Powiem tak: może to i lepiej by wyglądało, w teorii "gładziej" może by teksty brzmiały, jednak nie tędy droga i również nie będę się "wyłamywał" a to z prostego powodu: w taki sposób można zmienić, "naprawić" czy nawet ocenzurować praktycznie wszystko, każde dzieło. Takim ingerencjom nie byłoby końca.
Nie mówię już o takim kontrowersyjnym temacie jak zmiana kolorów bo jakoś te kolory w nowym wydaniu trzeba zmienić/dostosować do nowego wydania (wbrew pozorom jest to nieuniknione), ale albo to będzie dobre, albo może nie tak dobre ale "wierne", a może uda się nawet zachować duch oryginału a też - czwarta opcja - kompletnie "skopać" - na ten temat akurat nie brak dyskusji, także na tym forum.
Natomiast wycinanie, skracanie, zmienianie tekstu w RODZIMYM języku (z przekładami podobna dyskusja jak z kolorystyką), to już za daleko idąca ingerencja w dzieło. Wyjątkiem jest - z natury rzeczy - zdecydowana inicjatywa samego autora (co nie jest takie rzadkie, zwłaszcza w przypadku prozy czy filmu), a w danym przypadku to oczywiście niemożliwe (podobnie jak zgłoszenie przez autora sprzeciwu).
Mam nadzieję, że wydawnictwo się opamięta i takowej praktyki zaniecha, póki jest jeszcze na to czas.