Czytał, czytał.
Brakuje mi "głosu pokolenia" - jakkolwiek patetycznie to brzmi. #25 wygląda trochę jak kolejny katalog z nieodżałowanego konkursu MFK. Parę znakomitych historii, kilka takich sobie. Publicystyka - well, pisanie o "komiksie kobiecym" bez uwzględnienia Joanny Karpowicz to jak pisanie o włoskiej kuchni bez wspominki o makaronie.
Wiesz, bardzo cenię i kibicuję projektowi. Ale nie ma tu silnego głosu, czegoś wiodącego. Ot, zestaw nowelek. Lepszych, gorszych. Nie widzę siły, nie widzę potencjału. Za dużo polskich komiksów się ukazuje, żeby restauracja "Produktu" miała jakiś sens.
W 1999 te krótkie formy dawały dostęp do nieznanego. W 2025 są jak portfolio znanych już twórców.
Przeczytałem z przyjemnością. W głowie nie zostało nic. Pokolenie '99 już nie jara blantów na osiedlowych ławkach. Inne głosy, inne sprawy. Z którymi odnowiony "Produkt" niestety nie koresponduje.