Po lekturze najnowszego tomu TULIPAKI mam mieszane uczucia. Z jednej strony album sam w sobie jest na tyle zajmujący, że przymykam oczy na skrótowość i swobodę względem wcześniejszych albumów. Niestety Yann przyzwyczaił mnie do tego, że albo nie jest dobrze obeznany z serią albo celowo stosuje nieścisłości.
Niemniej przez album przeszedłem bez większych zgrzytów, lecz z drugiej strony czuję się trochę oszukany.
Album miał zakończyć historię rozpoczętą we wcześniejszym tomie a tu czekają nas jeszcze "porządki w Shire".
Mam nadzieje, że przy następnym albumie będę miał większą satysfakcję z lektury, Yann w końcu zrobi też trochę porządku z kilkoma wątkami: Anielem, może w końcu pojawi się Lehla i Darek.