Przeczuwałem, że kiedyś wyjdą księgi ze starymi Tytusami, ale nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko i że wyda je Prószyński a nie Ongrys.
Sposób wyciskania cytryny też raczej niestandardowy.
Zazwyczaj najpierw wychodzą zeszyty, później zbiorczaki, a jeszcze później extra dopieszczone wersje kolekcjonerskie.
W przypadku Tytusa przedksiążeczkowego kolejność jest odwrotna:
Wersja delux (Tytusopedia), zwykły zbiorczak (Przygody Nieznane), zeszyt (Księgi zaginione).
I wszystkie wersje dostępne na rynku.
Była też „Księga zero” od Egmonta, ale ona się nie liczy.
Najfajniejsze jest to, że będą to
wydania pierwsze, więc za jakieś 50- 60 lat za Zaginione księgi będzie można wyciągnąć niezły hajs od kolekcjonerów.
Będę brał.