Autor Wątek: Sytuacja polskiego komiksu  (Przeczytany 6763 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #180 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 16:34:48 »
Dokładnie. Promocja i finansowanie ma wtedy sens, gdy twórca albo jego projekt rokuje na przyszłość, jeśli jest szansa, że społeczeństwo (w tym wypadku czytelnicy) będzie miało z niego pożytek. Z mojej optyki takim pożytkiem byłby album komiksowy albo seria zeszytów, a nie wystawa w galerii czy antologia szortów. Szorty to my podziwiamy na MFK od 30 lat i rzadko przekłada się to na albumy. Wręcz sporadycznie.
No widzisz, to jest Twoja optyka, optyka @PJP jest taka, że klasyka ma pierwszeństwo, a reszta "na przyczepkę", optyka większości wydawców jest taka, że zeszyty nie mają sensu.
I teraz ja sobie biorę "Wydział" i moja optyka jest taka, że jak ktoś zacznie przyznawać granty, to ten projekt nic nie dostanie, czyli, że z mojego punktu widzenia nie interesuje mnie wprowadzenie grantów, bo stworzą sztuczną, odgórnie sterowaną i sponsorowaną konkurencję, z którą produkcje wolnorynkowe nie będą miały szansy konkurować.

Offline Hans

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #181 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 17:10:02 »
Meh, wystawa nazywa się "Sztuka DC, świt superbohaterów", rozumiem, że "świt" oznacza teraz "przegląd ostatnich 50 lat"? Nawet na Jowiszu świt nie trwa tyle, no chyba, że przeprowadziłeś się w okolice Kryptona?
Dobra, wracając do tematu, chociaż nadal w temacie wystaw, fajnie czyta się opowieści dziwnej treści, i bardzo się cieszę, że widzicie przyszłość tylko i wyłącznie w eksponowaniu "odgrzewanych kotletów", rozumiem, że na podobnych zasadach miałby być budowany rynek "grantów"?
Wsparcie, ale tylko dla tych, którzy przyciągają tłumy? Najlepiej tylko klasyków, bo tego chcą ludzie?
Średni czas wizyty na wystawie CCW to pięć minut (wiem, bo sprawdzałem z zegarkiem w ręku), jasne, przewalają się tłumy, ale ich aktywność i zainteresowanie jest na poziomie wizyty w centrum handlowym.
Nie wiem jaka jest właściwa droga dla krajowego komiksu (tzn. wiem, bo to po prostu multum różnych dróg i dróżek), jednak to co tutaj postulujecie to najgorszy koszmar jaki można zgotować rodzimym komiksom.
Odgórnie przydzielane granty, z wykluczeniem wszystkiego co nie jest "klasyczne", serio?
Co Ty opowiadasz za bzdury.

Świt jest też synonimem czegoś nowego, fazy wstępnej, powstawania lub narodzin.
Wystawa pokazywała nie tylko narodziny pozczególnych bohaterów, ale także ich rozwój i najważniejsze momenty ich życia, w których się odradzali na nowo.

Co do wystaw to powiedz mi, stałeś ze stoperem i mierzyłeś czas na wystawie.
Normalnie jak gdzieś idziesz to załączasz stoper  :)  To ma jakąś nazwę  :)
Chyba byliśmy na innych imprezach, bo nie tylko ja, ale wielu ludzi spędzało chwilkę przy każdej planszy. Razy kilkadziesiąt obiektów daje nam to w sumie wynik zdecydowanie większy niż Twoje 5 minut.
Jaki z tego wniosek? Na pewno taki że musisz naprawić sobie zegarek, albo wymienić baterie.
Na imprezach masowych tego typu przychodzi tez sporo ludzi niezwiązanych z komiksem, których ten temat w ogóle nie interesuje i tylko zaglądają na chwilkę. Ale nawet spora cześć z nich zatrzymywała się i oglądała.
Kolejna sprawa to szukanie przez Ciebie dziury w całym. Bo nikt nie mówi tylko o „odgrzewanych kotletach”.
Wystawa na Comic Conie dotyczyła premiery albumu Szninkiel - dla Ciebie to kolejny kotlet.
Są wystawy klasyków oraz wystawy mieszane klasycy i współcześni artyści i taka była wystawa w Krakowie - poza klasykami była też spora reprezentacja artystów „młodego” pokolenia.
Więc nie wiem w czym masz problem, ja widzę braki poszczególnych wystaw, ale nie czepiam się ich niczym rzep psiego ogona. Faktycznie wygląda to tak, jakby coś Cię osobiście bolało.
Kto mówił o tym ze naleźy wspierać tylko tych co przyciągają tłumy? Może najlepiej nic nie robić , tylko zrzędzić w necie i siać swoje zgorzkniałe teorie, bo idąc Twoim tokiem rozumowania nie powinno się organizować ekspozycji malarzy jak  Dali,  Picassa, Gaugina, Van Gogha, bo to są na maksa odgrzewane kotlety.
A te Twoje bzdury z „Odgórnie przydzielane granty, z wykluczeniem wszystkiego co nie jest "klasyczne", serio?” Pokazują że już naprawdę popłynąłeś. Gdzie coś takiego było stwierdzone, bo widzę w dopisywaniu ideologii i teorii jesteś naprawdę dobry.





Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #182 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 17:41:18 »
Co Ty opowiadasz za bzdury.

Świt jest też synonimem czegoś nowego, fazy wstępnej, powstawania lub narodzin.
Wystawa pokazywała nie tylko narodziny pozczególnych bohaterów, ale także ich rozwój i najważniejsze momenty ich życia, w których się odradzali na nowo.

Co do wystaw to powiedz mi, stałeś ze stoperem i mierzyłeś czas na wystawie.
Normalnie jak gdzieś idziesz to załączasz stoper  :)  To ma jakąś nazwę  :)
Chyba byliśmy na innych imprezach, bo nie tylko ja, ale wielu ludzi spędzało chwilkę przy każdej planszy. Razy kilkadziesiąt obiektów daje nam to w sumie wynik zdecydowanie większy niż Twoje 5 minut.
Jaki z tego wniosek? Na pewno taki że musisz naprawić sobie zegarek, albo wymienić baterie.
Na imprezach masowych tego typu przychodzi tez sporo ludzi niezwiązanych z komiksem, których ten temat w ogóle nie interesuje i tylko zaglądają na chwilkę. Ale nawet spora cześć z nich zatrzymywała się i oglądała.
Kolejna sprawa to szukanie przez Ciebie dziury w całym. Bo nikt nie mówi tylko o „odgrzewanych kotletach”.
Wystawa na Comic Conie dotyczyła premiery albumu Szninkiel - dla Ciebie to kolejny kotlet.
Są wystawy klasyków oraz wystawy mieszane klasycy i współcześni artyści i taka była wystawa w Krakowie - poza klasykami była też spora reprezentacja artystów „młodego” pokolenia.
Więc nie wiem w czym masz problem, ja widzę braki poszczególnych wystaw, ale nie czepiam się ich niczym rzep psiego ogona. Faktycznie wygląda to tak, jakby coś Cię osobiście bolało.
Kto mówił o tym ze naleźy wspierać tylko tych co przyciągają tłumy? Może najlepiej nic nie robić , tylko zrzędzić w necie i siać swoje zgorzkniałe teorie, bo idąc Twoim tokiem rozumowania nie powinno się organizować ekspozycji malarzy jak  Dali,  Picassa, Gaugina, Van Gogha, bo to są na maksa odgrzewane kotlety.
A te Twoje bzdury z „Odgórnie przydzielane granty, z wykluczeniem wszystkiego co nie jest "klasyczne", serio?” Pokazują że już naprawdę popłynąłeś. Gdzie coś takiego było stwierdzone, bo widzę w dopisywaniu ideologii i teorii jesteś naprawdę dobry.
1. Odnoszę się do sugestii @Kaprala, jakoby wystawa DC miała być przekrojowa, chociaż w rzeczywistości odnosiła się do kilku kluczowych momentów  ::)
2. Nie stałem tylko siedziałem, trzy dni, wprawdzie nie na wystawie "Szninkla" tylko na wcześniejszej, klasyków, ale zakładam, że te kilkanaście tysięcy odwiedzających nie zmieniło się rotacyjnie z innymi kilkunastoma tysiącami na kolejnej edycji, skoro na klasykach poświęcali 5 minut to na samym Rosińskim raczej im się nie wydłużyło. Jak rozumiem masz lepszy zegarek i również spędziłeś trzy dni na wystawie?  ::)
3. Gdybym traktował "Szninkla" jak odgrzewany kotlet, to nie nawiązywałbym do niego bezpośrednio w swoich komiksach, ale oczywiście Ty wiesz lepiej.  ::)
4. "Siedzę w necie i nie robię nic"? Wiesz co, zastanów się z kim i o czym mówisz, zanim kolejny raz walniesz jak łysy grzywą o parapet  :(

Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #183 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 18:36:56 »
optyka większości wydawców jest taka, że zeszyty nie mają sensu.
I teraz ja sobie biorę "Wydział" i moja optyka jest taka, że jak ktoś zacznie przyznawać granty, to ten projekt nic nie dostanie

To bardzo ciekawe, bo akurat na zeszytowego "Bradla" Piątkowski z Oleksickim dostali kasę. Mało tego, obaj autorzy otrzymali właśnie za te swoje zeszyty po Brązowym Krzyżu Zasługi. I tak oto Twoje dywagacje poszły się piep...ć.

Średni czas wizyty na wystawie CCW to pięć minut (wiem, bo sprawdzałem z zegarkiem w ręku), jasne, przewalają się tłumy, ale ich aktywność i zainteresowanie jest na poziomie wizyty w centrum handlowym.

Rozumiem, że CCW to Warsaw Comic Con w 2018. Sęk w tym, że to w ogóle nie jest impreza dla osób zainteresowanych komiksem, tylko serialami. Nie dziw się więc, że przypadkowi ludzie galopowali przez komiksową wystawę, byle tylko zaliczyć kolejny punkt programu i to wcale dla nich nie najciekawszy, bo atrakcji tam jest multum. Podobnie ja na WCC przelatywałem tylko przez strefę filmową albo grową, bo mnie to guzik obchodziło, ale wstyd było nie odwiedzić, skoro już do tego Nadarzyna dojechałem i słono zabuliłem za bilet (no dobra, ja nie buliłem, ale inni tak). W takich warunkach 5 minut to i tak sporo. Ergo - wystawa została zorganizowana nie tam gdzie powinna.
« Ostatnia zmiana: Pn, 02 Grudzień 2019, 19:10:57 wysłana przez Kapral »

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #184 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 19:44:10 »
To bardzo ciekawe, bo akurat na zeszytowego "Bradla" Piątkowski z Oleksickim dostali kasę. Mało tego, obaj autorzy otrzymali właśnie za te swoje zeszyty po Brązowym Krzyżu Zasługi. I tak oto Twoje dywagacje poszły się piep...ć.

Rozumiem, że CCW to Warsaw Comic Con w 2018. Sęk w tym, że to w ogóle nie jest impreza dla osób zainteresowanych komiksem, tylko serialami.

Jak jeszcze dodasz sobie do równania o "Bradlu" fakt, że nawet najmocniejszy wydawca na rynku wymiękł i puścił serię w "albumach" to zaczniemy poważnie rozmawiać o zeszytówkach.
A CCW to i tak ludzie bardziej zainteresowani tematem komiksów niż "zwykli zjadacze chleba", jeśli do nich się nie dotrze z komiksami, to kto inny jest potencjalnym odbiorcą?
Ja rozumiem, że z punktu widzenia np. Hansa, wejście na wystawę jest już wielkim wyczynem, który znacząco wpływa na budowanie krajowej sceny komiksowej, OK, niech i tak będzie.
Rozumiem również, że każdy ma swoją wizję jak ta scena powinna wyglądać, i że nie wypracujemy tutaj consensusu w tej kwestii.

Nie rozumiem jednak, skąd tyle agresji i prób deprecjonowania wypowiedzi niezgodnych z czyjąś wizją rzeczywistości.
Wystawy, dofinansowania, stowarzyszenia, publikacje wyglądają zupełnie inaczej jeśli przygląda im się od środka, a nie jedynie odwiedza przez godzinę albo sięga po komiks na księgarskiej półce.
Kapral doskonale o tym wie, ale ma swoją wizję, i też OK, niech ma, ja mam swoją, przynajmniej jest o czym dyskutować, chociaż i tak nic konstruktywnego z tego nie wyniknie.

Offline PJP

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #185 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 20:18:18 »
Cytat: turucorp
Wystawy, dofinansowania, stowarzyszenia, publikacje wyglądają zupełnie inaczej jeśli przygląda im się od środka, a nie jedynie odwiedza przez godzinę albo sięga po komiks na księgarskiej półce.
Kapral doskonale o tym wie, ale ma swoją wizję, i też OK, niech ma, ja mam swoją, przynajmniej jest o czym dyskutować, chociaż i tak nic konstruktywnego z tego nie wyniknie.
Jasne. Widzę to na co dzień w pracy :) Rzucić pomysła jest łatwo. Zorganizować coś - nieco trudniej ale... nie jest to niemożliwe, nawet bez wielkich środków. Ale co szkodzi popisać, co można zmienić albo poprawić?
No bo jeśli nie mecenat to co? Zrzeszenie wydawców, stowarzyszenie, fundacja? Piszmy prosto dlaczego np. uważasz, że to nie ma prawa się udać bo regionalne zaszłości, koterie towarzyskie, niechęć wynikająca z czegoś tam. To też w dużym stopniu pomaga rozwiązać problem czy chociaż zidentyfikować słabe strony. No bo dlaczego np. wydawcy nie mogą się porozumieć między sobą i lobbować za wrzuceniem komiksu młodego polskiego autora do lektur szkolnych? Uwierzcie mi, dużo osób chce się pokazać, a spora część ma całkiem ciekawe hobby i stoją blisko "odpowiednich" ludzi, niekoniecznie rządzących ;) To też jest sztuka. Docierać z przekazem i do naszych i do obcych, ale sympatyzujących.
« Ostatnia zmiana: Pn, 02 Grudzień 2019, 20:23:18 wysłana przez PJP »

Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #186 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 20:26:15 »
Ja rozumiem, że...
Rozumiem również, że...
Nie rozumiem jednak...

Rozumiesz czy nie, ale próbujesz naginać fakty. Czy ktoś Ci kazał wydawać te cholerne zeszyty? Może też trzeba było drukować po 2w1. Czytelnikowi jest wszystko jedno, ale widocznie Tobie by się artystyczna koncepcja zawaliła. Jeśli uparłeś się, żeby działać na przekór rynkowi, to Twoja sprawa. Widocznie jesteś hobbystą i Cię na to stać. Ale w taki partyzancki (ups... niezależny) sposób nie zbuduje się komiksowej normalności.

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #187 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 21:11:34 »
Rozumiesz czy nie, ale próbujesz naginać fakty. Czy ktoś Ci kazał wydawać te cholerne zeszyty? Może też trzeba było drukować po 2w1. Czytelnikowi jest wszystko jedno, ale widocznie Tobie by się artystyczna koncepcja zawaliła. Jeśli uparłeś się, żeby działać na przekór rynkowi, to Twoja sprawa. Widocznie jesteś hobbystą i Cię na to stać. Ale w taki partyzancki (ups... niezależny) sposób nie zbuduje się komiksowej normalności.
Nie ja wydaję tylko Leszek, i wyniki są dokładnie takie jak przewidywał.
Gdyby były gorsze, to by nie wydawał.
Gdyby były lepsze, to zapewne byłby w szoku.
Jeśli uważasz, że wydając regularnie serię zeszytówek nie da się zbudować "normalności" to oczywiście masz rację, nie da się tego zrobić również jednym albumem w roku, jednym dniem darmowego komiksu, wystawą w dużym mieście, albo dwudniową impreza masową.
Można za to bardzo łatwo zdeprecjonować każde z tych działań np. określeniem "partyzancki" i dumnie wyprężyć się przed monitorem  ::)
Cholera, budowanie rynku to suma setek działań, kiedy się zazębiają to maszyna idzie do przodu, kiedy bawią się w piątą kolumnę, albo udają coś, czym nie są, to w trybach zgrzyta.


Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #188 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 21:31:34 »
Można za to bardzo łatwo zdeprecjonować każde z tych działań np. określeniem "partyzancki" i dumnie wyprężyć się przed monitorem  ::)
Cholera, budowanie rynku to suma setek działań, kiedy się zazębiają to maszyna idzie do przodu, kiedy bawią się w piątą kolumnę, albo udają coś, czym nie są, to w trybach zgrzyta.

Teraz będziesz mi zarzucał, że tą dyskusją na forku sypię piasek w tryby polskiego komiksu??? Akurat JA??? Serio? Tobie się już chyba wszystko poprzestawiało. Weź no Ty kilka głębszych wdechów, albo idź z psem na spacer. Uczepiłeś się tych zeszytów jak rzep, bo to Twoje ukochane dziecko, ale my w ogóle nie o tym gadamy. I przestań zachowywać się jak jakaś ofiara z kompleksem oblężonej twierdzy, bo nikt Cię nie oblega. Zastanawiamy się czego potrzeba, żeby było lepiej. To wszystko.

Nie ja wydaję tylko Leszek, i wyniki są dokładnie takie jak przewidywał.
Gdyby były gorsze, to by nie wydawał.
Gdyby były lepsze, to zapewne byłby w szoku.

No właśnie, a jakie są te wyniki? Ile macie nakładu? Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że gadamy o niczym, o jakichś super-tajnych liczbach, które można sobie wymyślać i "interpretować" w zależności od okoliczności. Dlaczego nakłady muszą być w Polsce tajne? Ze strachu przed fiskusem, mafią czy kompromitacją?
« Ostatnia zmiana: Pn, 02 Grudzień 2019, 21:45:47 wysłana przez Kapral »

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #189 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 21:53:05 »
Teraz będziesz mi zarzucał, że tą dyskusją na forku sypię piasek w tryby polskiego komiksu??? Akurat JA??? Serio? Tobie się już chyba wszystko poprzestawiało. Weź no Ty kilka głębszych wdechów, albo idź z psem na spacer. Uczepiłeś się tych zeszytów jak rzep, bo to Twoje ukochane dziecko, ale my w ogóle nie o tym gadamy. I przestań zachowywać się jak jakaś ofiara z kompleksem oblężonej twierdzy, bo nikt Cię nie oblega. Zastanawiamy się czego potrzeba, żeby było lepiej. To wszystko.

No właśnie, a jakie są te wyniki? Ile macie nakładu? Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że gadamy o niczym, o jakichś super-tajnych liczbach, które można sobie wymyślać i "interpretować" w zależności od okoliczności.
Jakbyś się ugryzł w język i nie pitolił o "kolesiach z teczką" i "partyzantach" to może rozmawiali byśmy normalnie, a tak sam sobie żyłki pękasz  ::)
Szczególnie, że sam współpracujesz z tymi "partyzantami".
Nakład mamy identyczny jak Żbik, sprzedaż kilkaset egz. niższą.
Jeżeli Leszek nie będzie miał z tym problemu, to wrzucę dokładniejsze liczby w odpowiednim temacie, tyle, że to dane szczątkowe, mamy wyniki sprzed kilku miesięcy, a wszystkie zeszyty cały czas są kupowane.

Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #190 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 22:37:46 »
Nie o "kolesiach z teczką", tylko o facetach z teczką. To ogromna różnica.
I nie "partyzanci", tylko sposób partyzancki, w odróżnieniu od systemowego. No ale skoro wolisz czytać jak Ci wygodnie, to trudno.

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #191 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 22:53:22 »
Nie o "kolesiach z teczką", tylko o facetach z teczką. To ogromna różnica.
I nie "partyzanci", tylko sposób partyzancki, w odróżnieniu od systemowego. No ale skoro wolisz czytać jak Ci wygodnie, to trudno.
OK, przepraszam za nadinterpretację.
Inna sprawa, że nie widzę co jest partyzanckiego w działaniach Ongrysa, Timofa czy KG.
Że mają problem z empikiem?
Nie oni jedni, wał z rozliczeniami uderzył w wiele wydawnictw, nie tylko komiksowych.
Że nie wykupują reklam, standów i miejsca na witrynach?
Nie oni jedni, większe wydawnictwa też z tego rezygnują.
Wiesz, jeżeli kiedyś coś się posypie, to duże koncerny zawiną majdan i bez sentymentów zrezygnują z komiksów, a "faceci z teczkami" dalej je będą wydawać.

Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #192 dnia: Pn, 02 Grudzień 2019, 23:24:31 »
Partyzantką jest moim zdaniem wydawanie zeszytów w czasach, gdy wszyscy idą w albumy, a nawet w integrale. To bardzo romantyczne, że działacie na przekór trendom, ale czemu to ma służyć? Jest w tym jakiś marketingowy sens? Tak tylko pytam...

Offline turucorp

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #193 dnia: Wt, 03 Grudzień 2019, 00:02:24 »
Partyzantką jest moim zdaniem wydawanie zeszytów w czasach, gdy wszyscy idą w albumy, a nawet w integrale. To bardzo romantyczne, że działacie na przekór trendom, ale czemu to ma służyć? Jest w tym jakiś marketingowy sens? Tak tylko pytam...
Eeee... których "wszystkich" masz na myśli?
Amerykanie cały czas bazują na zeszytówkach.
U nas wychodzi co najmniej kilka rodzimych serii w tym formacie.
A marketingowy sens, no cóż, mamy kilkukrotnie większy nakład od tego, jaki mogliśmy uzyskać wydając album, mamy znacząco wyższy poziom sprzedaży, niż gdyby to wyszło w albumie, ludzie sięgają po komiks, którego w formacie albumowym nawet by nie zauważyli. Regularnie, co kwartał wydają nieodczuwalne 10-15 PLN.
Po nieco ponad roku dostają 160 stronicową cegiełkę, którą są w stanie kupić za 50 PLN, zrealizowaną na bieżąco i z gwarancją, że kolejny sezon będzie wychodził w miarę regularnie.
Nie rozumiem co widzisz w tym "partyzanckiego" (pomijając fakt, że na tym poziomie sprzedaży seria wychodzi na zero, ale to już kwestia działania długofalowego, a nie jednorazowej sprzedaży albumu).
Komiks wydany w albumie sprzedaje się realnie przez pierwsze trzy miesiące, zeszyty, przynajmniej z W7 mają ciągły poziom zbytu (tak, nr. 1 wciąż schodzi na dobrym poziomie)

Offline Kapral

Odp: Sytuacja polskiego komiksu
« Odpowiedź #194 dnia: Wt, 03 Grudzień 2019, 06:48:48 »
Eeee... których "wszystkich" masz na myśli?
Amerykanie cały czas bazują na zeszytówkach.
U nas wychodzi co najmniej kilka rodzimych serii w tym formacie.

Miej trochę szacunku dla rozmówców i nie wyjeżdżaj z Ameryką. Ameryka ma Diamonda, Previewsa, gigantyczny system sklepów komiksowych i kilkadziesiąt lat tradycji. A u nas jakie to niby serie wychodzą obecnie w zeszytach? Akurat ten segment śledzę dość uważnie, bo jestem wielkim fanem amerykańskich zeszytów. "Biały Orzeł" i "Zgroza" - coś pominąłem poza zinami? O "Bradlu" nie wspominam, bo Twoim zdaniem to nie zeszyty, tylko albumy. O "Żbiku" też nie, bo to kolekcjonerski reprint starej ramoty. Inni dawno wymiękli, nawet Kijuc :)

No więc wszystkie te aż dwie serie ukazują się z taką częstotliwością, że Diamond kopnąłby je dawno w tyłek. Nie porównuj proszę rynku polskiego do USA, bo z jakiegoś powodu u nas zeszyty się nie przyjęły. Może dlatego, że mimo wszystko jesteśmy w Europie, a może z powodu braku odpowiednich kanałów dystrybucji. Nie bardzo wierzę w Twoje zapewnienia, że nakład macie kilkukrotnie wyższy niż w przypadku albumu. To znaczy jaki? Bo skoro jest tak dobrze, to dlaczego inni są tak głupi, że nie wydają np. superhero w zeszytach, tylko od razu w trejdach?