Akurat jak na komiks Szninkiel zestarzał się bardzo dobrze. Owszem trzeba go czytać przez pryzmat czasów minionych i mieć na uwadze że w chwili wydania robił na czytelniku o wiele większe wrażenie. Zresztą ma to zastosowanie do wielu dzieł kultury które starzeją się lepiej bądź gorzej.
Rysunek jest według mnie odpowiedni, to wszak nierealistyczny świat fantasy. Z racji tego autorzy mogą sobie zaszaleć jeśli chodzi o proporcje, kształty i nawet gdyby szninkiele miały trzy nogi, głowy wielkości melona i trzy palce u dłoni mieli by do tego prawo z racji specyfiki świata. Rysunek jest tu konsekwentny, proporcje wewnątrz komiksu są trzymane od początku do końca i patrząc przez ten pryzmat nie mam Rosińskiemu nic do zarzucenia. Już bardziej czepiał bym się ostatnich Thorgali gdzie z proporcjami i kompozycjami potrafiły się dziać cuda ale tu winne są przede wszystkim wiek i niewątpliwe zmęczenie tematem.
Ale daleki jestem od banowania czy wyklinania kogokolwiek bo ma inne zdanie na temat komiksu niż to powszechnie uznane. Mi samemu kilka tytułów ubóstwianych w środowisku nie podeszło i się tego nie wstydzę. Ba... wielkość danego dzieła kultury określa to że po latach potrafi dalej wzbudzać w ludziach skrajne emocje od miłości do niechęci. Książka, komiks, film, obraz czy utwór muzyczny który po latach dalej potrafi wzbudzić emocje po obu stronach barykady powinien być doceniony i choć można go nie lubić wypada go przynajmniej znać i potrafić na swój niepowtarzalny sposób zinterpretować.
Dlatego nie szykanował bym kolegi C08mk tylko potraktował jego wniosek jako osobistą interpretację i głos w dyskusji dzięki której temat "Szninkiela", mimo upływu lat, ciągle jest żywy - czego nie można powiedzieć o wielu innych (podobno kultowych) komiksach.