
O 10 otrzymałem esa z empiku, nowy Thorgal jest do odbioru. Pierwsze co zrobiłem po zakończeniu pracy jest łatwe do zweryfikowania. Czekałem na nowy album z wypiekami na twarzy, ponieważ wszystkie znaki na ziemi i niebie sugerowały, że w końcu otrzymamy komiks godny tych najlepszych.
I?
Jest mega zajebiście! No mega! Lektura to czysta przyjemność, przypominają się najlepsza czasy. Kiedy Thorgal miał swój prime. Kluczowe w tym wszystkim jest to, że Robin Recht od początku do końca trzymał się pierwotnych założeń, czuć to w kościach. Album został zaplanowany od A do Z, bez przypadków.
Żegnaj, Aaricio to komiks pełen nostalgii, bólu i cierpienia. Przed głównym bohaterem stoi być może największe wyzwanie w życiu, a efekt jaki przyniesie przyszłość będzie wpływał na wiele jednostek.

Za scenariuszem idzie fantastyczna warstwa graficzna, kadry są przejrzyste pomimo tego że dzieje się na nich niezwykle dużo. Widać fach w ręku, album ogląda się z przyjemnością. Robin Recht godnie zastąpił Grzegorza Rosińskiego. Pewnie większość z nas mogłaby mieć problem z rozpoznaniem kto jest autorem losowego kadru. Autor musiał poświęcić wiele godzin, aby zachować styl głównej serii. Ale z pewnością poczuł więź do Thorgala i starał się wypełnić swoją rolę, najlepiej jak tylko umiał.

Dla kogo powstał ten album? Zabrzmi to banalnie, no ale trudno.
Żegnaj, Aaricio to komiks dla wszystkich. Najwięksi fani z pewnością poczują klimat jak za najlepszych lat i z uśmiechem na ustach zaczną kolejną przygodę z dzielnym Wikingiem. Osoby, które mają minimalne pojęcie o serii nie zostaną odseparowane jakimś gigantycznym murem, bez większego trudu będą mogły czerpać przyjemność z lektury, nie zastawiając się co chwilę że umyka im wiele nawiązań do poprzednich albumów. Takowe są, ale nie ma ich dużo, a sam scenariusz jest na tyle intuicyjny, że każdy świeżak od razu połączy odpowiednie kropki ze sobą.
Mogę z czystym sumieniem polecić omawiamy komiks. Bezapelacyjnie to jedna z najlepszych pozycji jakie przeczytałem w tym roku. Sentymentalna podróż w przeszłość. Przemyślany scenariusz. Przepięknie narysowany. Z niebanalnym zakończeniem. Czego chcieć więcej? Oby to był początek czegoś wielkiego

9,5/10