THORGAL SAGA : ŻEGNAJ AARICIO nareszcie u nas ! Komiks na , który mocno czekałem i kierując się opiniami z rynku frankońskiego, miałem nadzieję, że w końcu doczekamy się co najmniej świetnego albumu o Dziecku z gwiazd.
Autorem powyższego tytułu w posłowiu do czytelnika, pisze jak wielką estymą darzy bohatera i ogólnie świat stworzony przez Rosińskiego i Van Hamme. W tej kwestii naprawdę mu wierzę. Widać, że Robin Recht znacznie bardziej rozumie Thorgala niż Yann, który deklaruje na każdym kroku jakim to jest miłośnikiem bohatera, ale w żadnym ze swoich album jakoś tego nie okazał.
Co się zaś tyczy ŻEGNAJ AARICIO to mam też kilka uwag. Wprowadzone są nowe postacie, ale bez dobrego ugruntowania ich obecności. Kilka wątków wydaje się być nie do końca spójnych z główną serią. (Choć i tak przy niespójnościach serwowanych przez Yanna są praktycznie niezauważalne.) Klimat przygodowy został zastąpiony bardziej refleksyjnym i dramatycznym.
Nie mogę nie podkreślić bardzo dobrej, a chwilami wręcz znakomitej warstwy rysunkowej komiksu. Są plansze, gdzie Recht zbliża się do poziomu Rosińskiego z najlepszych albumów. Słabiej wyglądają kadry dynamiczne, ale wizualnie jest to najlepszy z albumów spoza głównej serii.
Otwarcie dla nowej franczyzy Thorgala jest solidne i z niecierpliwością oczekuje kolejnych albumów. Zapowiedziane na kolejne lata, przygotowywane przez ciekawych twórców mogą być, bardzo potrzebnym, powiewem świeżości dla serii.