No proszę! Można? Można.
Ja to wszystko rozumiem, ale w którymś miejscu pojawia się jednak granica ograniczeń warsztatowych, poza którą nie da się już robić komiksów genialnych. Są twórcy, którzy jednocześnie:
1) mają problemy z anatomią, jak Miller
2) mają problemy z uchwyceniem dynamiki, jak Mignola, Kirby i Gillon
3) uciekają się do karykaturalnego przerysowania, jak Tardi
itd., itp. Oni przecież też mają prawo do wybitnści.
Czy ja dobrze rozumiem, że wybitność komiksu jest sprawą niezależną od umiejętności rysownika?
To może chodzi tylko o scenariusz?