Nigdy nie sądziłem, że przychylę posta Bazyliszkowi, a tu proszę. Też nie byłem na tej wystawie, choć nie chodziło o 25 zeta, a raczej o kwestię czasu. Poza tym nie jestem miłośnikiem wejścia komiksu w obieg galeryjny, czytania stron na ścianach. Ani z nosem przyklejonym do szyby śledzenia "mistrzowskich kresek". Komiks to komiks, opowiadana historia, a nie chrumkanie z podziwem z paluszkiem odgiętym przy plastikowej szklaneczce wernisażowego winka.
Z kasą jak jest każdy wie. Bywa - nie bywa. Może woli za nią kupić kilka Donaldów na jakichś starociach, niż snobować się na wystawę. Jego prawo. Szczerze powiedział, wyjątkowo nie pitolił kocopołów.