Bez przesady, Prószyński też ma jakąś umowę, bo wciąż trzepie książeczki.
I tak jak mamy tytuły skiążeczek, tak tutaj mamy jako tytuł Tytusopedię, która jest pewnym zbiorem wybranej części tego, co spod ręki Papcia wyszło.
Jak dla mnie mogło by się i nazywać Groch z kapustą, bez oznaczenia TRiA - najważniejsze, że będzie. Ufff. Ten niedosyt po tandecie Egmontu był ogromny.