" a potem padasz ofiarą tego samego podsumowując "Program nie jest "głupi", ale ma ogromne wady, choć w ogólnym rozrachunku jest dla państwa dobry."

Kolega napisał Ci dokładnie dlaczego nie jest. Żadne rozdawnictwo nie jest i to nie jest żadna tajemnica. Łudzenie się, że 500+ było czymś innym niż kupowanie głosów jest po prostu naiwne. A "niedoskonałości" tego programu są jak najbardziej celowe. Bogaci też głosują.

Offline Szekak

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #161 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:07:42 »
Ok, czyli znów dowiadujemy się, że strajkujący nauczyciele nie walczą bo mają niskie pensje, a są po prostu przeciwnikami rządu. Pewnie komuniści!


"500 plus już nie daje rady. Coraz więcej nas na minusie"
https://pomorska.pl/500-plus-juz-nie-daje-rady-coraz-wiecej-nas-na-minusie-6092019-r/ar/c15-14385059
« Ostatnia zmiana: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:11:32 wysłana przez Szekak »
Piękno jest w oczach patrzącego.

Offline death_bird

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #162 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:32:28 »
Nauczyciele strajkują, bo chcą zarabiać więcej. Kto nie chce? Problem pojawia się wtedy gdy podwyżka poborów nie bierze się z większego nakładu pracy/z pracy lepszej jakościowo tylko z ulicznych wrzasków.

@Gazza - gdzieś tam wyczytałem, że gdyby nie obecne rozdawnictwo (a Morawiecki coś tam przebąkiwał o rozważaniu możliwości wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego co byłoby już zaiste przejawem gospodarki księżycowej), to przyszłoroczny budżet zamiast teoretycznej równowagi mógłby mieć jakieś 40 mld PLN nadwyżki (bo na tyle wyceniono łączny koszt 500+, "piątki Kaczyńskiego" i być może czegoś tam jeszcze). To jest mniej więcej tegoroczny budżet MON. Jako gospodarczy liberał sam się sobie dziwię, że coś takiego piszę, ale wydaje mi się, że te pieniądze można spożytkować rozsądniej niż rozdając je na lewo i prawo. Mamy długi do spłacenia. Mamy wiecznie niedofinansowaną (inna sprawa, że fatalnie zorganizowaną) służbę zdrowia. Mamy infrastrukturę do poprawy. Siły zbrojne do przezbrojenia. I co najważniejsze: mamy końcówkę koniunktury. To jest ten czas gdy się zbiera oszczędności na okres dekoniunktury. A przynajmniej powinno się zbierać. 
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Użytkownik usunięty53490

  • Gość
Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #163 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:40:24 »
Odniosę się głównie do wypowiedzi Amera, ale bez cytowania, bo wyszedłby za duży post.

Zgadzam się, że zasadniczą przyczyną wzajemnego niezrozumienia jest tu dyskutowanie na różnych płaszczyznach. Ty (wy) dyskutujesz na poziomie akademickim, ja - pragmatycznym. Ja również mógłbym toczyć dyskusję czysto akademicką i przedstawić moją, idealną wersję bilansowania budżetu. W tej nie byłoby miejsca na żadne wydatki socjalne, skasowane zostałyby wszystkie przywileje pewnych grup zawodowych, ale w zamian nie byłoby w ogóle opodatkowania pracy, czy podatku Belki - bo są to daniny niesprawiedliwe. Dodatkowo, aby nie zawalił się budżet państwa, należałoby poszukać oszczędności w innych obszarach, np. istotnie redukując administrację publiczną, w tym poprzez znaczącą redukcję zatrudnienia w budżetówce. Ale to jest po prostu nierealne, bo nie ma na horyzoncie nikogo, kto by coś takiego proponował i miał realną szansę rządzenia. I prawdopodobnie nigdy nie będzie.

Dlatego ja dyskutuję o tym, co jest możliwe. A możliwe obecnie są tylko dwa warianty - dystrybucja państwowych pieniędzy do krewnych i znajomych królika lub dystrybucja państwowych pieniędzy do ludzi z małoletnimi dziećmi. Nie ma niestety opcji bez rozdawnictwa. Korzystniejsze zatem dla państwa jest rozdawnictwo w ramach 500+. Dla budżetu państwa nie ma różnicy - w obu przypadkach są to grube miliardy.

Druga sprawa to dyskryminacja, którą mi zarzucasz. To również jest nieuniknione, gdy żyjemy w społeczeństwie. Niestety. Ale ja niczego w tym zakresie nie postuluję, to już jest. Bo niby dlaczego ja mam łożyć na darmową naukę dla studentów uczelni państwowych, czyli de facto finansować moją konkurencję na rynku pracy? Dlaczego ja mam łożyć na wykształcenie i praktykę lekarza, który następnie wyjedzie leczyć Brytyjczyków, wyuczony za moje pieniądze? Dlaczego wy, zatwardziali antyklerykałowie, macie łożyć na ten znienawidzony przez was Kościół? Ano niestety tak jest, że żyjąc w społeczeństwie trzeba akceptować takie wydatki, bo gdyby nie konsensus, to nic, nawet rzeczy faktycznie przydatne, nie byłyby finansowane - bo zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie będzie podobało.

Offline Gazza

Odp: Gospodarka
« Odpowiedź #164 dnia: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:46:14 »
To ciekawe, że cudzą opinie od razu klasyfilujesz jako wynik "łykania bez refleksji i manipulację" a potem padasz ofiarą tego samego podsumowując "Program nie jest "głupi", ale ma ogromne wady, choć w ogólnym rozrachunku jest dla państwa dobry."

Kolega napisał Ci dokładnie dlaczego nie jest. Żadne rozdawnictwo nie jest i to nie jest żadna tajemnica. Łudzenie się, że 500+ było czymś innym niż kupowanie głosów jest po prostu naiwne. A "niedoskonałości" tego programu są jak najbardziej celowe. Bogaci też głosują.
Opinie (cudze) szanuję, a pisząc o manipulacji odniosłem się do rzekomej uwłaczającej godności sytuacji materialnej oświaty - a tu bazuję na faktach z najbliższego otoczenia (oprócz znajomych nauczycieli mam też takowych w najbliższej rodzinie) gdzie wbrew przekazom polskojęzycznych mediów - nie jest wcale źle! Ba, jest dobrze.

Kolega napisał "dokładnie dlaczego nie jest" w jego opinii - a tą, choć to tylko opinia, a nie fakt - szanuję. To czy (albo raczej w jakim stopniu) 500+ jest kupowaniem głosów nie jest również niczym innym jak opinią. Nie mylmy faktów z opiniami proszę. Oczywiście nie neguję tej tezy, ba nawet się z nią zgadzam, ale nie opierając się na szeroko zakrojonych badaniach lecz na własnym poletku - 90% bliskich i znajomych beneficjentów tego programu nie głosuje na partię rządzącą. Z jakich powodów - to temat na inną dyskusję.

Ja szanuję każdą opinię, ale irytuje mnie przerzucanie się nimi, a zapominanie (pomijanie) faktów.
W przytoczonym przez Szekaka artykule czytamy: "Polska jest zieloną wyspą dla 10 procent rodaków. Dla pozostałych stanowi ona kraj w ruinie - mówi Dominik Owczarek, badacz społeczny."
Badacz społeczny? WTF? Rozumiem, że byle Kowalski przeczyta takie kocopoły bez refleksji i już pod sklepem z piwem powtarza te bzdety, ale ludzie - szanujmy swoje intelekt.
« Ostatnia zmiana: Pt, 06 Wrzesień 2019, 09:51:26 wysłana przez Gazza »