Przeczytałem całość serii autorstwa Van Hamme/Rosiński. Co ciekawe zupełnie przypadkiem w tym samym miejscu zakończyłem przygodę z Thorgalem 20 lat temu, będąc w liceum. Przypadkiem zakończyłem kiedy Van Hamme wypisał się z tego cyklu.
Całość oceniam pozytywnie. Jest tutaj pewien sentyment (dobre po polskie), ale uważam że te 29 tomów to dość spójna opowieść z dobrym pomysłem na siebie. Pochodzenie Thorgala, elementy SF, walka z przeznaczeniem i dążenie jednostki do wolności od zniewolenia, świetny przegląd różnych biomów i kultur. Przy tym seria, nie popadła w śmieszność, nie zjadła własnego ogona oraz nie stała się własną karykaturą.
Nie da się zaprzeczyć, że serii obniża loty pod koniec, ale patrząc na te 29 tomów jako całość serię zaliczam do tych udanych.
Po komentarzach spodziewam się że teraz będzie już gorzej (jak źle to się okaże, ale raczej nie zarzucę lektury) co skłania mnie do konstatacji że całość mogła się spokojnie zakończyć na 30 tomach w 2007 r. (30 tom do zamknięcia opowieści). Byłaby to świetna klamra pt. 30 lat Thorgala w 30 tomach. Thorgal “odchodzi”, a pałeczkę przejmuje Jolan.
Pozostaję nastawiony pozytywnie do dalszej lektury bo zupełnie nie wiem czego się spodziewać.